Spotkanie, któremu przewodniczyła poseł Weronika Smarduch, skupiło się na barierach prawnych i finansowych, z jakimi mierzą się lokalne społeczności. Dane budzą niepokój. W powiecie nowotarskim mieszka 193 tysiące osób, ale tylko 60 tysięcy z nich korzysta ze zbiorowego zaopatrzenia w wodę.
Problem z jakością i "dzikimi" wodociągami
Większość mniejszych spółek wodociągowych w regionie nie posiada profesjonalnych stacji uzdatniania wody. Efekty widać w statystykach. W zeszłym roku Sanepid wykonał ponad 8 tysięcy badań wody - aż 3 tysiące z nich wykazały złą jakość.
Obecnie trwają prace nad nową ustawą, która ma uporządkować tę sytuację. Ważną informacją dla lokalnych stowarzyszeń wodociągowych jest ogłoszona abolicja. Spółki wodociągowe mają czas do 30 września 2027 roku na ujawnienie swojej działalności. Jeśli zdecydują się na ten krok teraz, unikną konsekwencji finansowych. Muszą jednak przejść pełny proces dokumentacyjny.
Często barierą w przekazywaniu prywatnych czy społecznych wodociągów gminom jest obawa przed opłatami. Mieszkańcy boją się, że po przejęciu sieci przez samorząd, będą musieli płacić za wodę, która wcześniej wydawała się "darmowa".
Jak wygląda sytuacja w Rabce-Zdroju?
W uzupełnieniu tych informacji, Leszek Świder, burmistrz Rabki-Zdroju przedstawił dane dla swojej gminy.
- Pytałem prezesa naszej gminnej spółki o wyniki badań w naszej gminie. Odpowiedział wprost, że woda badana w ich laboratorium w 87% przypadków nie spełnia wymaganych norm, jeśli mowa o ujęciach prywatnych i niekontrolowanych. Nasza miejska spółka obsługuje 1600 przyłączy i tutaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Ta woda spełnia wszystkie rygorystyczne normy i za jej jakość ZWiK w pełni gwarantuje - zaznacza burmistrz.
Potwierdzeniem wysokiej jakości wody z miejskiej sieci mają być m.in. zdroje uliczne i poidełka w rabczańskich placówkach oświatowych.
- Gdyby było inaczej, prezes nie odważyłby się zainstalować poidełek z wodą zdatną do spożycia w Szkołach Podstawowych nr 1, 2 i 4. Sam wielokrotnie widziałem podczas wizyt w szkołach, że dzieci bardzo chętnie z nich korzystają. To najlepszy dowód na to, że bezpieczna woda w kranie jest możliwa, ale wymaga profesjonalnego nadzoru - dodaje włodarz uzdrowiska.
Samorządy stoją teraz przed zadaniem przekonania mniejszych spółek do profesjonalizacji ujęć, zanim czas abolicji dobiegnie końca.
fi/



























