Wydawać by się mogło, że Nowy Targ zamieszkują sami krezusi. Widzę bowiem na każdym kroku, jak hojną ręką rozrzucają oni swoje mienie: tu puszka po drogocennym trunku, tam butelka czy papiery, jakby nasze ulice były jedną wielką witryną wystawową ich rozrzutności. Niestety, przy bliższym poznaniu okazuje się, że to nie bogactwo, lecz pospolite niechlujstwo, które czyni z naszego grodu nie stolicę Podhala, a - proszę wybaczyć szczerość - stolicę śmieciarzy.
Jeśli przerasta cię wyrzucenie puszki do kosza, to może czas wrócić do podstawówki i nauczyć się obsługi własnych rąk? Każda butelka zostawiona w krzakach to dowód na to, że dorosłeś tylko metrykalnie. Trzeba być człowiekiem o niezwykle małym rozumie, by sądzić, że butelka porzucona w trawie zniknie sama z siebie. Ktoś, kto zostawia po sobie taki ślad, jest jak osoba, która we własnym domu pluje na podłogę i dziwi się, że ma powalane obuwie.
Lecz pośród tego marazmu spotykam ludzi, którzy są prawdziwym skarbem tej ziemi. To cisi bohaterowie, którzy bez orderów i pensji, z własnej woli chwytają za worek czy wiaderko. Zbierają to, czego inni powinni się wstydzić, naprawiając szkody wyrządzone przez cudzą głupotę i lenistwo.
Największy podziw wzbudził we mnie pewien Pan w rękawiczkach, którego spotkałam na trasie. Z iście benedyktyńską cierpliwością wydobywał z trawy każdy, odłamek potłuczonego szkła. Czynił to zapewne w trosce o łapy swojego czworonoga, lecz w istocie - z dbałości o nas wszystkich.
To właśnie tacy ludzie dbają o nasze wspólne dobro. To tacy ludzie, a nie ci, którzy tylko "kochają Podhale" w opisach pod zdjęciami, są fundamentem tego miasta. To oni wykonują syzyfową pracę, naprawiając szkody wyrządzone przez czyjąś bezmyślność i skrajne lenistwo.
Każdy taki zebrany worek to cichy akt odwagi i sprzeciwu wobec zalewającego nas syfu.
Bardzo dziękuje wszystkim tym, którzy każdego dnia, zupełnie bezinteresownie, walczą o to, byśmy w tym brudzie ostatecznie nie utonęli. Mam na myśli wolontariuszy, sąsiadów i tych wszystkich "cichych sprzątaczy", którzy - nie czekając na oklaski, ordery czy jakiekolwiek wynagrodzenie - po prostu robią to, co należy. Podczas gdy jedni trwonią wspólne dobro, Wy budujecie je na nowo, schylając się tam, gdzie inni odwracają wzrok. Jesteście dowodem na to, że prawdziwe bogactwo Nowego Targu nie leży w portfelach, lecz w Waszych rękach.
Z wyrazami szacunku i nadzieją na szybkie ozdrowienie naszych obyczajów,
Aga


























