"Nieskażeni cwaniactwem"
Grupa radnych zwolenników burmistrza złożyła podczas dzisiejszej sesji wniosek o zmianę uchwały dotyczącej diet radnych. Wśród projektodawców jest odwołany niedawno przewodniczący Czesław Wajda. W efekcie radni mieliby dostawać mniej niż połowę dotychczasowej stawki, a nowy przewodniczący jeszcze mniej. Projektodawcy przekonywali, że rozwiązanie to zmobilizuje do pracy, choć wśród zmian miała być także rezygnacja z finansowego karania radnych za nieobecności na sesjach.
- Ale jak to ma zadziałać? Jeśli się obetnie wynagrodzenie o 60 procent, to radny będzie bardziej chętny do pracy? - dziwi się radny Paweł Morawa. - Gdzie w świecie znajdziecie podobny przykład?
Czesław Wajda przekonywał jednak, że dla niego stawka nie gra roli.
- Bez względu na to, czy dieta będzie niższa czy wyższa ja i tak będę robić swoje - deklaruje były przewodniczący. - Chodzi o to, by pracować, jak należy, nie wychodzić, kiedy są niepopularne głosowania. Są nowi radni, którzy nie są skażeni cwaniactwem tylko rzetelnie podchodzą do tych spraw. Każdy idąc tu chciał być społecznikiem i deklarował jak będzie zbawiać świat i uszczęśliwiać mieszkańców - podkreśla.
I przypomina o ciągnących się pracach nad obwodnicami Czarnego Dunajca oraz powtarzanych głosowaniach w sprawie pieniędzy na rewitalizację dawnego budynku synagogi. Konieczne było wówczas trzykrotne zwoływanie sesji nadzwyczajnych, bo brakowało kworum, gdy przeciwnicy bojkotowali obrady.
- Nikogo z mieszkańców nie obchodzi co kto mówi, ale większość obchodzi co kto robi - podsumowuje Czesław Wajda.
"Bo będziecie wszystko olewać"
- Ważna jest ciągłość władzy i decyzji. Co takiego się zmieniło, że uchwała sprzed 5 lat teraz jest zła, a dotąd dobra? Co się zmieniło? - dziwi się radny Piotr Duraj.
Ostrych słów pod adresem pomysłodawców nie szczędzi Paweł Dziubek: - Aleście sobie wybrali temat! Jest tyle ważnych spraw, którymi żyją mieszkańcy. Ludzie mówili, że nie możecie być radnymi tam za darmo, bo będziecie wszystko olewać. Moim zdaniem to jedynie zemsta za odwołanie przewodniczącego. Szkoda, że rada idzie w tym kierunku.
- Nie rozumiem za co rozliczany jest przewodniczący, który jest nowym przewodniczącym. Tak "od dołu" chce się go stymulować? - dziwi się radna Joanna Turska.
- Diety nie są przywilejem radnych, tylko formą rekompensaty za poświęcony czas. Ich zmniejszenie nie zmobilizuje, a może ograniczyć czas osób aktywnych zawodowo. To wygląda na próbę rewanżu. Mieszkańcy oczekują stabilności niż tak błyskawicznych "olśnieni" - przekonuje w swoim oświadczeniu Bartłomiej Bukowski licząc, że to jego stanowisko zamknie dyskusję.
Ale nie zamknęło.
"Jak się fajnie kłóciliśmy"
- To żenujące do jakiego poziomu została sprowadzona ta rada. Jest mi głupio, bo to wygląda jakby człowiek tu dbał o swoje rzeczy. Czy tym sposobem polepszymy pracę? Nie zależało wam, żeby coś usprawnić, ale żeby "zakręcić". Jutro w mediach nie będzie informacji o tym co dobrego uchwaliliśmy, ale jak się fajnie kłóciliśmy - podsumowuje Tadeusz Czepiel.
- Po co ta uchwała? Po to by radnych skłócić, żeby skoczyli sobie do gardeł. Z różnych stron padają coraz mocniejsze słowa. Czarny Dunajec jest gminą, w której się rządzi konfliktem - dodaje.
- Ale to my, radni, którzy byliśmy za podwyżkami w internecie dostaliśmy baty za to i to z waszej strony - irytuje się Tomasz Jędrzejowski z prawej strony sali. - Nikt nie powiedział tego, że chcemy racjonalnie podejść do budżetu. Tylko my, niedobrzy radni zapłaciliśmy za tę odpowiedzialność. Nie mówicie, że narażamy się na śmieszność. Wojna w radzie trwa od drugiej sesji i nie mówicie, że było fajnie, bo nie było.
