Górale uczcili 100. rocznicę śmierci Bartusia Obrochty, wybitnego muzykanta i przewodnika tatrzańskiego. Uroczystości rozpoczęły się od złożenia kwiatów na cmentarzu, po czym uczestnicy udali się na mszę do Starego Kościółka na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem. Następnie przejechali wozami konnymi pod kapliczkę ustawioną przy Drodze pod Reglami, dokładnie w miejscu, gdzie w 1926 roku znaleziono ciało Obrochty. W obchodach wzięli udział przedstawiciele Związku Podhalan, przewodnicy tatrzańscy oraz rodzina zmarłego, w tym jego pra-prawnuk Andrzej Obrochta, który do dziś używa przydomka "Bartuś".
Podczas wspomnień przy pamiątkowej kapliczce Adam Kitkowski przybliżył sylwetkę zmarłego, podkreślając jego wszechstronność i silną więź z regionem:
- Bartuś od 1905 roku przeniósł się ze swoją rodziną z zakopiańskich Krupówek do Kościeliska. Tam się dobrze czuł, bo był co prawda gazdą z Zakopanego, ale polowaczem, strażnikiem kozic i świstaków, gospodarzem schroniska w Roztoce, przewodnikiem tatrzańskim i wreszcie świetnym muzykantem, skrzypkiem ludowym z Podhala. Tu zastała go śmierć. Bartuś Obrowka, góral poczciwy, człowiek bogobojny, artystyczna dusza, na taką śmierć był pewnie przygotowany, bo już miał prawie siedemdziesiąt sześć lat - mówił.
O roli Bartusia w historii taternictwa mówił Wojciech Gaździak, prezes Koła Przewodników Tatrzańskich im. Klimka Bachledy, który przypomniał, że Obrochta był jednym z pierwszych profesjonalnych przewodników i pionierem taternictwa, zdobywającym m.in. wschodnią ścianę Lodowego Szczytu. Z kolei Andrzej Obrochta, prawnuk muzyka, zwrócił uwagę na rewolucję, jakiej jego przodek dokonał w muzyce góralskiej, wprowadzając do kapeli sekund i basy:
- Był muzykiem, on to stworzył. Był dwa lata na Węgrzech i ja myślę, że tam właśnie nauczył się, wziął to do siebie. Ten sekund, bas to pewnie stamtąd przyniósł i stworzył tę kapelę. Pierwsze grali we trzech. Bartuś oczywiście grał melodie, bo był prymistą. Przecież to nawet Szymanowski od niego i on mu grał, a on mu te nuty pisał. Byli zafascynowani. Dobrze, że zostawił po sobie tyle dobrych wspomnień i nut, bo dzięki niemu teraz tak gramy."
Miejsce śmierci Bartusia Obrochty ma charakter symboliczny. Jak wspominali uczestnicy, ciało muzyka znalazła rano dziewczynka pasąca krowy, gdy ten wracał prawdopodobnie z weselnych poprawin. Andrzej Obrochta tak odniósł się do okoliczności odejścia pradziadka:
- Smutne, bo to chyba z poprawin, bo to była niedziela. Usiadł sobie pewnie odpocząć. Serce pewnie, no bo to tak nagle. Trudno, każdy musi umrzeć. Dobrze, że miał taką śmierć, nie męczył się, nikogo nie męczył. Sam biedny jakoś umarł. Ale nuty zostawił! Musiał on to grać, żeby to teraz tak brzmiało. Skoro Szymanowski wolał jego słuchać, to musiał coś reprezentować.
Obecna kapliczka upamiętniająca muzykanta stoi w tym miejscu od 2006 roku, a jej wykonawcami byli Wojciech Kukuc oraz Henryk Krzepkowski. Po oficjalnych uroczystościach i modlitwie, górale przy dźwiękach muzyki i śpiewie udali się na tradycyjne posiady.
em/s
Skontaktuj się z nami
+48 796 024 024
+48 18 52 11 355redakcja@podhale24.pl
m.me/portalpodhale24
Adres korespondencyjny
Podhale24.pl
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Informacje
Obserwuj nas





























