Chociaż cała Rada Miasta decyzji jeszcze nie podjęła, radny z klubu PiS - Adam Hajnos wygłosił oświadczenie.
Oto jego treść:
Chciałbym zaapelować do Państwa o jedno - zostawmy na moment emocje i sentymenty, a spróbujmy spojrzeć na ten projekt przez pryzmat liczb, odpowiedzialności i zdrowego rozsądku.
Nikt nie kwestionuje znaczenia hokeja dla Nowego Targu. Nikt nie kwestionuje również potrzeby poprawy warunków dla sportów lodowych. Problem polega jednak na tym, że dziś nie rozmawiamy o budowie drugiej tafli lodowej czy modernizacji istniejącej infrastruktury. Rozmawiamy o inwestycji, której koszt szacowany jest już na blisko 200 milionów złotych.
Co więcej, w procedowanym apelu nie ma żadnych zabezpieczeń dotyczących realizacji tego przedsięwzięcia. Nie ma mowy o minimalnym poziomie dofinansowania, które miasto musiałoby pozyskać przed podjęciem decyzji o budowie. Tymczasem w roboczej wersji Strategii Rozwoju Sportu jasno wskazuje się, że realizacja zarówno hali lodowej, jak i stadionu piłkarskiego powinna być uzależniona od uzyskania co najmniej 50-procentowego dofinansowania ze środków zewnętrznych.
Chciałbym również zobrazować Państwu skalę tej inwestycji.
Według przedstawionych założeń mamy wydać na halę lodową tyle, ile miasto Sosnowiec wydało na budowę całego Zagłębiowskiego Parku Sportowego obejmującego stadion piłkarski, halę widowiskowo-sportową oraz nowoczesne lodowisko, na którym odbywają się mecze reprezentacji Polski. Dla porównania, podczas ostatnich spotkań reprezentacji frekwencja wynosiła około 2450 kibiców, podczas gdy nowotarski projekt przewiduje obiekt na blisko 4800 miejsc. Dlatego pytam: czy naprawdę potrzebujemy obiektu tej skali?
Jestem obiema rękami za rozwojem infrastruktury sportowej w naszym mieście. Powtarzam to na każdej komisji i każdej sesji. Doskonale wiem, że nasze obiekty są przepełnione. Dotyczy to nie tylko hokeja, ale również piłki nożnej, pływania, sportów walki, unihokeja i wielu innych dyscyplin. Właśnie dlatego jestem zwolennikiem zrównoważonego rozwoju infrastruktury sportowej w naszym mieście.
Przez ostatnie kilkanaście lat struktura aktywności sportowej dzieci i młodzieży w Nowym Targu diametralnie się zmieniła. Dziś sport w naszym mieście to nie tylko hokej. To również setki dzieci trenujących piłkę nożną, pływanie, sporty walki, kolarstwo czy unihokej.
Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której jedna inwestycja pochłonie środki, które mogłyby służyć rozwojowi całego sportu w mieście. Bo nie oszukujmy się - inwestycja tej skali oznaczałaby ograniczenie możliwości realizacji innych dużych przedsięwzięć przez kolejne 10, a być może nawet 15 lat. Dlatego uważam, że zanim damy zielone światło dla projektu za blisko 200 milionów złotych, powinniśmy poznać wszystkie warianty. Powinniśmy wiedzieć, ile kosztowałaby budowa samej drugiej tafli, ile kosztowałaby modernizacja obecnego obiektu i jakie byłyby koszty utrzymania każdego z tych rozwiązań. Na dziś takich analiz nie przedstawiono.
Jest natomiast rozwiązanie, które osobiście uważam za warte rozważenia. Jeżeli rzeczywiście mówimy o obiekcie o znaczeniu ponadregionalnym, mającym służyć rozwojowi polskiego hokeja i organizacji wydarzeń międzynarodowych, to naturalnym partnerem dla takiej inwestycji powinien być Centralny Ośrodek Sportu lub administracja rządowa. Wówczas moglibyśmy mówić o inwestycji finansowanej i utrzymywanej w dużej mierze ze środków centralnych, a nie o projekcie, którego ciężar przez kolejne lata spoczywałby przede wszystkim na barkach mieszkańców Nowego Targu. Dlatego apeluję o rozwagę.
A na koniec chcę podkreślić, że cieszę się, że w ogóle rozmawiamy o inwestycjach sportowych rzędu 200 milionów złotych. To pokazuje, że miasto dostrzega znaczenie sportu i potrzebę rozwoju infrastruktury. Sam fakt, że pojawia się gotowość do przeznaczenia tak ogromnych środków na sport, uważam za pozytywne zaskoczenie. Moim zdaniem problem nie leży w samej skali planowanych nakładów, ale w sposobie ich wykorzystania.
