"Zdobywając Tatry Zachodnie, niewielu turystów zdaje sobie sprawę z ich ukrytego piękna. Wyznacznikami wartości nie są bowiem wyłącznie rozciągające się ze szczytów krajobrazy czy podcięty stromymi urwiskami masyw Czerwonych Wierchów. Wyobraźnię pobudza tu także świadomość istnienia drugiego, tajemniczego świata" - pisze Anna Tomaszkiewicz.
Świat ten bywa ukryty, niedostępny i z pewnością w całości jeszcze niezbadany. I dlatego tak bardzo pociąga naukowców, taterników jaskiniowych oraz turystów, pragnących poczuć się grotołazami podczas zwiedzania udostępnionych turystycznie jaskiń Doliny Kościeliskiej. /.../
Niewątpliwie jedną z najciekawszych jaskiń polskiej części Tatr, które zostały udostępnione do powszechnego zwiedzania, jest Jaskinia Mylna, znajdująca się w zachodnim zboczu Doliny Kościeliskiej. Zachęceni już samą jej nazwą (trzeba przyznać, że dość sugestywną) oraz dość łatwym dostępem otworu nawet w warunkach niekorzystnej pogody, postanowiliśmy rozpocząć zwiedzanie wszystkich, udostępnionych tatrzańskich grot właśnie od niej.
Zaopatrzeni w ciepłe ubrania i latarkę z zapasem baterii, które stanowią podstawę ekwipunku niezbędnego do zwiedzania podziemi, wkładamy do plecaków kombinezony jaskiniowe, mające na celu ochronę ubrań przed błotem oraz kaski na wypadek zderzenia ze stropem lub spadającym kamieniem. Ruszamy - z Marcinem i Markiem, kolegami z górskiego świata - z bazy wypadowej w Kirach, u wylotu Doliny Kościeliskiej. Plecaki, które w pierwotnej wersji miały być praktycznie puste, co sugerowali chłopcy już przy śniadaniu, po dopakowaniu termosów z herbatą, kanapek i całego sprzętu fotograficznego nabrały prawdziwie imponujących rozmiarów. Bo przecież speleosesja to główny cel, dla którego rozpoczynamy przygodę z turystycznymi jaskiniami. Dwa aparaty cyfrowe, kilka obiektywów, dwie lampy błyskowe główne, cztery lampy zewnętrze wraz z systemem fotoceli (odpowiedzialnym za ich uruchamianie w tym samym czasie), mnóstwo baterii i statyw - taki ekwipunek musi swoje ważyć. Ale pomimo pakunków, udaje nam się wyprzedzać turystów dość nielicznie idących tego dnia doliną. Ba, wyprzedzamy nawet bryczkę.
- Morale wzrasta, co? - pyta, śmiejąc się Marek.
Pierwszy postój wyznaczamy na Wyżniej Kirze Miętusiej, charakterystycznej polanie z bacówką. Chcemy tam zrobić kilka zdjęć przed dotarciem do naszego, pierwszego, obowiązkowego punktu programu - Zbójnickiej Kaplicy na Polanie Stare Kościeliska. Tam zamierzamy poprosić Opatrzność o szczęśliwy powrót z jaskini. Przyjęło się bowiem w tradycji grotołazów, zamierzających zejść do tatrzańskich podziemi, odmówienie krótkiej modlitwy właśnie w tym miejscu lub wrzucenie do kapliczki pieniążka.
(…)
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”
opr. s/