Pula Budżetu Obywatelskiego zmniejszona o połowę. Część radnych protestuje

NOWY TARG. Od kilku tygodni radni rozmawiają nad zmianami w regulaminie budżetu obywatelskiego. Podczas posiedzenia najliczniejszej komisji - Finansów, Gospodarki Komunalnej i Rozwoju nieoczekiwanie padł wniosek o zmniejszenie kwoty przeznaczonej na BO. Pomysł w imieniu klubu radnych Nasze Miasto zgłosił Krzysztof Sroka. Ta propozycja spotkała się ze sprzeciwem radnych z opozycji.
Pisaliśmy już o proponowanych zmianach w regulaminie budżetu obywatelskiego. Omówione propozycje zakładają m.in. rezygnację z podziału na okręgi, limit wydatków: 150 tysięcy na projekty infrastrukturalne i 15 tysięcy na projekty prospołeczne (tw. miękkie) oraz wyłączenie z możliwości składania propozycji do BO - zadań dotyczących szkół podstawowych i placówek oświatowych. Inna zmiana to dopuszczenie realizacji inwestycji nie tylko na terenach należących do miasta-gminy, ale także na terenach spółdzielni mieszkaniowych. Odstąpiono od pomysłu zniesienia dolnej granicy wieku osób, które mogą zgłaszać projekty (nadal to 16 lat).

Połowa na projekty, połowa na piece

Od początku istnienia idei BO w Nowym Tagu na ten cel przeznaczano milion zł. Zgodnie z propozycją przedstawioną przez radnego Krzysztofa Srokę - kwota ta zmniejszona ma zostać do 500 tysięcy. Drugie 500 tysięcy "przesunięte" będzie na dopłaty do wymiany pieców, czyli "walkę ze smogiem".

- Dzielimy tę kwotę na inwestycje miękkie 50 tysięcy i 450 tysięcy na projekty inwestycyjne. To daje szansę na 3 projekty miękkie i 3 twarde. Ta druga połowa z miliona zł przeznaczona będzie na dofinansowanie na kotły gazowe dla tych, którzy będą chcieli dokonać wymiany na bardziej ekologiczne kotły niż te na ekogroszek, czy pelet. Bo na to pieniądze powinny się znaleźć i właśnie zostały znalezione - podsumował radny Sroka.

- Trochę się dziwię tej propozycji. Miasto Nowy Targ gdy wprowadziło przed laty idee budżetu obywatelskiego, to chodziło o zwiększenie aktywności mieszkańców. Wtedy milion to była jakaś kwota. Ile teraz znaczy milion to widzimy po przetargach. A zapowiedź na co będzie przekazana ta druga połowa tego miliona - świadczy co najmniej o niekonsekwencji, bo kiedy my proponowaliśmy, by zwiększyć kwotę na dofinansowanie do kotłów to ten wniosek nie przeszedł. Co to się nagle stało? Nagle nie ma pieniędzy na ekologię? - dopytywał się radny Marek Fryźlewicz.

"Jedyny budżet na jaki mogą mieć wpływ obywatele jest ograniczany"

- Z roku na rok spada zainteresowanie BO. Coraz mniej projektów jest zgłaszanych, co roku powtarzają się te same. Był rok, że nie było żadnego projektu w danym okręgu, a i te które są - to zgłaszają je radni. Nasza propozycja jest taka, żeby znaleźć pieniądze na walkę ze smogiem, a jak będzie, to o tym zdecyduje Wysoka Rada - bronił wniosku Marek Mozdyniewicz.

- Pieniądze na BO to są środki na zadania, o które wnioskują sami obywatele, że trzeba je zrealizować. Zabieranie pieniędzy na ekologię akurat z tego źródła jest niestosowne. Czemu ograniczać BO? Może tym razem będzie większe zainteresowanie, może będą nowe projekty - mówiła radna Ewa Pawlikowska.

