Opowiadania Andrzeja Finkelstina na Podhale24.pl: "Trójkąt Bermudzki z mamusią w środku" - podhale24.pl
Jakość powietrza
Nowy Targ
Zakopane
Rabka-Zdrój
Nowy Targ
Dobra
PM 10: 31 | 62 %
Zakopane
Bardzo dobra
PM 10: 10 | 20 %
Rabka-Zdrój
Bardzo dobra
PM 10: 11 | 22 %
Kartka z kalendarza
21.04.2026, 08:08 | czytano: 804

Opowiadania Andrzeja Finkelstina na Podhale24.pl: "Trójkąt Bermudzki z mamusią w środku"

Z urodzenia nowotarżanin, od 30 lat zakopiańczyk. Na Podhale24.pl zakończyliśmy publikację powieści Andrzeja Finkelstina pt. "Melina Lenina, czyli o tym jak Wacek odrabiał wojsko w Poroninie". Wraz z autorem, zachęceni reakcją czytelników, publikujemy kolejne utwory Andrzeja Finkelstina - wybrane opowiadania z tomów pt. "Nokaut" i "Moje podróże autobusikiem". Są to swobodne opowieści i spostrzeżenia na różne tematy społeczne i psychologiczne w formie opowiadań, często czarno-humorystycznych, zazwyczaj mające drugie dno i morał. Kolejne opowiadania publikujemy co wtorek na Podhale24.pl. Dziś pt. "Trójkąt Bermudzki z mamusią w środku".

Portret Andrzeja Finkelstina autorstwa Sylwii Marszałek-Jeneralczyk
Portret Andrzeja Finkelstina autorstwa Sylwii Marszałek-Jeneralczyk
Nokaut_ Trójkąt Bermudzki z mamusią w środku
/Fantástico Chico Blanco/

Biedna Dziadumiła, zawsze łudziła się, że trafi na dojrzałego mężczyznę, ale los, w przypływie swojej szczodrości i nieskończonej życzliwości, obdarzył ją Iwoniuszem, specyficznym modelem, zasadniczo człowiekiem niezłym, ale za to z niecodziennym dodatkiem. Nie, nie była to premia taka jak w szwedzkiej sieciówce po zakupie mebli, była ona, raczej czymś na wzór dożywotniego pakietu promocyjnego. I choć tak na serio Iwoniusz okazał się produktem zapakowanym w piękne opakowanie pozornej normalności, był jak mebel z przeceny. Niby stał prosto, ale w zestawie posiadał ukrytą wadę konstrukcyjną w postaci dożywotniego abonamentu na życiowe instrukcje swojej rodzicielki. Ich związek nie był relacją dwojga ludzi, to był seans spirytystyczny. Siedzieli we dwoje w restauracji w restauracji, a Dziadumiła czuła, jak nad ich talerzami materializuje się upiorne widmo pani Częstobrony, pani mamusi, jeszcze nie teściowej, sprawdzające czystość obrusu i stopień al dente makaronu. Z jakiejkolwiek intymności nici, no bo jak tu z mamusią na trzeciego. No i trudno o romantyzm, gdy w sypialni mentalnie gości mamusia z termometrem i radą na każdą okazję. Dziadumiła zaczęła nawet podejrzewać swego partnera o to, że jest osobą nieujawnioną, (krypto... przez wtajemniczonych nazywaną W SZAFIE). Iwoniusz, owszem jest w szafie, ale w takiej szafie, w której od środka zabarykadowana jest razem z nim jego matka.

- Moja mama twierdzi, że kolendra to mydlany sabotaż, więc nie ryzykuj, kochanie - ostrzegał Iwoniusz, studiując menu z taką nabożnością, jakby karta dań była wyrokiem trybunału konstytucyjnego.

