Spotkanie z autorką książki "Ostatni Smrek" rozpoczęło się szablonowo od przywitania gości przybyłych do biblioteki w Poroninie. Wszystko zmieniło się, gdy wójt Anita Żegleń odebrała alarmujący telefonu, po którym wraz z autorką opuściły salę. Po chwili pojawił się policjant, który poprosił wszystkich o zabranie swoich rzeczy i opuszczenie sali biblioteki. Przed wejściem czekali mężczyźni w czarnych skórzanych kurtkach, którzy skierowali przybyłych do autokarów. Wywiezienie czytelników do Hotelu Tatry było celowym zabiegiem - to właśnie to miejsce gra główną rolę w jednej z poprzednich książek autorki. Po dotarciu do hotelu rozpoczęła się tam właściwa część spotkania. Goście mieli także okazję zwiedzić obiekt, przejechać się zabytkową windą i na własne oczy zobaczyć przestrzenie opisane w powieści. To właśnie tam Maria Gąsienica-Zawadzka mogła wreszcie spokojnie opowiedzieć o swojej najnowszej publikacji. Autorka podkreślała, że inspiracje czerpie z najbliższego otoczenia:
- Moje pomysły bardzo dziwnie wpadają mi do głowy. Jak napisałam "Halnego", to tym pomysłem był po prostu halny. Chciałam pokazać ludziom halnego. Kiedy pisałam "Zgorzelisko", chodziło mi o to, żeby akcja powieści działa się na polanie Zgorzelisko. "Ciemiężycę" wymyśliłam całą tylko po to, żeby książka miała tytuł "Ciemiężyca". Żeby ten tytuł pasował, to ja wymyśliłam całą intrygę. A tutaj jak chodzi o "Ostatniego Smreka", to przyczynkiem do powstania tej powieści była taka ciekawostka etnograficzna związana z Podhalem i z naszą przeszłością - mówi Maria Gąsienica-Zawadzka.
Pisarka zdradziła, że choć jej fabuły są owocem wyobraźni, to tło wydarzeń traktuje z niemal reporterską rzetelnością.
- Wszystkie moje fabuły wymyślam. Nie bazuję na żadnych prawdziwych zdarzeniach, nie bazuję na prawdziwych postaciach. Natomiast osadzam akcję wszystkich moich powieści tutaj na Podhalu, w moim domu - czy to w Zakopanem, czy na Polanie Zgorzelisko, czy właśnie w Kościelisku. I te realia świata przedstawionego, te realia tych miejsc, w których odbywa się akcja, są jak najbardziej oddane wiernie. Staram się tej wierności dotrzymać, ale wszystkie wydarzenia tej intrygi powstają tylko i wyłącznie w mojej głowie - mówi Gąsienica-Zawadzka.
Autorka, która jak sama wspomina pisać zaczęła "trochę z nudów, a trochę dla żartu" w czasie pandemii, dziś każdą wolną chwilę poświęca literaturze. Przyznaje, że proces tworzenia jest czasochłonny i wymaga dużej dyscypliny, szczególnie na etapie konstrukcyjnym.
- Powstanie takiej powieści zajmuje mi około ośmiu miesięcy i co ciekawe, około trzech miesięcy z tego trwa u mnie sam taki proces wymyślania. Zaczyna się to od jakiejś intrygi, jakiegoś zalążku i ja przez około trzy miesiące sobie z takim pomysłem chodzę i o nim myślę. I dopiero jak ten pomysł w mojej głowie urośnie i dojrzeje, to ja sobie robię później taki szczegółowy plan, a na samym końcu siadam do pisania. Powiem szczerze, że to planowanie uważam za najtrudniejszą część - mówi autorka powieści.
Książka "Ostatni Smrek" opowiada o śledztwie Jagny Biernackiej, dziennikarki "Tygodnika Podhalańskiego", która bada serię podpaleń w Kościelisku. Autorka zastrzega jednak z uśmiechem: "nie jest to książka o szalonych deweloperach, którzy wpadają nam w Tatry i wycinają w pień całe regle". Promocja na Polanie Zgorzelisko, obejmująca zwiedzanie hotelowych zakamarków, pozwoliła fanom Marii Gąsienicy-Zawadzkiej dosłownie wejść w świat jej wyobraźni, co czyni to wydarzenie jednym z najbardziej oryginalnych spotkań autorskich w historii poronińskiej biblioteki.
em/r
Skontaktuj się z nami
+48 796 024 024
+48 18 52 11 355redakcja@podhale24.pl
m.me/portalpodhale24
Adres korespondencyjny
Podhale24.pl
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Informacje
Obserwuj nas





