- Jestem bardzo zaskoczony tym pomysłem. Na poprzednim posiedzeniu komisji bardzo szczegółowo omawialiśmy kwoty i wydawało się, że jesteśmy zgodni. Teraz słysząc tę propozycję odnoszę wrażenie, że jedyny budżet na jaki mogą mieć wpływ mieszkańcy jest ograniczany. Gdy była kilka miesięcy temu mowa o budżecie miasta na cały rok - padła propozycja znalezienia środków z innego źródła. Spotkała się ona u państwa ze sprzeciwem. Dla mnie jest to niezrozumiałe - dziwił się radny Bartosz Garbacz.

- Po siedmiu latach istnienia budżetu obywatelskiego zamiast zwiększyć pulę i zdopingować ludzi to ją zmniejszamy. Jaka będzie motywacja dla tych ludzi, gdy się dowiedzą, że są takie zmiany? Podnosimy dopłaty do poszczególnych inwestycji, a tu nagle ludziom ograniczamy. Zastanówmy się, co robimy - apelował Andrzej Swałtek.

"Nie bawmy się już w BO"

- Padł tu argument, że nie ma zainteresowania BO. Trzeba się zastanowić - dlaczego nie ma? Może źle docieramy do mieszkańców? Zwiększa się za to zainteresowanie ludzi Małopolskim Budżetem Obywatelskim. Województwo wie jak zainteresować mieszkańców. My doprowadzamy do tego, że jak się dowiedzą mieszkańcy o tych zmianach, to ich bardziej zniechęcimy - przestrzegał radny Fryźlewicz.

- Według nowych zasad do realizacji wejdą po trzy projekty miękkie i twarde. Na Nowy Targ to jest "ok" - bronił pomysłu radny Sroka.

- 7 lat temu, kiedy budżet Nowego Targu wynosił 100 milionów - jeden procent był przeznaczony na BO. Dziś o 50 procent wzrósł nam budżet miasta, a my o 50 procent ograniczamy budżet obywatelski. To już zupełna deprecjacja tej idei. Tak to ludzie według mnie odbiorą. To może od razu dajmy na BO symbolicznie 10 tysięcy zł i nie bawmy się już w to - mówił poirytowany radny Mikołajski.

- Mówi się cały czas o społeczeństwie obywatelskim, zachęcaniu ludzi do działania. Ale gdy będziemy ograniczać kwoty, to będzie to zniechęcało ludzi do składania projektów. Ktoś tu powiedział, że jest coraz mniejsze zainteresowanie BO. Gdyby tak było, to zostawałyby pieniądze, a jednak co roku cały milion zł jest wykorzystywany. Więc proszę nie mówić że nie ma zainteresowania budżetem obywatelskim. Ekologia jest dla was istotna? A przy uchwalaniu budżetu miasta, cztery miesiące temu - ekologia nie była dla was ważna? My proponowaliśmy wtedy dużo wyższą kwotę na ekologię, bo w wysokości jednego procenta budżetu miasta - i nie zgodziliście się - przypomniał radny Paweł Liszka,

Wszyscy są za ekologią, ale...

- Wtedy chciano zabrać pieniądze przeznaczone na remont MOK. Powiedziałem wtedy, że do tematu wrócimy i teraz wracamy. Powietrze jest u nas jakie jest i każdy chciałby oddychać czystym powietrzem. A pytanie pana Liszki mogę odwrócić: "teraz wy nie jesteście za ekologią?" Każdorazowo - żeby komuś dać, komuś trzeba zabrać - argumentował radny Mozdyniewicz.

- Jesteśmy za ekologią, ale przeciwko temu, by zabierać mieszkańcom środki z budżetu obywatelskiego. Na sesji proszę zaproponować inne źródło (skąd zabrane będą pieniądze - przyp. red.), albo ja to zrobię i wtedy zobaczymy - czy jesteście za ekologią, czy nie - odparował radny Liszka.

