Chaos wokół adopcji psów z likwidowanego schroniska w Nowym Targu. Organizacje alarmują, schronisko tłumaczy zasady
Organizacje prozwierzęce apelują do burmistrza Nowego Targu. Chcą udziału w adopcjach psów ze schroniska
Rada mówi "nie". Radny nie traci nadziei
Pomysł lokalizacji międzygminnego schroniska dla bezdomnych zwierząt w tej części Nowego Targu pojawił się już wcześniej na etapie uchwalania planu ogólnego i wtedy też został odrzucony
W uzasadnieniu do projektu uchwały, za którym zagłosowało dziesięcioro radnych napisano, że "zamknięte schronisko to problem dla wielu gmin, w tym dla Nowego Targu i całego powiatu nowotarskiego, a także tatrzańskiego", "przystąpienie do sporządzania zmiany planu zagospodarowania przestrzennego (terenów obejmujących sortownię i okolicę) da możliwość zlokalizowania na gruntach będących współwłasnością podhalańskich gmin - schroniska dla psów i bezdomnych zwierząt".
I dalej: "w związku z zakończeniem działalności schroniska zaistniała potrzeba podjęcia działań zmierzających do stworzenia podstaw prawnych umożliwiających lokalizacje nowej infrastruktury służącej wykonywaniu zadania publicznego (jakim jest obowiązek gmin do zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom). Zmiana planu ma umożliwić przeznaczenie części terenów objętych planem Nowy Targ 8 - rejon Zakładu Utylizacji Odpadów Komunalnych pod schronisko dla bezdomnych zwierząt. Planowana zmiana stworzy warunki do realizacji inwestycji oraz pozwoli na racjonalne zagospodarowanie terenów objętych opracowaniem", a także, że "schronisko nie zwiększy uciążliwości dla okolicznych terenów w stosunku do obecnie występujących tam warunków". Poza tym - "samo przystąpienie do zmiany planów - nie przesądza o ostatecznym rozwiązaniu, bo te zostaną określone na dalszych etapach procedury planistycznej", czyli po przeprowadzeniu analiz, uzgodnień, konsultacji społecznych itd.
Po niekorzystnym dla inicjatywy głosowaniu, radny Sięka skomentował sytuacje tak: "liczę, że we wrześniu, na kolejnej sesji, zostanie ten projekt przyjęty do porządku obrad i będzie można pójść dalej z tematem. Szkoda tylko tych 2-3 miesięcy opóźnienia."
Burmistrz apeluje: przygarnijcie te psy
- Na bieżąco podejmowane są działania związane z odławianiem i zapewnianiem bezdomnym zwierzętom miejsca w schronisku oraz udzielaniem opieki weterynaryjnej zwierzętom poszkodowanym w zdarzeniach drogowych. W ostatnich dniach były to bardzo intensywne działania. Powołałem specjalny zespół roboczy w Urzędzie Miasta, który ma zająć się rozwiązaniem problemu jaki powstał po decyzji właścicieli o zamknięciu schroniska - mówił na sesji Grzegorz Watycha.
Psów "z Miasta" było w schronisku 14, a 2 znalazły niedawno nowych właścicieli. - Z tego miejsca apeluję, by ci którzy mają takie możliwości zdecydowali się na podejście do schroniska - po wcześniejszym umówienie się - i przygarnięcie psa, który może dać dużo radości, to się też łączy z jakąś satysfakcją z przyjęcia do domu psiaka, a i te zwierzęta się odwdzięczą - przekonywał burmistrz.
Dopytywany przez radnych dodał, że umowa ze schroniskiem nadal obowiązuje, bo po decyzji o wykreśleniu schroniska z rejestru musi się ten stan rzeczy uprawomocnić. - Podjęliśmy już działania, poszukujemy dla psów domów, niezależnie od tego musimy podpisać umowę z innym podmiotem, który będzie reagował na zgłoszenia, że trzeba z terenu miasta odłowić psa i umieścić go w innym miejscu do tego odpowiednim - wyjaśniał.
Rozważne wydawanie psów
Maciej Tokarz pytał m. in. o to, czy Miasto nadal wypłaca wynagrodzenie schronisku, jakie będą konsekwencje prawne zerwania umowy przez schronisko. W odpowiedzi padło, że "analizują to służby prawne Urzędu". - Umowa cały czas obowiązuje. Na koniec miesiąca rozliczymy się z państwem Pawluśkiewiczami. My płacimy za każdy dzień każdego psa. Umowa zawarta jest do końca roku. Zmiana schroniska wymaga zmiany naszego Gminnego programu ochrony zwierząt. Co do kosztów, to schronisko na Kokoszkowie było prowadzone przez samych właścicieli i było najtańszą placówką tego typu - może nawet w całej Polsce. Każde inne schronisko będzie droższe. Tam ceny są nawet kilkakrotnie wyższe - stwierdził burmistrz.
Radny pochwalił, że "promowana jest akcja adopcyjna zwierząt", ale ostrzegł przed prawnymi konsekwencjami oddawania psów bez kontroli. Powołał się na doniesienia w mediach społecznościowych, jakoby jeden z psów zabranych ze schroniska "trafił od razu na łańcuch". Przywołał przypadki tuczenia i zabijania psów dla sadła.
- Nie jest kontrolowane gdzie ten pies trafia, ani jak wygląda jego sytuacja jak ktoś go ze schroniska zabiera. Te psy są pod opieką gminy, a pan jako burmistrz - ponosi odpowiedzialność prawną za dobrostan i los tych psów. Niedopilnowanie tych spraw rodzi dla pana niebezpieczeństwo poniesienia odpowiedzialności prawnej - argumentował radny Tokarz, przypominając, że "psy muszą w ciągu tygodnia opuścić dotychczasowe miejsce na Kokoszkowie".
Burmistrz Watycha skomentował temat stwierdzeniem, że liczy na wprowadzenie obowiązku czipowania zwierząt, bo wtedy nie będzie kłopotu z ustaleniem właściciela znalezionego, odłowionego psa, a i do schronisk trafiać będzie mniej zwierząt.
Komentarz
Nie wiem, czy wskazane przez radnych miejsce jest rozsądnym wyborem. Podany argument, że "schronisko nie zwiększy uciążliwości dla okolicznych terenów w stosunku do obecnie występujących tam warunków" jest słuszny, o ile nie weźmie się pod uwagę, że pomysłodawcy chcą tam umieścić stworzenia, które będą uwięzione w owych niekorzystnych warunkach.
Zapachy gnicia i chemii, które człowiek wyczuwa jako mniej czy bardziej ciężki odór - dla psa są paraliżującym bodźcem, od którego nie ma ucieczki. Poza tym sortownie generują huk ciężarówek i maszyn przetwarzających odpady. Do tego dochodzą plagi gryzoni i ptactwa, co mocno zwiększy ryzyko transmisji chorób odzwierzęcych i pasożytów.
Sabina Palka



























