- Dla mnie to było spełnienie marzeń. Jak byłam małą dziewczynką, to ona już była moją idolką, bardzo się nią inspirowałam. Dzięki niej zaczęłam trenować wrestling. Gdy dowiedziałam się, że będę mieć tę walkę, to był to dla mnie szok. Nie mogłam uwierzyć, że stoję z własną idolką w ringu. Jednak nie było to spotkanie fanki z zawodniczką, a spotkanie rywalek - zaznacza stanowczo mieszkanka Czarnego Dunajca.
Zmiana nastawienia
Polska wrestlerka nie zwalnia tempa przed rewanżem. Codziennie ćwiczy siłowo i zdrowo się odżywia. Poza ringiem rozwija się także w trójboju siłowym, który stał się inspiracją dla sportowego pseudonimu - Diana Strong. Trenuje pod okiem Roberta Nemsia z klubu CFK Maximus w Czarnym Dunajcu.
- Bardziej przygotowuję się mentalnie. Myślę, że te emocje, które ostatnim razem mi towarzyszyły, już na walce będą troszkę inne. Podchodzę do tego łagodniej. Staram się myśleć, że to jest jednak moja rywalka. Idę na walkę, aby wygrać - tłumaczy wrestlerka.
Pierwsze miesiące roku upływają jej pod znakiem intensywnych wyjazdów treningowych. Ostatnio szlifowała formę w Irlandii, Niemczech i Walii, zbierając doświadczenie na międzynarodowych matach. Na co dzień ćwiczy w Akademii Pro Wrestlingu w Kozłowie obok Gliwic. Przed walką, obok siły, zawodniczka stawia również na regenerację. Wierzy, że balans doprowadzi ją do wygranej walki.
Kolejne walki na horyzoncie
- Trzeba znaleźć odpowiedni balans między treningiem a odpoczynkiem. Treningi siłowe są dla mnie niezwykle istotne, tak samo jak zdrowe odżywianie. Staram się jeść regularnie, zwracam uwagę na jakość produktów i dbam o to, żeby dieta wspierała mnie w przygotowaniach do walk - mówi Ela Kardaś.
Na horyzoncie pojawiają się kolejne możliwe pojedynki. Po walce z Mercedes Moné Kardaś rozważa starcia z innymi uznanymi zawodniczkami, takimi jak Tessa Blanchard, Jamie Hayter czy Megan Bayne.
ip/



























