"Warunki w tym przedszkolu są najgorsze w gminie"
Jak przekonuje podczas dzisiejszej sesji Ewa Miśkowiec, dyrektor Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół w Rabie Wyżnej, korzyścią będzie wspólne zarządzanie, a zamiast dyrektora, przedszkole będzie miało swojego "wice". Ale głównym plusem ma być poprawa warunków w przedszkolu. Dzięki temu, że placówka będzie jedna - duża szkoła będzie mogła odstąpić małemu przedszkolu jedną z sal tak, by można było zorganizować dzieciakom posiłki w godziwych warunkach.
Także radna Ewa Miśkowiec, po posiedzeniu komisji objazdowej, która wizytowała wszystkie placówki oświatowe w gminie Raba Wyżna nie ma wątpliwości - warunki w tym przedszkolu są najgorsze w gminie.
- To tylko dwie sale, gdzie, gdy trzeba zorganizować posiłek, trzeba zsunąć stoliki. Dzieci są ściśnięte, jedzą jednorazowymi sztućcami, potem trzeba te stoliki znów przestawiać, by zorganizować dalsze zajęcia. Dostaję też skargi od rodziców na jednorazowe naczynia, bo dzieci zawsze coś rozleją, pobrudzą się - przekonuje radna.
Mniejszy dostęp do specjalistów?
Dyrektor podstawówki, Marek Kościelniak zdaje sobie sprawę, że połączenie nie będzie łatwe, bo jeszcze trudniejszy proces już przechodził łącząc likwidowane gimnazjum i podstawówkę w jedną szkołę.
Jednak przyznaje, że ze względów organizacyjnych powinien powstać zespół. - Zdaję sobie sprawę, że nauczyciele się trochę boją. Ale także ze względów organizacyjnych, kwestii zastępstw taki układ jest korzystny - przyznaje.
Jednak jak się okazuje rada pedagogiczna przedszkola jak i rodzice widzą więcej minusów z połączenia. Jak zauważa Anna Waksmundzka, dyrektor przedszkola, kwestią pojawiającą się najczęściej jest obawa przed ograniczeniem ilości godzin pomocy specjalistów - pedagogów czy psychologa. Jednak - jak zauważa - zarządzać będzie łatwiej, bo dotąd dyrektorka nie miała zastępcy i nawet podczas urlopów musiała załatwiać niektóre formalności.
Tymczasem jak wynika z wyliczeń - oszczędności na połączeniu mają być niewielkie, bo sięgające 12 tys. zł.
Ujednolicić system
- Nie chodzi o oszczędności, ale korzyści związane z zarządzaniem jednostką. Jesteśmy zobowiązani do realizacji swoich zadań. W szkole podstawowej mamy psychologa, który także mógłby świadczyć pomoc w przedszkolu - odpowiada dyrektorka ZEAS-u.
- Rozumiem obawy nauczycieli, ale te zmiany nie mają szkodzić tylko ułatwić funkcjonowanie - przekonuje wójt Tomasz Rajca. - Są dwa oddziały, gdzie dzieci są w ciasnocie, a nie możemy pozwolić, by korzystały z sali w szkole, bo to odrębne placówki. Chcemy połączyć je, by dzieci się uczyły w godnych warunkach. To ma służyć poprawie opieki. Nauczyciele nie tracą pracy. Musi być konkurs na dyrektora i on sobie dobierze zastępców. Popatrzcie na dobro dzieci. Nie stać nas na budowę nowego przedszkola, a wiem, że jest więcej chętnych dzieci, ale mamy miejsca! - apeluje do radnych wójt.
- W Sieniawie jest jeden dyrektor i dwa budynki oddzielone od siebie o cztery kilometry i nie słyszałem, by były problemy. Powinniśmy w ogóle ujednolicić ten system w gminie - podkreśla radny Tadeusz Chlebek.
Ostatecznie po długiej dyskusji radni dziewięcioma głosami za, przy czterech wstrzymujących się podjęli uchwałę o połączeniu placówek.
Józef Figura































