W skrócie - chodzi o to, by dzieci wykazujące zdolności i chęć uprawiania sportu - zaczynały edukacje na poziomie szkoły podstawowej, kontynuowały ją w liceum i dalej mogły studiować na ANS, gdzie utworzone zostaną dodatkowe kierunki umożliwiające sportowcom dalszy rozwój i edukację.
Początkowo wszyscy przyklasnęli, ale po kilku tygodniach zaczęto się zastanawiać, czy aby to dobry pomysł. Według projektu - od przyszłego roku ruszyłby nabór do nowej szkoły (bazą ma być SP nr 1) i równocześnie rozpoczną się race projektowe i przygotowania do budowy nowych budynków - z salą gimnastyczną, klasami i małym internatem dla uczniów. Obawy budzi to, że szkoła obecnie jest za mała, liczy 23 oddziały i dysponuje 24 salami - więc w razie wprowadzenia kolejnych klas - grozi to nauką w systemie zmianowym.
Wyliczał to w mediach społecznościowych radny Jan Sięka, będący jednocześnie w Radzie Rodziców Szkoły Podstawowej nr 1. A argumentuje to tak: "szkoła średnia ma 4 roczniki. Czyli jeśli ją powołamy, to w pierwszym roku funkcjonowania budynek SP1 będzie musiał pomieścić dodatkowy 1 oddział, w drugim roku 2 odziały, w trzecim - 3, a w czwartym aż 4 dodatkowe oddziały! Przyjmując, że tafla lodowa i sala gimnastyczna na lodowisku to dwie dodatkowe sale, to z prostego rachunku wynika, że w czwartym roku funkcjonowania będziemy mieli deficyt 2 sal lekcyjnych w SP1, a więc z pewnością trzeba będzie wprowadzić zmianowość. No chyba że się okaże dziwnym trafem, że przyjmiemy do SMS tylko jeden rocznik - 2027/2028. W takim razie po co powoływać taką szkołę tylko dla jednego oddziału?"
Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 im. Tadeusza Kościuszki Alicja Gruszka poszła krok dalej i zagroziła, że złoży wypowiedzenie - bo tak bardzo nie zgadza się z proponowanymi zmianami. Zapytany o zawirowania na stanowisku dyrektora szkoły - wiceburmistrz potwierdza, że "tego rodzaju niebezpieczeństwo istnieje".
Dziś przedstawiciele Rady Rodziców spotkali się z autorem projektu Robertem Furcą oraz wiceburmistrzem Nowego Targu Krzysztofem Trochimiukiem, by powiedzieć o swoich obawach. Jak mówią - "generalne są za projektem, ale chcą przesunąć jego realizacje w czasie, by najpierw powstała infrastruktura, a potem uruchomić szkołę i ogłosić nabór".
- Proces informowania nas przez Roberta Furcę o tym projekcie był troszeczkę naznaczony nieszczęśliwością, bo zabrakło momentu na usłyszenie przeciwnych argumentów - mówi Krzysztof Trochimiuk. - Ale to, co jest najważniejsze i to wybrzmiewa po dzisiejszym spotkaniu - to konsensus, że Szkoła Mistrzostwa Sportowego, hokejowa szkoła - ma sens. Opór dotyczy infrastruktury i czasu: kiedy ma to być realizowane. Ze strony Rady Rodziców i dyrektor szkoły jest obawa, że jeżeli Zespół Szkół Ogólnokształcących Mistrzostwa Sportowego ruszy od przyszłego roku to fakt pojawienia się licealistów i ograniczenia sal. W tej chwili szkoła nie pracuje w systemie zmianowym, a to by się mogło zmienić. Druga sprawa to mijanie się osób nastoletnich z małymi dziećmi. Tu rodzice mają co do tego obawy, iż byłoby to bardzo niewskazane. Jest jeszcze argument korzystania ze stołówki, czy wydawania posiłków -wylicza wiceburmistrz.
O tym, że budowa sali gimnastycznej jest konieczna Robert Furca mówił od początku. Umieścił to planach, podobnie jak przebudowę istniejącego budynku i budowę nowego.
Rodzice na dzisiejszym potkaniu tłumaczyli, iż najpierw warto wpisać do przyszłorocznego budżetu rezerwację środków na dokumentacje projektową, skupić się na zdobyciu dofinansowania - np. z ministerstwa sportu, a potem - gdy środki zostaną zapewnione - to za dwa lata ruszyć z budową. Jak infrastruktura będzie gotowa to można będzie ogłosić uruchomienie szkoły.
- Warto się przyjrzeć tym argumentom podnoszonym przez rodziców. Bo do mnie jako do Krzysztofa Trochimiuka, one w ograniczonym zakresie przemawiają. Jestem zwolennikiem, by szkoła tego typu powstała, by była ciągłość kształcenia dzieci na poziomie szkoły podstawowej, potem liceum i ANS, mając też na uwadze spółkę Podhale Nowy Targ - co tworzy swego rodzaju holistyczny mechanizm, zapewniający rozwój w całej rozciągłości sportowej. Jako wiceburmistrz jestem tego samego zdania co burmistrz Grzegorz Watycha, że trzeba szukać możliwości przekonania oponentów do tego projektu - podsumowuje Krzysztof Trochimiuk
Autor projektu mówi: - Jeśliby dyrektor miała przeze mnie zrezygnować z pracy to oczywiście że się zgodzę na przesunięcie o dwa lata momentu uruchomienia szkoły. Zaznaczam jednak, że w ub. roku straciliśmy - w sensie odeszli do innych miast młodzi sportowcy, bo tu nie mieli szansy na dalszą edukacje - ośmiu chłopaków. W tym roku - dwunastu. Mam jednak po tym dzisiejszym spotkaniu nowy pomysł, który być może przekona oponentów. Bo można pogodzić projekt w obecnej formie czasowej i rozwiać ich wątpliwości. Jednak najpierw chcę go przedstawić Radzie Rodziców, Radzie Pedagogicznej, dyrektor szkoły oraz burmistrzowi. Być może znajdziemy kompromis. Czasem wystarczy poszukać możliwości i rozwiązania, a nie tylko problemów - kończy rozmowę Robert Furca.
Takie spotkanie ma odbyć się we wrześniu br.
Sabina Palka




























