Garbacz: nie mówię, że uchwała jest błędna, ale...
- Czy decyzja o sprzedaży udziałów spółki pomoże w wycenie jej wartości? Czy nie powinniśmy najpierw poznać jej wartość, a potem decydować? - dopytuje Katarzyna Wójcik. Zdaniem Macieja Tokarza, gdyby się pojawiły nowe okoliczności, można by sprawę rozważyć jeszcze raz. - Sam proces sprzedaży to kwestia miesięcy, bo wycena potrwa i wszystkie czynności będą wymagać czasu. Gdyby pojawiły się dodatkowe okoliczności można by się z niej wycofać - podkreśla radny.
Choć Bartłomiej Garbacz przewodniczący koalicyjnego, opozycyjnego klubu Razem Nowy Targ podkreśla, że jest dużo racji w tym, co twierdzi Maciej Tokarz, jednak zauważa, że jest wiele spraw, które trzeba przeanalizować. Postuluje on jednak, by sprzedażą NTvK zajęła się komisja rewizyjna.
- Nie mówię, że uchwała jest błędna, ale chciałbym się zastanowić. Na to będzie jeszcze czas, jeśli chodzi o jej zbycie - tłumaczy radny Garbacz.
Tokarz: tam cztery osoby zarządzają sześcioma pracownikami
Pomysłodawca uchwały przekonuje jednak, że głosowanie dotyczy zasady, kierunku działania w jakim miasto ma iść. I proponuje, by dorobek telewizji, jej archiwa przenieść na rzecz Miejskiego Centrum Kultury lub urzędu miasta, bo to cenne materiały.
- Nie potrzebujemy do tego oddzielnej spółki prawa handlowego, która generuje koszty, ma trzyosobową radę nadzorczą i zarząd, czyli w sumie cztery osoby zarządzające sześcioma pracownikami! To generuje ogromne koszty pokrywane różnymi formami dotacji. Pokrywamy w dużej mierze koszty administracyjne. Bardziej gospodarne byłoby przeniesienie tego to pod inną formę działalności - podkreśla Tokarz.
Luberda: naszym zadaniem jest chronić tę spółkę
Pomysłowi sprzeciwia się Grzegorz Luberda przewodniczący popierającego burmistrza klubu Nasze Miasto.
- NTvK to spółka miejska, czyli wszystkich mieszkańców. Przez pięć kadencji, odkąd jestem radnym nigdy temat sprzedaży nie był podnoszony. Pojawił się dopiero teraz. Nie podoba mi się sposób w jaki to jest prowadzone. Najpierw była komisja, na którą ściągnęliście inną telewizję, której zapłaciliście za transmisję. Zrobił się wielki szum, wszystkie media się rozpisywały. Ale naszym zadaniem jest chronić tę spółkę - przekonuje.
Jak dodaje, można się zastanawiać w jakiej formie spółka powinna funkcjonować i w jakim zakresie. - To nie są duże straty obciążające nasz budżet. Nawet jeśli miałaby pojawić się dyskusja - dobrze byłoby tę sprawę wyciszyć, sprawdzić jak się te koszty generują. Które działy przynoszą zyski, a które obciążają. Dopiero po rozpoznaniu rynku, kto byłby zainteresowany, podjąć decyzję o sprzedaży. To nie jest dobre, by w takim świetle przedstawiać spółkę i teraz szukać nabywcy - podkreśla Luberda.
Trochimiuk: jeśli zlecamy zadanie spółce to nie jest dotacja
- To nie my zaprezentowaliśmy spółkę w złym świetle, tylko zrobili to przyboczni burmistrza - Dorota Burdyn i Łukasz Ambroży z Rady Nadzorczej. Jeśli chodzi o badanie przychodów spółki - uzasadnienie jest jakie jest - prowadzenie takiej działalności przez samorząd jest niezgodne z prawem. W sejmie procedowana jest ustawa zakazująca całkowicie prowadzenia działalności medialnej. Nie wiemy czy zostanie uchwalona. Ale mamy czas negocjować warunki, bo gdy ustawa nakaże sprzedaż, wtedy znajdziemy się w sytuacji przymusowej i stracimy możliwość negocjacji na naszych warunkach - podkreśla Tokarz.
Burmistrz Grzegorz Watycha negatywnie zaopiniował projekt uchwały opozycyjnego radnego, przekonując, że działalność kablówki związana jest z jej misją na rzecz lokalnej społeczności. Podkreślił, że nie istnieją żadne mechanizmy ukrytej dotacji. - Jeśli zlecamy zadanie spółce to nie jest dotacja - zauważa Krzysztof Trochimiuk przekonując, że NTvK nie zarabiała dużo na miejskich zleceniach.
Sięka: w ciągu kadencji wydamy na NTvK 1,4 mln zł
Tymczasem Jan Sięka, przewodniczący rady miasta wyliczył, że roczne utrzymanie samej kadry zarządczej to koszt 210 tys. zł. Zlecenia transmisji obrad to 42 tys. zł rocznie. Tymczasem profesjonalny system telekonferencyjny do realizacji takich transmisji to wydatek 20-30 tys. zł jednorazowo. Urząd zlecał także co miesiąc realizacje materiałów dziennikarskich za około 1 tys. zł. - Podsumowując, wydajemy 288 tys. rocznie z budżetu na telewizje kablową co w ciągu 5 lat daje 1,4 mln zł. - podlicza.
Na zakończenie dyskusji burmistrz przekonuje, że największą wartością spółki jest baza jej klientów. A klientami są głównie starsi mieszkańcy, dla których kablówka jest "oknem na świat". Po długiej dyskusji przyszedł czas na głosowanie. Za sprzedażą kablówki opowiedziało się 8 radnych, przeciw było 9, a 4 wstrzymało się od głosu. Postulat Macieja Tokarza, by sprzedać kablówkę nie przeszedł.
O niepowodzeniu pomysłu radnego zdecydowały głosy wstrzymujących się radnych koalicyjnego klubu Razem Nowy Targ: Szymona Fatli, Bartłomieja Garbacza i Wojciecha Krauzowicza, do których dołączyła Katarzyna Wójcik z Naszego Miasta.
Nieoficjalnie: zerwą koalicję
Jak ich głosowanie wpłynie na przyszłość współpracy mających kruchą większość w radzie koalicyjnych klubów opozycji? Nieoficjalnie, pojawiały się głosy, że w przypadku nieudanego głosowania uchwały o NTvK Maciej Tokarz gotów jest zerwać koalicję.
Józef Figura































