Nokaut. Wiktoryn i Zorian
Część 1 tryptyku. Ostatni Fasiąg w Kosmosie
/Fantástico Chico Blanco/
Wiktoryn gapił się na urządzenie z nabożnym lękiem, jaki cywilizowany człowiek rezerwuje wyłącznie dla awarii systemów bankowych. Konstrukcja lśniła szczotkowanym aluminium jak dobra stereofoniczna wieża, ale z profilu uparcie i niepokojąco przywodziła na myśl tradycyjny góralski wóz. Fasiąg na miarę XXI wieku stał dumnie między drogerią a oczkiem wodnym, mrugając diodami LED w rytm syntetycznie brzmiącej przyśpiewki: "Hej, kiebyś miała rozum, hej, do ludzi...".
- To jest postęp, Zorianie - wyszeptał Wiktoryn, podwijając mankiety koszuli. - Czysta, nieskażona ludzkim myśleniem transakcja. Dotykasz ekranu i cyk. Żadnych pretensji, że nie masz drobnych, że masz nie taki a nie inny akcent. Żadnego obcego zapachu, żadnego papierosowego dymu.
Zorian pochłonął właśnie pół pączka z autonomicznej pączkarni i czuł jak cukier puder oblepia mu podniebienie.
- Ale gdzie jest ten element ceremonialny? - żachnął się Zorian, podchodząc bliżej. - Gdzie ten moment, w którym baca patrzy na ciebie wzrokiem człowieka, który wie o życiu wszystko, włącznie z datą twojej śmierci, i dopiero wtedy podaje ci oscypka? Ten ekran dotykowy jest bezduszny jak formularz w jakimś urzędzie.
- Mylisz się, przyjacielu. To jest uduchowienie technologii, cybermistycyzm, no i animizacja - zaoponował Wiktoryn, z lubością klikając opcję "Oscypek średni, średnio wędzony". - Maszyna nie ocenia. Pomyśl. Baca patrzył na twoje mokasyny, wiedział już, że jesteś z Konstancina i wciskał ci jakiś oszukany ser, a ta maszyna myśli, że jesteśmy obywatelami świata.
- Gówno, myśli! Ona nie myśli i dlatego traktuje nas równo.
Nagle z wnętrza fasiągu dobiegł metaliczny, choć wyraźnie podhalański głos przetworzony przez syntezator mowy sztucznej inteligencji: "Wybór usankcjonowany. Przelejcie dudki. Trwa rychtowanie oscypka. Czekojcie, e-baca sie do kupy zbiyro".
- Słyszałeś to? - ucieszył się Wiktoryn. - Dbają o szczegóły. Co za detaliści!
Zorian jednak nie słuchał. Jego uwagę przykuł stojący obok automat nowej generacji - gigantyczna, szklana szafa, z której przez rurki sączył się zapach świeżej ziemi przeplatany dosyć mdłą wonią chłodzonych kwiatów. Tabliczka głosiła: "Kwiatomat 2026. Przeproś partnerkę w 45 sekund".
- Zobacz, dokąd ten świat zmierza - mruknął Zorian, wciskając dla zabawy losowy guzik na kwiatomacie. - Niedługo całe nasze życie zamknie się w szklano-metalowych skrzynkach. Rano kupujesz oscypka z fasiągu, w południe bukiet róż z automatu, a wieczorem? No co? Cybermistyczny konfesjonał czy jakaś androidka do przytulania na samotne chwile? Całkowity cyberfetyszyzm! Niedługo zaczniemy szukać duszy w pieprzonym procesorze. Cyberszamanizm!
