Jachymiak o Centrum Zdrowia Psychicznego w Nowym Targu: "Nikt z nas nie chce brać udziału w wyłudzaniu publicznych pieniędzy"
Szpital w Nowym Targu odpowiada na zarzuty o "horror" na psychiatrii
Mają dawać nadzieję
Asystentka zdrowienia to osoba, która sama przeszła kryzys zdrowia psychicznego. Barbara cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową, dwukrotnie była hospitalizowana, leczy się w CZP w innym powiecie, ze względu na to, że nie może korzystać z opieki psychiatry w miejscu swojej pracy.
Przeszła specjalistyczne kursy, odbyła staż pracy z pacjentami, zdała egzamin certyfikujący. Ma pełne uprawnienia do wykonywania tej roli. Jej zadaniem jest wspieranie i towarzyszenie osobom w kryzysie i w zdrowieniu, dzieląc się własnym doświadczeniem. Opowiada o swoim przypadku, jak się choroba zaczęła, rozwinęła i jak przebiega zdrowienie. Jej rolą jest motywowanie do leczenia/terapii pacjentów, towarzyszenie i wsparcie, polegające na zupełnie innej relacji z pacjentem niż np. lekarz-pacjent czy psycholog-pacjent. Jest również pełnoprawnym pracownikiem w zespole wraz z psychiatrą, terapeutą zajęciowym, pielęgniarkami, psychologiem itp. z którymi dzieli się perspektywą swoją oraz pacjenta. Ale przede wszystkim daje nadzieję pacjentom na wyjście z kryzysu psychicznego oraz walczy ze stygmatyzacją ludzi chorujących na choroby psychiczne.
Już nam nie ufa...
Problemy zaczęły się w styczniu, gdy kierownictwo nad CZP przejęła psychiatra Marzanna Konarska.
- Dostałam zakaz indywidualnych rozmów z pacjentami. Pod koniec stycznia pani kierownik zdecydowała, że asystenci zdrowienia będą pracować już tylko na pół etatu, pomimo tego, że podpisali umowy do grudnia 2026 r. na pełen etat. Podczas spotkania stwierdziła ona, że nam nie ufa i że to nami trzeba się opiekować, jako osobami po kryzysie czy z niepełnosprawnościami. A do tego nie ma personelu. Dodała, że po prostu nie ma dla nas pracy, co jest nieprawdą, bo możliwości jest naprawdę sporo - mówi ponurym głosem.
Tym sposobem duża część idei środowiskowej opieki legła w gruzach. Bo zgodnie z ideą pilotażowego programu to właśnie asystenci zdrowienia oraz terapeuci środowiskowi mieli być głównym filarem Centrów Zdrowia Psychicznego. Tymczasem ich obowiązki zostały ograniczone do minimum.
- Gdy wyraziłyśmy chęć, by pójść na oddział stacjonarny psychiatryczny w Nowym Targu, aby wspierać pacjentów, dr Konarska, która jest tam także ordynatorką, powiedziała, że tam są tylko osoby z interwencji, zapinane w pasach, i nie ma pracy z nimi - że nie da się z nimi pracować - wspomina.
Barbara dodaje, że po zmianach w CZP zwolniło się wiele osób, odeszli lekarze, którzy pracowali przez lata na NFZ na Podhalu jak i psychologowie czy terapeuci. Kierownictwo rabczańskiej filii objęła z kolei dr Milena Konarska, córka szefowej nowotarskiego CZP.
To stygmatyzujące
- Zdaję sobie sprawę, że szpital ma prawo wypowiedzieć umowę czy skrócić etat. Tylko, że w tym przypadku przyczyna jest dla nas niezrozumiała, stygmatyzująca. Czujemy się jakbyśmy to my byli zagrożeniem dla pacjentów - zauważa Barbara.
Jak wynika z otrzymanej decyzji, przyczyną wypowiedzenia jest "zmiana struktury zatrudnienia, w celu zapewnienia bezpieczeństwa i odpowiedniej jakości świadczeń zdrowotnych". W tym samym czasie został zatrudniony kolejny asystent zdrowienia, również na pół etatu.
- Wysłałyśmy pismo do dyrektora z prośbą o spotkanie i wyjaśnienie. Jak to jest? Czy nasze pół etatu zagraża bezpieczeństwu pacjentów, a drugie pół nie? - irytuje się asystentka zdrowienia.
W odpowiedzi przeczytały, że w ocenie pracodawcy przyczyna jest "konkretna i adekwatna".
A dialogu brak
- Szpital oraz kierownictwo zarzucają nam, że odnotowali "niepokojące zgłoszenia od pacjentów", które rzekomo "wiązały się z nasileniem lęku, dezorientacją lub koniecznością udzielenia dodatkowego wsparcia psychologicznego pacjentom". Zarzuty padły, ale pomimo moich próśb nie zostały mi przedstawione żadne konkretne informacje, żadne dokumenty, które by to potwierdziły - podkreśla Barbara.
I dodaje, że jako asystenci nie mieli możliwości obrony lub skonfrontowania się z zarzutami.
- Pacjenci mogą różnie reagować, tak samo po wizytach z lekarzem, po każdej rozmowie również z innymi pracownikami. Jednak, jeśli padają publiczne oskarżenia, powinno to być udostępnione dla osób, którego zarzut dotyczy oraz dać możliwość wypowiedzenia się ze swojej perspektywy. Tymczasem dialogu w tej sprawie nie ma - podkreśla Barbara.
O sprawie pisaliśmy w artykule "Horror na oddziale" - skarga na Centrum Zdrowia Psychicznego w Nowym Targu.
Historię skomentował także dr Maciej Jachymiak, jeden z tych, którzy odeszli z nowotarskiego szpitala. Jachymiak o Centrum Zdrowia Psychicznego w Nowym Targu: "Nikt z nas nie chce brać udziału w wyłudzaniu publicznych pieniędzy"
Także szpital wydał swoje oświadczenie: Szpital w Nowym Targu odpowiada na zarzuty o "horror" na psychiatrii
fi/




