Nawet w klaustrofobicznej ciszy urny wyborczej Iwoniusz nie zaznawał samotności. Skreślał krzyżyk z namaszczeniem patologa, wiedząc, że w tym samym ułamku sekundy, trzy dzielnice dalej, mamusia wykonuje identyczny ruch nadgarstka. I nie chodziło tu o nadgarstek, tylko o to co siedziało w głowie. Nie była to polityka, to była rodowa telepatia o międzykontynentalnym zasięgu, organiczne połączenie mózgów, którego nie zerwałaby nawet burza magnetyczna. Daj Boże, by w ciszy własnej urny zaznał biedaczyna odrobinę spokoju, pod warunkiem oczywiście, że nie postawią jej obok urny mamy. Pozostawało jedynie modlić się, by po śmierci ich urny z prochami nie stały zbyt blisko siebie, bo mamusia mogłaby mu wiecznie wypominać zbyt gruby przemiał pyłu. Punkt krytyczny nastąpił przy niedzielnym schabowym, który miał smak wyroku dożywocia. Pani Częstobrona Zimny, ocierając usta serwetką z gracją gilotyny, rzuciła beztrosko:

- Ten mój Iwoniusz tak strasznie rzęzi, gdy dopadnie go katar... Muszę go wtedy co dwie godziny rolować na drugi bok, bo inaczej oboje nie zmrużymy oka.

Dziadumiła zamarła, a widelec zawisł w próżni niczym wykrzyknik.

- Co takiego!? - Zapytała trochę bezwolnie, międląc w ustach resztkę schabu.

Wizja blisko trzydziestoletniego samca, który w niebieskiej piżamce w dinozaury jest przekładany na drugi bok przez rodzicielkę jak naleśnik z dżemem, sprawiła, że miłość natychmiast ewakuowała się z jej serca. Wybiegła, trzaskając drzwiami, zostawiwszy Iwoniusza w stanie zesztywnienia. Chłopak pewnie do dziś siedzi w tym samym miejscu, czekając, aż mamusia wytłumaczy mu fizykę trzaśnięcia drzwiami i dlaczego nagle zrobiło się tak cicho. Cudownie cicho, czy może beznadziejnie cicho? To zależy dla kogo poznaczona była ta cisza.

***

W tym samym czasie inna panna, Nieluba, ofiara innej mamusi, toczyła beznadziejną batalię o własne wesele. Jej narzeczony, Siemomysł, był fanem pracy zespołowej. Tak wielkim, że do planowania nocy poślubnej prawdopodobnie doprosiłby na Messengerze mamusię, by mogła ocenić gramaturę pościeli radosnym KCIUKIEM W GÓRĘ.

- Wybrałam salę w stylu rustykalnym - ogłosiła Nieluba, naiwnie wierząc w cień własnej autonomii.
- Moment, odpalę grupę na fejsie - odparł Siemomysł szybciej niż rewolwerowiec wyciąga spluwę. - Mama musi ocenić, czy surowe drewno nie wejdzie w konflikt z jej garsonką w kolorze écru.
- Boże, to ty już wiesz jaką mama kupiła garsonkę, a ja nawet jeszcze nie wiem jaką kupię sukienkę? - zdziwiła się szczerze Nieluba.

Gdy Nieluba pojęła, że teściowa ma zostać wirtualnym kuratorem ich pożycia, zrozumiała, że jest tylko klaczą zapasową w tej rodzinnej stadninie. Siemomysł nie szukał żony. On po prostu szukał młodszej wersji asystentki dla swojej głównej menedżerki.

***

Obie dziewczyny o śmiesznie brzmiących imionach, połączone wspólnym losem, zrozumiały bolesną prawdę, że nie da się uwić gniazdka, w którym trzecim lokatorem jest pępowina o grubości liny okrętowej. Trzasnęły drzwiami, zostawiając tych niedorosłych embrionów w ramionach jedynych kobiet, które potrafią ich ODPOWIEDNIO OBRÓCIĆ.

***

Jakiś czas później Iwoniusz siedział na twardym krześle w poczekalni u psychiatry, nerwowo międląc kołnierzyk koszuli, którą mamusia wyprasowała z taką nienawiścią do zagnieceń, jakby prasowała zmarszczki na duszy syna. Obok, z torebką trzymaną na kolanach niczym relikwiarz, czuwała ona, mamusia Częstobrona, niania i Wielki Brat w jednym.

- Iwoniuszku, pierś do przodu! Pani doktor pomyśli, że cię głodzę - syknęła, po czym wyjęła z plastikowego pudełka połówkę jabłuszka pokrojoną w sterylne, niemal chirurgiczne cząstki. - Żryj, witaminy cię uspokoją przed tą egzekucją.

