Nowy naczelnik Urzędu Skarbowego: przejście do Nowego Targu traktuję jako wyzwanie

NOWY TARG. Milionerzy są wśród nas - przyznaje Jacek Zmarzlik, pełniący od czterech tygodni obowiązki naczelnika Urzędu Skarbowego w Nowym Targu. Były komornik skarbowy z Myślenic zastąpił na tym stanowisku Halinę Kaczmarczyk, która od lutego ubiegłego roku pełniła obowiązki naczelnika po odwołaniu Stanisława Wilczka. Wcześniej naczelnikiem skarbówki był Mieczysław Olcoń.
Podhale24: Jest Pan czwartym naczelnikiem tej skarbówki w przeciągu dwóch lat. To spora rotacja.

Jacek Zmarzlik: Nie odbiega od normy. Z jednej strony trudno w krótkim czasie zmierzyć się z zadaniem i zrobić rewolucję po tygodniu pracy. Każdy urząd ma swoją specyfikę. Specyfikę osób i podatników. Bardzo ważne jest, by osoba, która chce wypracować schemat postępowania miała pewność, że nie przyjdzie zaraz ktoś nowy, bo to odbije się głównie na podatnikach. Naczelnik urzędu kreuje politykę w sferze podatkowej. Kreacja na kilka miesięcy jest kłopotliwa, bo zanim zapozna się z nią podatnik - to już się zmienia naczelnik.

P24: Powołany do pełnienia obowiązków, czyli w każdej chwili może Pan być odwołany.

Jacek Zmarzlik: Ale według mnie - to dobre rozwiązanie, rozsądne dla pracodawcy. Daje poczucie bezpieczeństwa pracodawcy. Zawsze można decyzję cofnąć, jeśli się okaże, że kandydat się nie sprawdził. Jeśli zaś pracownik spełnia oczekiwania pracodawcy - zwrot "p.o." ulega skreśleniu.

P24: Ta praca to dla Pana awans?

Jacek Zmarzlik: Na pewno. W poprzedniej pracy nie czułem się źle. Wypracowałem sposoby postępowania w komórce egzekucyjnej. Mój następca będzie mieć łatwiej. Widocznie doceniono te starania. Teraz dostałem większy kawałek pracy.

P24: Nie żałuje Pan? Jest Pan tu sam, bez "swoich ludzi".

Jacek Zmarzlik: Nie żałuję. Przejście do Nowego Targu traktuję jako wyzwanie. Dyrektor Izby Skarbowej oceni moją pracę. Tak jak podatnicy i podwładni. I nie jest mi nieswojo. Zostałem bardzo serdecznie przyjęty zarówno przez byłą panią naczelnik, jak i przez załogę. Nie czuję się wyobcowany.

P24: Nowy naczelnik - nowe porządki. Będą zmiany w urzędzie?

Jacek Zmarzlik: Jestem naczelnikiem od czterech tygodni. Na razie nie jestem w stanie powiedzieć - kto ile jest na prawdę wart. Poza tym na jednych sprawach się znam i te potrafię samodzielnie ocenić, a w innych przypadkach muszę się opierać w znacznej mierze na opinii zastępców i kierowników. Niemniej nie wykluczam, że zmiany nastąpią. Poprzednia pani naczelnik została oceniona przez swojego zwierzchnika. Zresztą merytoryczna ocena jej pracy nie leży w mojej gestii. Ale w mojej opinii - zrobiła wiele dobrego. Mówię to z pełną odpowiedzialnością.

P24: Ile osób tu pracuje i ilu podatników obsługujecie?

Jacek Zmarzlik: Pracują 142 osoby, w tym jedna spoza korpusu służby cywilnej. Tak zwana "złota rączka". Podatników z otwartymi obowiązkami podatkowymi jest ok. 126 tys.

P24 Są wśród nas milionerzy?

Jacek Zmarzlik: Są osoby, których dochody przekraczają milion złotych. Ale więcej nie mogę ujawnić. Obowiązuje pewna tajemnica skarbowa. Jedyne, co mogę powiedzieć: nie ma ani wysypu, ani zapaści. Liczba tych osób nie zmienia się praktycznie od kilku lat.

P24: Są skargi na urząd?

Jacek Zmarzlik: W tym okresie, gdy ja tu jestem nie. Były odwołania od decyzji administracyjnych, czy zażalenia. Ale skarg na pracę urzędu, czy moje decyzje - nie było.

P24: Płacimy terminowo podatki?

Jacek Zmarzlik: Raczej tak. Nie mam porównania z innymi urzędami w kraju, ale z tego co zaobserwowałem - coraz więcej osób płaci w terminie. Mam zresztą to samo odczucie z poprzedniego miejsca pracy - że coraz rzadsze jest myślenie "jakoś to będzie". Gdy zdarzy się zaległość podatkowa, to zanim dojdzie do egzekucji długu płatnicy sami się pojawiają w urzędzie, by porozmawiać i ponegocjować...

P24: To można negocjować z Urzędem Skarbowym?

Jacek Zmarzlik: Zawsze. Oczywiście w ramach obowiązujących przepisów. Można na przykład starać się o ulgę w spłacie zobowiązań.

P24: Jakie najczęściej mamy kłopoty z fiskusem?