- Nie bądźmy hipokrytami. Przecież radny Sroka chce zaczarować rzeczywistość i wmówić nam, że jego intencje na sesji budżetowej były inne. A to z ust radnej waszego klubu padły słowa, że "smog w Nowym Targu był, jest i będzie". Zostawmy jednak smog i wróćmy do budżetu obywatelskiego - zaproponował radny Glonek.

Jak mówił obecny na posiedzeniu komisji naczelnik Wojciech Watycha w 2018 roku do BO zgłoszono 36 wniosków, a w roku 2019 - o połowę mniej. Co się tyczy głosowania - w ub. roku wzięło w nim udział 6 330 osób, a w tym roku - 3 800.

"Idziemy w złym kierunku"

- Aktywność społeczna mieszkańców jest coraz mniejsza. Gdyby nie radni, to w ostatniej edycji BO byłyby zgłoszone tylko dwa wnioski - mówił naczelnik Wydziału Rozwoju i Urbanistyki. - Radni moim zdaniem powinni raczej inspirować mieszkańców i promować te idee, bo to mieszańcy powinni być zainteresowani BO. Nie jest obowiązkiem ustawowym, żeby budżet obywatelski był u nas realizowany, ale radni w poprzednim roku sami wpisali to do statutu i póki statut nie zostanie zmieniony - mamy obowiązek go realizować - podsumował naczelnik.

- Z tych wyliczeń wynika, że 10 procent nowotarżan brało udział w głosowaniu. Wynik mógłby być lepszy. Ale na poprzednim posiedzeniu komisji dyskutowaliśmy nad regulaminem i ten regulamin dostosowaliśmy do kwoty miliona złotych. Dziś, jak mamy już skonstruowany regulamin, to nagle - taka zmiana. Kompletnie się zagalopowaliśmy. Idziemy w złym kierunku - oponował Michał Glonek.

- Taka była na poprzedniej komisji między nami radnymi fajna dyskusja. Teraz nagle robimy krok wstecz. Uzasadnienie dla ograniczenia kwoty na BO jest kompletnie nielogiczne. Zabraniamy szkołom udziału w BO, bo uznaliśmy, że to mieszkańców zniechęcało do składania projektów. Zmieniamy proporcje kwot na poszczególne zadania, dopuszczamy do realizacji inwestycji tereny spółdzielni mieszkaniowej i tereny prywatne i ... ucinamy pół miliona. Z BO mogą skorzystać wszyscy mieszkańcy, a z dopłat do pieców - nie wszyscy. Apeluję, by nie zabierać ludziom tych pieniędzy. Wiem, że na sesji zagłosujecie ładnie, wszyscy, ale jednak apeluję do was byście tego nie robili - przekonywał Szymon Fatla.

Wsparła go Agata Michalska: - Póki nie sprawdzimy czy wprowadzone do regulaminu zmiany nie przyniosą skutku, nie będziemy wiedzieć, czy frekwencja nadal będzie spadać. A ona spadała, bo małe projekty nie miały szans na realizację. Jeśli się ludzie dowiedzą, że element ich największego braku motywacji został wyeliminowany to jestem przekonana, że programów będzie zgłaszanych więcej i chętnych do głosowania będzie więcej. Czemu podejrzewamy, że to będą te same wciąż projekty - piaskownica, huśtawka, ławka. Czemu to tak spłycamy? Musimy pozwolić ludziom wziąć udział w BO z nowym regulaminem. Powiedzieć im o nowych zasadach i zobaczyć efekty - argumentowała radna.

"Pół miliona to kropla w morzu potrzeb"

- Na sesji 4 miesiące temu padły ogromne zarzuty pod naszym adresem, że naszym priorytetem nie jest "smog". A w tej chwili sami protestujecie. Wtedy chcieliście zabrać środki przeznaczone na MOK. Budżet obywatelski jest ważny, ale czy smog nie jest ważny? W tej chwili walka ze smogiem jest w Nowym Targu priorytetem. Nie są nam absolutnie potrzebne ławki, huśtawki, czy inne urządzenia do gimnastyki, bo w każdym domu jest obecnie ktoś chory na astmę. A wy nagle macie priorytet na budżet obywatelski. "Wszystkie ręce na pokład". Może na sesji będziemy mówić jednym głosem. Miejmy te same priorytety. A Miejski Ośrodek Kultury jest niezbędny dla naszego miasta. Chcecie zabierać pieniądze, żeby go nie było? Taki budżet obywatelski ważny, że takie larum niesamowite jest podnoszone? - dziwiła się radna Stefania Drąg.