Wtedy do poczekalni wmaszerował Siemomysł, prowadzony na kleszczowym uścisku swojej rodzicielki. Wyglądał na totalnie wylogowanego z rzeczywistości. Obaj mężczyźni wymienili spojrzenia pełne niewolniczego porozumienia. To było spotkanie rozbitków na oceanie autokratycznych matek, które nie pojęły, że prawdziwą bliskością nie jest spanie w nogach rodzicielki i konsultowanie z nią odcienia serwetek.

- Siemomyśle, usiądź obok tego pana. Wygląda na ofiarę podobnej terrorystki, co to nie chciała moich instrukcji na Messengerze - zakomenderowała mama Siemomysła, taksując panią Częstobronę zimnym spojrzeniem kata, przeszywającym bezlitosnym spojrzeniem zwycięzcy i drapieżnika w jednym.

Było to niemal jak starcie tytanów, gdyż Częstobrona nie pozostała jej dłużna.
Usiedli.

- Twoja też cię tu przywlekła? - szepnął Siemomysł, podczas gdy telefon w kieszeni drżał mu już od powiadomień z grupy MAMA I SIEMOMYSŁ.
- Skądże, sam chciałem! - obruszył się nienaturalnie Iwoniusz, dodając po chwili szeptem: - Ale mama wybrała termin, bo we wtorki gabinet daje zniżkę na pakiet z opiekunem.

Nastała chwila niezręcznej ciszy.

- Ja pierdolę! Wiesz, miałem dziś dziwny sen.- wrócił do rozmowy szeptem Siemomysł. - Śniła mi się wysoka, chuda baba z dużym białym dzbanem i łysy chłop ze srebrną kulką niespodzianką uformowaną z folii aluminiowej.
- To dziwne... mnie też - odpowiedział szczerze zdziwiony Iwoniusz, ale konspirację przerwało otwarcie drzwi.

Terapeutka spojrzała na ten ludzki czworobok. Westchnęła tak ciężko, że w poczekalni przygasło światło. Wiedziała, że tu nie pomoże analiza, tylko egzorcysta i nożyce do pępowiny.

- Zapraszam pana Iwoniusza - rzuciła krótko.

Nim Iwoniusz drgnął, pani Częstobrona wisiała już na klamce.

- My jesteśmy gotowi, pani doktor i proszę raczej rozmawiać ze mną. Iwoniusz jest dziś niewyraźny, bo w nocy go źle obróciłam i teraz jest nie w formie.

Siemomysł pokiwał głową z najwyższym uznaniem.

- Widzisz? - szepnął do sąsiada. - Ty masz pełen serwis. Moja tylko wysyła kciuki, a twoja ma sterowanie manualne. Jezu! Nie wiadomo co gorsze!

Terapeutka poprosiła jeszcze o chwilą dla siebie, musiała zajrzeć do barku by łyknąć coś na wzmocnienie.

Tymczasem obie mamy zaczęły wymieniać przepisy na farsz, zgodnie uznając, że byłe partnerki ich synów spaprały im życie, że miały serca z kamienia i tak dalej. Iwoniusz i Siemomysł siedzieli ramię w ramię, dojadając wspólne jak się okazało jabłko i czując kojące ciepło niewidzialnej pępowiny, która owinęła się im wokół szyi. Ta więź ma zasięg większy niż 5G i jest jedyną, której nie zerwie nawet śmierć, bo mama i z zaświatów sprawdzi, czy syn założył czapeczkę i sweterek.

***

Ku przestrodze: jeśli twój facet po trzydziestce wciąż dzieli z mamą nie tylko poglądy polityczne, ale i wektor obrotu na materacu, uciekaj. W tym Trójkącie Bermudzkim zniknie twoja godność, a jedyne, co po tobie zostanie, to KCIUK W DÓŁ na rodzinnym czacie. Pępowina o grubości liny holowniczej to nie emocje, to cumowanie promu, który nigdy nie wypłynie z portu. Lepiej zostań tą ZŁĄ, która trzasnęła drzwiami. Przynajmniej będziesz jedyną osobą w tej historii, która potrafi się obrócić na drugi bok bez zgody rady nadzorczej.

