Wizja i lokalne realia
Inwestycja miała obejmować przebudowę starej kotłowni węglowej i zastąpienie istniejących kotłów modułem kogeneracyjnym o mocy 499 kW. Miała też powstać infrastruktura techniczna niezbędna do wytwarzania i magazynowania biogazu. Jego źródłem miały być odchody zwierzęce z miejscowej hodowli.
W marcu 2025 roku wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar unieważnił pozwolenie na budowę biogazowni. Stwierdził, że Starostwo Powiatowe w Nowym Targu wydało decyzję z rażącym naruszeniem prawa. Kilka miesięcy później decyzję o nieważności pozwolenia wydał też Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego.
Wcześniej swoją pierwotną zgodę cofnął też KOWR.
Nie ma oddziaływania
Wyrok sądu jednak "odkręca" sprawę przywracając ją do punktu wyjścia. Pozwolenie na budowę biogazowni wydane przez nowotarskie starostwo zdaniem sądu jest ważne i pozostaje w mocy.
Na co zwrócił uwagę WSA?
Jak relacjonuje mec. Grzegorz Matoga, sąd w ustnym uzasadnieniu wskazał na poważne błędy, jakich dopuszczono się na etapie unieważnienia pozwolenia.
Osoby, na wniosek których Wojewoda Małopolski oraz Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego wszczęli postępowanie - zdaniem sądu - nie miały do tego legitymacji. Brak było bowiem dowodów na to, aby ich nieruchomości znajdowały się w obszarze oddziaływania planowanej instalacji. Był to warunek konieczny, aby wniosek o stwierdzenie nieważności mógł być rozpoznany przez Wojewodę.
- Sąd odrzucił też argumentację Wojewody Małopolskiego, według której inwestor nie posiadał odpowiedniego prawa do dysponowania nieruchomością na cele budowlane. Twierdzenia, jakoby zgoda KOWR miała charakter warunkowy, uznano za bezpodstawne. Sąd przypomniał, że zarzut ten stanowił jedyną podstawę, na której Wojewoda Małopolski oparł stwierdzenie nieważności pozwolenia na budowę - zauważa prawnik reprezentujący niedoszłego inwestora.
Mecenas zauważa przy tym, że wyrok WSA jest kolejnym rozstrzygnięciem, które potwierdza legalność inwestycji oraz prawidłowość wydanych decyzji.
- Trudno pominąć fakt, że mimo wielokrotnych prób kwestionowania inwestycji przed organami administracji i sądami, kolejne niezależne składy orzekające nie znajdują podstaw do podważenia legalności wydanych rozstrzygnięć - dodaje Grzegorz Matoga.
To nie koniec
Natalia Ustupska, jedna z inicjatorek protestów przekonuje, że będzie odwołanie do naczelnego Sądu Administracyjnego. Jak przyznaje, sama formalnie nie jest stroną postepowania, a w sprawie występują właściciele dawnego pałacu Głowińskich.
- Nieprawdą jest, że ja mam w tym jakiś interes! Tu cała Raba Wyżna włączyła się w blokadę budowy biogazowni. Moja rodzina mieszka tu od pokoleń, walczę o normalne życie w naszej wsi, niech inwestor nie żeruje na krzywdzie ludzkiej. To nieprawda, że są tu jakieś wpływy polityczne. Rozmawialiśmy z ludźmi w Polsce, którzy mieszkają w pobliżu biogazowni. I nikt nie chciałby być na ich miejscu - komentuje Natalia Ustupska.
Artur Bocianowski, dzierżawca gospodarstwa KOWR w Rabie Wyżnej przyznaje, że wyrok WSA zapewne nie zakończy sprawy.
- Jedno jest pewne - w tej sprawie są ludzie, których dobre imię i wizerunek były miesiącami niszczone. Czy ktoś o nich pamięta i powie po ludzku "przepraszam"? - podsumowuje Artur Bocianowski mając na myśli także byłego starostę, który wydał pozwolenie na budowę biogazowni.
Zapewne to nie koniec batalii pomiędzy inwestorem a protestującymi sąsiadami i popierającymi ich urzędnikami i politykami. Jaki będzie ostateczny efekt i jak długo będą trwać administracyjno-sądowe przepychanki, trudno dziś jednoznacznie przewidzieć.
Józef Figura




























