Największym atutem nowej ma być jej funkcjonalność. Projekt zakłada, że obiekt będzie tętnił życiem przez dwanaście miesięcy w roku. Latem tafla ustąpi miejsca boisku wielofunkcyjnemu. Dzięki temu mieszkańcy i turyści zagrają tu w siatkówkę lub tenisa ziemnego.
Obiekt ma zyskać też oświetlenie, projekt przewiduje również rozbudowę zaplecza szatniowego, co znacząco poprawi standard i komfort sportowców.
"Na czym stoimy?"
Jednak pojawiają się pytania, czy pomysł ma sens, a wysokie nakłady nie tylko na budowę, ale i utrzymanie nie zrujnują i tak niewysokiego budżetu gminy Krościenko.
Jak zauważył podczas niedawnej sesji radny Grzegorz Kozielec, władze klubu Sokolica niepokoją się o wakacje. Zaczęły spływać zapytania o rezerwacje, tymczasem nikt nie wie na jakim etapie są prace.
- Nie wiemy na czym stoimy, zjadą się autokary, samochody i okaże się, że trwają prace? Klub nie ma żadnego kontaktu z gminą. To kolejna sesja, gdy tematy nie są załatwione. Za miesiąc znowu tu siądę i będę te same pytania zadawać? Może zastępca podejmie jakieś działania?
Grzegorz Górka, zastępca wójta Krościenka przekonuje, że temat był "szeroko omawiany" z zarządem klubu. Były poczynione ustalenia, działaczom miało najbardziej zależeć na budynku szatniowym. Było też spotkanie z przedsiębiorcą, który dotąd prowadził lodowisko i zwrócił się o pozwolenie na czasowe użytkowanie terenu.
"Ale czy nas stać?"
Jak przypomina wice wójt, otrzymane finansowanie to niespełna milion złotych, a kolejny milion trzeba wyłożyć z gminnej kasy. Czas na podpisanie umowy jest do 3 miesięcy.
- Ale koszty lodowiska to będzie kolejne 130 tys. zł. Nie będzie zgody na kolejne zadłużanie. Zgodzimy się co najwyżej na lodowisko w takim zakresie jak w tym roku - mówi stanowczo Franciszek Plewa, przewodniczący rady.
Radny Grzegorz Kozielec zauważył, że skoro projekt jest dofinansowany, to nie można będzie pobierać opłat za korzystanie z niego i będzie zbyt kosztowny w utrzymaniu.
- Te pieniądze lepiej wykorzystać na drogi, a nie na to, skoro mamy orlika, boiska. Jak mamy zadłużać się to na coś konkretnego. Ja wspieram sport, ale ładować kolejne 2 mln zł na tę inwestycję to jest bez sensu - przekonywał.
"Czy ktoś widział tę umowę?
Tymczasem Grzegorz Górka prostuje, że będzie możliwość pobierania opłat, bo bez tego gminy nie będzie stać na finansowanie.
- Obsługa, energia, to kosztuje. Tu się zgadzamy. Umowa nie zabrania pobierania opłat tylko nierównego traktowania. Muszą mieć możliwość korzystania wszyscy chętni. Szukamy możliwości partnerstwa publiczno-prywatnego, by było lepiej, a gminy by to drożej nie kosztowało - podsumowuje przypominając, że gmina ma jeszcze trzy miesiące na podpisanie umowy.
- A czy ktoś widział tę umowę? - dopytywał Franciszek Plewa.
- A czy ktoś się pytał o nią? - ripostował zastępca wójta. - To wy, radni, podejmiecie decyzję. Naszą rolą jest przedstawienie takiego finansowania by to jak najmniej obciążyło budżet - podsumował.
fi/




