***

Nagle drzwi gabinetu wyleciały z zawiasów, choć nikt ich nie dotknął. Terapeutka, zamiast ostatecznie zaprosić pacjentów, zaczęła powoli unosić się pod sufitem, mamrocząc pod nosem skład chemiczny nitrogliceryny. Pani Częstobrona i mama Siemomysła nawet nie mrugnęły. Uznały to za kolejną nowoczesną metodę terapii, za którą solidnie przepłaciły.

- Widzisz, Iwoniuszku? - szepnęła Częstobrona, wyjmując z torebki drewnianą szpatułkę laryngologiczną. - Pani doktor pokazuje nam swój dystans do problemów. Teraz otwórz buzię, mamusia sprawdzi, czy nie masz osadu na języku od tego wspólnego jabłka.

Iwoniusz posłusznie rozwarł szczęki, a wtedy stało się coś, czego nie przewidział żaden podręcznik parapsychologii. Z ust Iwoniusza zaczął wysuwać się różowy, pulsujący wąż, który natychmiast splótł się z podobnym przewodem wyłażącym z przełyku Siemomysła. Obie pępowiny, niczym wygłodniałe anakondy, wykonały w powietrzu skomplikowany taniec, splotły się, po czym przylgnęły do dłoni matek, tworząc jedną, wielką, wieloosobową strukturę biologiczną.

- O, patrz, Częstobrono! - zawołała mama Siemomysła, z zachwytem poprawiając niewykorzystaną na ślub syna garsonkę. - Teraz mamy wspólne łącze! Iwoniusz, przestań się wiercić, bo zakłócasz mi odbiór przepisu na kiszkę ziemniaczaną!

W poczekalni zapanowała absolutna, organiczna jedność. Obaj mężczyźni, złączeni na sztywno ze swoimi stwórczyniami, zaczęli miarowo oddychać w tym samym rytmie, w jakim ich matki żuły herbatniczki. Terapeutka, widząc to z góry, wyciągnęła z podręcznej torby nożyce do pępowiny, ale gdy tylko spróbowała przeciąć linę, narzędzie wygięło się w kształt litery S - jak "Spierdalać".

- Nie da rady - wycharczała lekarka, powoli zsuwając się po tapecie na ścianie. - Oni nie są pacjentami. Oni są jakimś pieprzonym zestawem z funkcją spania u mamy.

Gdy wieczorem sprzątaczka weszła do gabinetu, znalazła tylko ogromny kokon utworzony z pulsującej liny, z którego wystawały cztery nogi w identycznych, wyprasowanych w kant spodniach. Z wnętrza dobiegał stłumiony dźwięk powiadomień z Messengera i rytmiczne, miarowe chrupanie jabłuszka. Dziadumiła i Nieluba, sącząc w tym samym czasie drinki w barze na drugim końcu miasta, poczuły nagle dziwny spokój, jakby ktoś właśnie zdjął im od pleców niezwykle ciężki balast. Zamówiły kolejną kolejkę, uświadamiając sobie, że właśnie stały się jedynymi ocalałymi z katastrofy promu, który zatonął w porcie, bo nigdy nie odważył się odciąć cum.

***

W procesie twórczym wykorzystano wsparcie AI w zakresie przetwarzania i redagowania.
Reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
komentarze
dodaj komentarz

Komentarze są prywatnymi opiniami czytelników portalu. Podhale24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Podhale24.pl zastrzega sobie prawo do nie publikowania komentarzy, w szczególności zawierających wulgaryzmy, wzywających do zachowań niezgodnych z prawem, obrażających osoby publiczne i prywatne, obrażających inne narodowości, rasy, religie itd. Usuwane mogą być również komentarze nie dotyczące danego tematu, bezpośrednio atakujące interlokutorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, zawierające dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz zawierające uwagi skierowane do redakcji podhale24.pl (dziękujemy za Państwa opinie i uwagi, ale oczekujemy na nie pod adresem redakcja@podhale24.pl).

reklama
reklama
Co, gdzie, kiedy
Nie przegap!
Trwa do 06.06.2026
Nie przegap!
06
06.2026
Nie przegap!
13
06.2026
reklama
Pod naszym patronatem
Zobacz wersję mobilną podhale24.pl
Skontaktuj się z nami
Adres korespondencyjny Podhale24.pl
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Aplikacja mobilna
Obserwuj nas
maj
19
Wtorek
Imieniny:Mikołaja, Piotra
Kliknij po więcej