- Podczas sesji w grudniu ub. dyskutowaliśmy o budżecie na ten rok. A teraz rozmawiamy o BO na kolejny rok. Proszę tego nie mylić. I proszę nie iść "tą ścieżką" i nie mówić, że niepotrzebne są nam urządzenia na świeżym powietrzu, bo sama pani podnosi rękę za otwartym lodowiskiem na Rynku gdzie jest smog, czy za trasami narciarskimi. To trochę nielogiczne - zauważył radny Glonek.

Do sprawy poszukiwań środków na wymianę pieców wrócił Lesław Mikołajski, który podczas sesji budżetowej zgłosił stosowny wniosek.

- Chcieliśmy wziąć pieniądze z MOK? Tak. Jedną siedemdziesiątą kwoty zarezerwowanej na inwestycję. A te pół miliona, które teraz chcecie przeznaczyć na wymianę pieców - to jest kropla w morzu potrzeb. Ja proponowałem, żeby to było 7,5 milion - kwota 15 razy większa - i to na całą kadencję, żeby zabezpieczyć to zapisem w WPF, iż na wymianę pieców przeznacza się jeden procent całego budżetu Miasta przez 5 lat. To było realne. Dzięki takiej kwocie można coś zrobić. Za pół miliona to można wymienić 60 pieców, a do wymiany są dwa tysiące - tłumaczył radny.

Burmistrz proponuje "czyn społeczny"

- Środki na BO to są środki publiczne, a te trzeba wydawać w sposób celowy, oszczędny i gospodarny. Ostatnia edycja BO pokazała, że zadania zgłaszane były w ostatniej chwili, trochę "na siłę". Ograniczenie puli na budżet obywatelski ma skutkować tym, żeby przechodziły do realizacji najlepsze zadania. Zadania przemyślane i dobre przygotowane. Żeby ograniczyć rozdawnictwo - tłumaczył Grzegorz Watycha.

Jak dodał: "w Nowym Targu nasycenie obiektami rekreacyjnymi jest bardzo duże, a koszty z tym związane - rosną". - Ograniczenie kwoty na zadania w ramach BO ma za-skutkować tym, że przejdą projekty popierane przez największą liczbę ludzi. BO ma polegać na tym, że realizowane są zadania, które cieszą się dużym powodzeniem i maksymalna liczba ludzi w tym uczestniczy. To byłby prawdziwie budżet obywatelski, gdyby wprowadzić jeden element: że mieszkańcy sami by wnieśli swój wkład w realizację zadania. Wykonali swoje pracę społecznie, dając swój czas albo sprzęt, żeby się ludzie zaangażowali. Rozdajemy dla różnych organizacji pozarządowych ogromne środki. Więc nie jest tak, że obywatele nie mają dostępu do pieniędzy. Jak są zorganizowani w stowarzyszenia, czy kluby to mogą wystartować w konkursach i starać się o dotacje. Nie ma co narzekać, że obywatele nie mają możliwości się wykazać, ale jakość tych projektów, ich ranga musi by podniesiona - tłumaczył burmistrz Nowego Targu.

Mimo ponad godzinnej dyskusji radni nie doszli do porozumienia. W głosowaniu był remis, co oznacza, że komisja nie wydała opinii. Ta patowa sytuacja nie sprawi jednak, że wniosek o zmniejszeniu puli środków na BO nie przejdzie. Na poniedziałkowej sesji temat wróci, a wtedy zdecyduje cała Rada, w której większość mają wnioskodawcy, czyli klub Nasze Miasto.

Sabina Palka

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 07.04.2019 23:01