- I bardzo dobrze! - zawołał Wiktoryn, odbierając z podajnika idealnie próżniowo zapakowanego oscypka, który nie pachniał dymem, tylko algorytmem i podgrzewanym plastikiem. - Ludzie są kapryśni. Maszyny mają stałą temperaturę chłodzenia. Pomyśl o korzyściach! Kupujesz oscypka przez Internet, jedziesz w Tatry, a on już na ciebie czeka w jakiejś tam skrytce numer ileś tam. Bez kolejek, bez przepychania się pod Gubałówką. I możesz przeżyć tam cały urlop, nie rozmawiając z ani jednym żywym człowiekiem. Czy to nie jest definicja raju?
W tym momencie nowoczesny fasiąg wydał z siebie głośny, metaliczny zgrzyt przypominający pękanie starej osi w prawdziwym wozie. Ekran przygasł na sekundę, po czym rozbłysnął krwistą czerwienią. "Awaria! Oscypek idzie krzywo. Niepasowny kształt wrzeciona, felerujący. Kształt ni taki, ni owaki! Przystępuję do ratunkowego rychtowania. Robię ratunkowe miarkowanie!" - zakomunikował automat.
Zorian zaśmiał się cicho i złośliwie.
- No i masz ten swój raj. Baca w takich momentach po prostu brał nóż i odkrawał krzywy kawałek lub po prostu dawał ci inny ser, albo najczęściej wmówił ci, że taki ma być. A co zrobi twój fasiąg? Co się stanie jak branie prądu?
Urządzenie zaczęło gwałtownie wibrować. Z podajnika zamiast sera wypadła - nie wiedzieć po jaką cholerę - mała plastikowa owieczka z kodem QR na boku, wyprodukowana zapewne w Chinach. Trzeba będzie przeczytać regulamin przytwierdzony drobnym drukiem z boku urządzenia. Chwilę później z sąsiedniego kwiatomatu wystrzelił pojedynczy, idealnie docięty tulipan, trafiając Wiktoryna prosto w klatkę piersiową.
- To jest idealna integracja usług! - bronił się Wiktoryn, choć cofał się powoli. - Maszyny ze sobą współpracują. Tworzą ekosystem!
- One po prostu panikują, Wiktorynie. Zrozumiały, że tradycji nie da się zamknąć w formacie jakiegoś cyfrowego pliku i dowolnie ukształtowanej skrzynce - rozśmiał się Zorian.
Nagle drzwiczki bocznej sekcji fasiągu otworzyły się z sykiem. Wewnątrz, zamiast taśmy produkcyjnej, siedział na małym składanym stołku starszy człowiek w serdaku, bejsbolówce zdobionej muszelkami z góralskiego kapelusza i goglach do wirtualnej rzeczywistości. W rękach trzymał drewnianą formę do sera, spiętą z kablami USB i przenośną kasą fiskalną. Spojrzał na oszołomionych przyjaciół, zdjął gogle i westchnął głęboko.
- Awaria, panowie - powiedział baca zmęczonym głosem. - Muszę ręcznie wstukiwać paragony, bo serwer padł. Ty brałeś ten średnio wędzony? - Spojrzał na Wiktoryna. - Masz, bierz, póki ciepły, ino mi tu Blika nie pokazuj, bo prądu w fasiągu zbrakło, dawaj prawdziwe dudki.
Zorian uśmiechnął się szeroko, czując nagły przypływ miłości do świata. Maszyny mogły być piękne, szybkie i lśniące, a nawet pomocne, ale na samym końcu tej rury z postępem i tak zawsze musiał siedzieć człowiek, który pilnował, żeby to wszystko trzymało się kupy.
- Piękna ta nowoczesność, Wiktorynie - podsumował Zorian, gryząc ciepły ser otrzymany bezpośrednio z rąk bacy. - Taka nie za automatyczna.
***
W procesie twórczym wykorzystano wsparcie AI w zakresie przetwarzania i redagowania.
Skontaktuj się z nami
+48 796 024 024
+48 18 52 11 355redakcja@podhale24.pl
m.me/portalpodhale24
Adres korespondencyjny
Podhale24.pl
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Informacje
Obserwuj nas
































