Gmina sfinansowała inwestycję przy udziale dotacji unijnej. Udało się rozwiązać jednak częsty problem takich projektów, jakim jest zakaz prowadzenia działalności komercyjnej w okresie trwałości unijnego dofinansowania.
- Wynegocjowałem, że od pierwszego dnia po oddaniu do użytkowania stacja może być komercyjnie wykorzystywana - wyjaśnia burmistrz Czarnego Dunajca, Marcin Ratułowski. - Przy unijnych dotacjach często bywa tak, że budynek nie może na siebie zarabiać. U nas połączymy dotacje z realnym życiem obiektu. Nadajemy inwestycjom w odnowę zabytków nowy kierunek: zdejmujemy z budżetu gminy ciężar utrzymania, a obiekty zaczynają przynosić realny, miesięczny dochód - podkreśla.
W budynku dawnej stacji ma działać gastronomia. Projekt przewiduje kompletnie wyposażoną kuchnię, lady i witryny ekspozycyjne oraz salę dla gości na co najmniej 50 miejsc siedzących. W sezonie letnim klienci zyskają do dyspozycji taras i przestrzeń przed stacją, która pomieści nawet 150 osób.
Infrastruktura ma służyć przede wszystkim miłośnikom jednośladów, którzy regularnie odwiedzają te rejony Podhala.
- Stawiamy szczególnie na turystykę rowerową, przede wszystkim rodzinną - podkreśla Marcin Ratułowski. - Chcemy być gminą przyjazną rodzinom z dziećmi, dlatego rozwój kierujemy w stronę tras bez trudnych podjazdów, z punktami sanitarnymi i oddalonych od publicznych dróg.
Burmistrz Czarnego Dunajca przypomina, że ponad wiek temu miejscowość pełniła funkcję siedziby starostwa i sSądu. Zagospodarowanie historycznych obiektów ma pomóc w rozwoju gospodarczym regionu i wesprzeć lokalny biznes, a w przyszłości pomóc gminie w uzyskaniu statusu uzdrowiska.
fi/



