- Z tego wynika, że to akt zemsty za to, że nie głosowaliśmy za podniesieniem podatków! I ja to przyjmuje z pokorą - ripostuje Tadeusz Czepiel.
Ostatecznie pomysł zmniejszenia diet radnych przepadł w głosowaniu. Za opowiedziało się 8 radnych, przeciw było 12.
"Chcecie się bawić? Możemy się bawić!"
Jednak na tym płacowe emocje się nie skończyły, gdyż lewa strona sali złożyła swój wniosek, by obciąć wynagrodzenie burmistrzowi, którego popiera prawa strona.
Paweł Dziubek, jako sprawozdawca wniosku, skrupulatnie odczytał długą listę paragrafów podstawy prawnej, po czym zaproponował, jak mogłoby wyglądać wynagrodzenie Marcina Ratułowskiego.
Proponowane wynagrodzenie zasadnicze miałoby się zmniejszyć do 9 300 zł (zamiast obecnych 9 950 zł), dodatek funkcyjny: 3 200 zł (3 650), dodatek specjalny: 3 750 zł (było 4 380) do tego dodatek za wieloletnią pracę i nagrody jubileuszowe zgodne z obowiązującymi przepisami.
Przypomnijmy, że w marcu radni zdecydowali o nieprzyznawaniu Marcinowi Ratułowskiemu podwyżki, a teraz miałby otrzymać obniżkę.
- Jak chcecie się bawić, to możemy się bawić i sprawdzać w radzie kto ma większość a kto mniejszość. Burmistrz wieloktrotnie mówił "moi radni", "wasi radni". Nie tak to ma wyglądać - grzmi Dziubek.
A proszony przez burmistrza o uzasadnienie projektu uchwały wymienił zmniejszenie zakresu obowiązków od czasu ustanowienia swego zastępcy, braku zaangażowania w posiedzenia komisji rady. Argumentował to także ustanowieniem proporcji wysokości wynagrodzenia, a stopniem zaangażowania w bieżąca działalność gminy.
"Chce pan być męczennikiem?"
Jednak burmistrz zwrócił uwagę, że radny proponując obniżkę i powołując się na argumenty związane z zatrudnieniem zastępcy pomija fakt, o którym dobrze wiedział. W tym przypadku miało bowiem chodzić jedynie o "tytularną zamianę" stanowiska sekretarza na zastępcę burmistrza.
Wszystko po to, by w razie potrzeby Michał Jarończyk mógł zastępować burmistrza pod jego nieobecność.
Uzasadniając swoje zarobki burmistrz tłumaczy, że ma więcej obowiązków ze względu na nowe przepisy dotyczące Obrony Cywilnej. Także sytuacja budżetowa czarnego Dunajca nie uzasadnia cięć w honorarium.
- Mamy rekordowe dochody, od 2018 trzykrotnie zwiększył się budżet gminy, mój zakres obowiązków w tym zakresie też jest trzykrotnie większy, a pan proponuje obniżkę? Mamy rekordowe inwestycje, a ja biorę za wszystko odpowiedzialność. W tym roku mamy do podziału na sołectwa historycznie wysokie środki. To na pana wiosek dokonaliśmy decentralizację środków do 12 mln zł na ten cel - przekonuje burmistrz zwracając się do radnego Dziubka.
- Wygłasza pan populistyczne słowa, chce pan być męczennikiem? Widzę, jak zastępca jest utopiony w papierach, jak robi za pana. Jest podział? To podzielcie się też i pieniędzmi - ripostuje radny.
- Przez dwa lata kadencji taktyka jest taka, że klin klinem wbijamy. Obniżka dla 21 radnych w budżecie wiele by nie zmieniała, a obcięcie wynagrodzenia burmistrza tak bardzo zmienia? - dziwi się Tomasz Jędrzejowski.
Po długiej dyskusji i wymianie zdań radny Paweł Dziubek ostatecznie złożył wniosek o wycofanie zgłoszonej przez samego siebie uchwały. W głosowaniu radni poparli go jednogłośnie.
Józef Figura





