Jacek Zmarzlik: Złożenie deklaracji podatkowej po terminie. Przepisy mówią, że za każdy dzień zwłoki powinny być nakładane kary. Spotykamy się ze stronami i próbujemy dojść z nimi do porozumienia co do wartości wagi ich wykroczenia. Nagminnie niedotrzymywane są terminy składania deklaracji PCC-3, dotyczącej zgłoszenia zakupu pojazdu mechanicznego.

P24: Jaki mam Pan stosunek do "dodatkowego zajęcia zarobkowego pracowników urzędu"?

Jacek Zmarzlik: Przepisy ustawy o służbie cywilnej, która w 99% dotyczy moich pracowników jasno precyzują - zabroniona jest dodatkowa praca bez mojej zgody. Dotychczasowa polityka była taka, że zezwalano na dodatkowe zajęcia o charakterze dydaktycznym. W innych przypadkach to zabronione. Ale wiem, o co pani pyta. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem łączenia pracy urzędnika i działalności gospodarczej.

P24: Ale to się zdarza...

Jacek Zmarzlik: Są nieformalne próby. Ale nie jesteśmy w stanie tego wyłapać. Musielibyśmy się zmienić w organ policyjny. Uczuliłem kierownictwo na problem nielegalnej działalności gospodarczej przy jednoczesnym zatrudnieniu w urzędzie. Jeśli dowiem się o takim procederze - mojej wyrozumiałości nie będzie.

P24: Co jeszcze jest dla Pana ważne?

Jacek Zmarzlik: Jestem bardzo wyczulony na kulturę. Dla mnie nie do pomyślenia jest, by podatnik był potraktowany jak petent. To jest klient. Osoba, którą obsługujemy. Może to trochę staroświeckie podejście, ale urząd skarbowy i wszystkie jego agendy są do dyspozycji klientów. Proszę mnie dobrze zrozumieć: nie ma podziału na klientów mniejszych i większych, ważniejszych i mniej ważnych. Problem dotyczyć może 50 zł lub 10 tys. Sprawa jest ta sama, różni się tylko kalibrem.

P24: Każda sprawa jest rozstrzygana indywidualnie? Ma Pan takie uprawnienia?

Jacek Zmarzlik: To nie tak. Przepisy są dokładnie takie same. Ale innych starań z naszej strony potrzeba przy sprawie np. zapłaty mandatu karnego, a innych w stosunku do problemów finansowych dużej firmy. Weźmy zakład zatrudniający 100 osób. Jego upadek może zachwiać egzystencją wielu osób.

P24: Jest też "szara strefa"...

Jacek Zmarzlik: Nie zauważyłem. Ale jestem przekonamy, że jakaś część działalności gospodarczej jest objęta "szarą strefą". Rozwiązaniem jest informacja i edukacja. Jak zmniejszyć, czy zlikwidować "szarą strefę" - o tym nie będę mówić. Tu decyduje ustawodawca. Wszystko zależy od przepisów. Chcę zaprosić osoby, które odpowiadają za rynek pracy, samorządy do wspólnej akcji informacyjnej. Mamy zaplanowane spotkanie z największymi wierzycielami. Omówimy przepisy egzekucyjne po to, by łatwiej nam było dochodzić należności.

P24: "Szanowny Panie, uprzejmie informuję, że mój sąsiad"...

Jacek Zmarzlik:Takie anonimy się zdarzają. Nie jest ich dużo. W ciągu czterech tygodni było ich kilka.

P24: Są sprawdzane?

Jacek Zmarzlik: Zależy jak pod względem merytorycznym są napisane. Jeśli w tych listach anonimowych wykazana jest troska o innych, a nie tylko o autora - to sprawdzamy. Ale weryfikacja opisywanych zarzutów jest bardzo trudna. Bazujemy na legalnej kontroli podatników, prowadzonej przez naszych pracowników. Anonimy tego nie zastąpią.

P24: Odpowiedzialność urzędników za podejmowane decyzje. To znaczy jej brak.

Jacek Zmarzlik: Ideałem byłyby jasne przepisy. Dopóki jest możliwa interpretacja przepisu urzędnik to robi. Ale interpretacja jest niebezpieczna. Urzędnik nie powinien być ukarany za to, że zinterpretował przepis. Ale za to, że przy tym złamał prawo.

P24: Owa interpretacja powoduje, że przedsiębiorcy przemieszczają się po kraju w poszukiwaniu "lepszego" urzędu. Takiego, w którym są korzystniejsze ustalenia.

Jacek Zmarzlik: I to mnie martwi. Jeśli naczelnik ma precyzyjne zdanie na temat przepisów i te jego interpretacje się nie zmieniają, to daje przedsiębiorcom poczucie bezpieczeństwa. Takie postępowanie przedsiębiorców jest ze wszech miar słuszne, chociaż powinno być tak, że bez względu na to gdzie zarejestrują firmę wszędzie powinno być tak samo. Nie wiem ile firm stąd stosuje taką praktykę. Ale jeśli są takie, które mają zamiar się stąd przenieść - to gotów jestem z właścicielem porozmawiać i spróbować go nakłonić, by tego nie robił. I ściągnąć innych z powrotem. Zależy mi, by ten teren dobrze funkcjonował.

Rozmawiała Sabina Palka

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 23.10.2008 14:09