Nowy Targ: Czy ochrona miała prawo użyć gazu na meczu? Kibice oburzeni, prezes chce wyjaśnień

Nowotarska policja zbada, czy ochroniarze mieli prawo użyć gazu przeciwko grupce kibiców, którzy na wczorajszym meczu hokejowym Wojas Podhale-GKS Tychy stanęli w obronie nastolatka i zostali zaatakowani przez ochronę.
- Na razie nie komentuję sprawy, bo nie byłem świadkiem tego zajścia. Około godz. 15 jestem umówiony na policji. Owszem, dostałem informacje dotyczące niewłaściwego zachowania ochrony. Muszę najpierw zobaczyć nagranie z monitoringu, żeby ocenić ich zachowanie. Będę też na pewno domagał się wyjaśnień od firmy ochroniarskiej - deklaruje prezes Podgórski.

Z naszych ustaleń wynika, że ochroniarze użyli gazu wobec 5-6 osób - osób starszych, w średnim wieku, którzy z dziećmi przyszli na mecz. Jednym z poszkodowanych jest Piotr Pawlikowski "Blachorz" z Nowego Targu. - Młody chłopak, może w wieku 14-15 lat, stał przed klatką dla kibiców gości i krzyczał, wymachiwał szalikiem, pokazywał im palec. No ale czy robił coś szczególnie złego? Przecież krzyczeli wszyscy na hali. Podeszło do niego dwóch osiłków, ochroniarzy, i zaczęli go wyprowadzać. Chłopak szedł spokojnie. U góry, na prostym, doszło jeszcze dwóch ochroniarzy. Wtedy chłopak zaczął krzyczeć i się wyrywać. Nie wiem dlaczego, może mu rękę wykręcili, może się wystraszył, może go ktoś ścisnął. W końcu to dziecko jeszcze. Jak to usłyszeliśmy to poszliśmy tam i zaczęliśmy go bronić, próbowaliśmy im go wyrwać. Wtedy dostaliśmy gazem, chyba pieprzowym, po twarzy. To poszli ludzie, którzy mają dzieci, starsi, w średnim wieku. Było nas z 5-6. Nie wiem, czemu potraktowali tak tego chłopaka. Przecież wszyscy się podobnie zachowywali. Czemu nie zamknęli dwa tysiące osób - mówi P24 Piotr Pawlikowski "Blachorz".

Wielu kibiców, świadków tego zdarzenia, jest oburzonych zachowaniem ochrony. W komentarzach pod artykułem o zamieszkach nasz Czytelnik Tomek napisał: "Stałem tuż obok i wszystko widziałem. Wszystko zaczęło się jakieś pół minuty przed końcem meczu, kiedy to ochroniarze postanowili wyprowadzić krzyczącego nastolatka z meczu. Pewien starszy Pan (zresztą kto chodzi na mecze to go napewno kojarzy) próbował ochroniarzy przekonać, aby chłopca zostawili bo nic nikomu nie robi, a że sobie krzyczy - normalne przecież na meczu. Nagle ochrona użyła gazu łzawiącego dosłownie na kilka sekund przed końcem meczu jak już wszyscy zaczęli wychodzić. Wtedy też ruszyli kibice z czerwonych ławek, aby obronić kibica, Pana itd. A później były tylko nerwy, ale każdy, kogo spotkałem (zwłaszcza jakiś starszy Pan, który dostał pała po plecach za to, że akurat wychodził między kibolami) potwierdzają, że ochrona zachowała się bardzo nie odpowiedzialnie".

"JA KOBIETA Z DZIECKIEM ZOSTALAM POTRAKTOWANA GAZEM ŁZAWIĄCYM CHCIAŁAM ZAPYTAĆ DLACZEGO ????? Jeżeli pseudoochroniarze nie umieja sobie w inny sposob poradzić z garstką rozwydrzonych kibiców tylko traktują ich oraz kobiety z dziećmi gazem łzawiącym to coś tu jest nie tak? - napisała Kasia.

Sprawą zajęła się nowotarska policja. - Jeden z kibiców złożył oficjalną skargę na zachowanie ochrony, sporządzona została notatka i będziemy analizować sprawę - mówi P24 naczelnik sekcji prewencji KPP w Nowym Targu Robert Siemek. - Przesłuchamy wszystkich świadków, wysłuchamy wyjaśnień ochrony i będziemy rozważać, czy ochroniarze użyli gazu zgodnie z prawem - dodaje.



r/

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 03.03.2010 14:05