W trudnodostępnym terenie kluczową rolę odegrały mniejsze pojazdy - quady UTV oraz pikapy. Wykorzystując nasyp kolejki wąskotorowej, strażacy dowieźli nimi pompy i niezbędny sprzęt tam, gdzie tradycyjne wozy strażackie utknęłyby w błocie lub gęstwinie.
Ratować cenne torfowiska
Głównym celem ratowników było powstrzymanie ognia przed wniknięciem w głąb ziemi. Pożary torfowisk należą do najtrudniejszych do opanowania - potrafią tlić się pod powierzchnią przez wiele tygodni, niszcząc bezpowrotnie unikalną przyrodę. Dzięki szybkiej reakcji i doświadczeniu strażaków, ogień udało się opanować na stosunkowo niewielkim obszarze.
- Doświadczenie, wyszkolenie i ogromne zaangażowanie strażaków-ratowników sprawiły, że uniknęliśmy najgorszego scenariusza - podkreśla Marcin Ratułowski, burmistrz Miasta i Gminy Czarny Dunajec. - Gdyby zapaliły się pokłady torfu, doszłoby do nieodwracalnej degradacji cennego ekosystemu.
Apel o ostrożność
Mimo że akcja zakończyła się sukcesem, służby ostrzegają: na Podhalu panuje susza, która drastycznie zwiększa ryzyko kolejnych pożarów.
- Proszę mieszkańców i turystów o szczególną ostrożność. Wystarczy chwila nieuwagi: niedogaszone ognisko czy wyrzucony niedopałek, by doszło do tragedii. Na bezpieczeństwie nie wolno oszczędzać - dodaje burmistrz.
W działaniach brały udział jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych z terenu gminy Czarny Dunajec oraz zastępy Państwowej Straży Pożarnej. Służby przypominają, aby każdy zauważony dym w lesie natychmiast zgłaszać pod numer alarmowy 112.
fi/





