Nikt nie kwestionuje znaczenia hokeja dla Nowego Targu. Nikt nie kwestionuje również potrzeby poprawy warunków dla sportów lodowych. Problem polega jednak na tym, że dziś nie rozmawiamy o budowie drugiej tafli lodowej czy modernizacji istniejącej infrastruktury. Rozmawiamy o inwestycji, której koszt szacowany jest już na blisko 200 milionów złotych.
Co więcej, w procedowanym apelu nie ma żadnych zabezpieczeń dotyczących realizacji tego przedsięwzięcia. Nie ma mowy o minimalnym poziomie dofinansowania, które miasto musiałoby pozyskać przed podjęciem decyzji o budowie. Tymczasem w roboczej wersji Strategii Rozwoju Sportu jasno wskazuje się, że realizacja zarówno hali lodowej, jak i stadionu piłkarskiego powinna być uzależniona od uzyskania co najmniej 50-procentowego dofinansowania ze środków zewnętrznych.
Chciałbym również zobrazować Państwu skalę tej inwestycji.
Według przedstawionych założeń mamy wydać na halę lodową tyle, ile miasto Sosnowiec wydało na budowę całego Zagłębiowskiego Parku Sportowego obejmującego stadion piłkarski, halę widowiskowo-sportową oraz nowoczesne lodowisko, na którym odbywają się mecze reprezentacji Polski. Dla porównania, podczas ostatnich spotkań reprezentacji frekwencja wynosiła około 2450 kibiców, podczas gdy nowotarski projekt przewiduje obiekt na blisko 4800 miejsc. Dlatego pytam: czy naprawdę potrzebujemy obiektu tej skali?
Jestem obiema rękami za rozwojem infrastruktury sportowej w naszym mieście. Powtarzam to na każdej komisji i każdej sesji. Doskonale wiem, że nasze obiekty są przepełnione. Dotyczy to nie tylko hokeja, ale również piłki nożnej, pływania, sportów walki, unihokeja i wielu innych dyscyplin. Właśnie dlatego jestem zwolennikiem zrównoważonego rozwoju infrastruktury sportowej w naszym mieście.
Przez ostatnie kilkanaście lat struktura aktywności sportowej dzieci i młodzieży w Nowym Targu diametralnie się zmieniła. Dziś sport w naszym mieście to nie tylko hokej. To również setki dzieci trenujących piłkę nożną, pływanie, sporty walki, kolarstwo czy unihokej.
Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której jedna inwestycja pochłonie środki, które mogłyby służyć rozwojowi całego sportu w mieście. Bo nie oszukujmy się - inwestycja tej skali oznaczałaby ograniczenie możliwości realizacji innych dużych przedsięwzięć przez kolejne 10, a być może nawet 15 lat. Dlatego uważam, że zanim damy zielone światło dla projektu za blisko 200 milionów złotych, powinniśmy poznać wszystkie warianty. Powinniśmy wiedzieć, ile kosztowałaby budowa samej drugiej tafli, ile kosztowałaby modernizacja obecnego obiektu i jakie byłyby koszty utrzymania każdego z tych rozwiązań. Na dziś takich analiz nie przedstawiono.
Jest natomiast rozwiązanie, które osobiście uważam za warte rozważenia. Jeżeli rzeczywiście mówimy o obiekcie o znaczeniu ponadregionalnym, mającym służyć rozwojowi polskiego hokeja i organizacji wydarzeń międzynarodowych, to naturalnym partnerem dla takiej inwestycji powinien być Centralny Ośrodek Sportu lub administracja rządowa. Wówczas moglibyśmy mówić o inwestycji finansowanej i utrzymywanej w dużej mierze ze środków centralnych, a nie o projekcie, którego ciężar przez kolejne lata spoczywałby przede wszystkim na barkach mieszkańców Nowego Targu. Dlatego apeluję o rozwagę.
A na koniec chcę podkreślić, że cieszę się, że w ogóle rozmawiamy o inwestycjach sportowych rzędu 200 milionów złotych. To pokazuje, że miasto dostrzega znaczenie sportu i potrzebę rozwoju infrastruktury. Sam fakt, że pojawia się gotowość do przeznaczenia tak ogromnych środków na sport, uważam za pozytywne zaskoczenie. Moim zdaniem problem nie leży w samej skali planowanych nakładów, ale w sposobie ich wykorzystania.
s/




























