Miasto przyjęło plan ogólny. Padły zarzuty o bezrefleksyjnym głosowaniu
Nowe schronisko dla bezdomnych zwierząt obok sortowni śmieci? Radni nie zgodzili się nawet o tym pomyśle rozmawiać
Było to trzecie podejście do tematu. Pomysł lokalizacji międzygminnego schroniska dla bezdomnych zwierząt w tej części Nowego Targu pojawił się najpierw na etapie uchwalania planu ogólnego - i został odrzucony, potem - na lipcowej sesji radny Jan Sięka próbował ponownie nakłonić pozostałych radnych do umiejscowienia nowego schroniska dla bezdomnych zwierząt obok sortowni śmieci. Radni nie zgodzili się nawet o tym pomyśle rozmawiać.
Przygotowany teraz wniosek podpisali radni: Sięka, Wolski, Pawlikowska, Fryźlewicz, Tokarz, Jagła, Jabcoń i Wójcik. W uzasadnieniu przypominano, że jednym z obowiązków gminy jest zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom oraz podejmowanie działań zapobiegających bezdomności zwierząt. "W związku z zakończeniem działalność schroniska dla bezdomnych zwierząt w Nowym Targu - zaistniała potrzeba podjęcia działań zmierzających do stworzenia podstaw prawnych umożliwiających lokalizację nowej infrastruktury służącej wykonywaniu tego zadania publicznego. /.../ Teren objęty planem jest współwłasnością kilku podhalańskich gmin, które korzystały z usług zamkniętego schroniska. W związku z tym przystąpienie do tej zmiany będzie działaniem na rzecz całego region" - argumentują wnioskodawcy i dodają, że umieszczenie tam schroniska - "nie zwiększy uciążliwości dla okolicznych terenów w stosunku do obecnie występujących tam warunków", zaś samo przystąpienie do zmiany planu - "nie przesądza o ostatecznych rozwiązaniach przestrzennych, bo zostaną one określone na dalszym etapie procedury planistycznej - po przeprowadzeniu wymaganych analiz, uzgodnień i konsultacji społecznych".
"Zróbmy pierwszy krok"
- To uchwała intencyjna, rozpoczynająca dopiero procedurę planistyczną - tłumaczy Jan Sięka. Jak dodaje - "lokalizacja schroniska w pobliżu Zakładu Utylizacji Odpadów nie jest przypadkowa", obecność wielu psów oznacza głośne szczekanie, "śmieci i różnego typu odpady". - Najlepiej, żeby tego rodzaju działalności były realizowane na peryferiach miasta. W tym momencie w okolicach Nowego Targu są dwa takie miejsca: oczyszczalnia ścieków, ale tam nie ma już miejsca, a drugie - to ZUO i nie ma żadnych przeszkód, by psy nie miały tam schroniska - tłumaczył.
Na argument, że okolica nie sprzyja wrażliwości psich nosów, odpowiada: - Schronisko w Chełmku, do którego trafiają tutejsze psy - znajduje się kilkaset metrów od oczyszczalni ścieków i lagun , na których gromadzone są osady. Większość samorządów tak robi i to nie jest żadna przeszkoda
W przedstawionej prezentacji zastrzegł, że nie byłoby to żadne wielkie schronisko - takie na 50 psów. Budowa kosztowałaby od 3 do 5 mln, a poszczególne gminy za samą budowę schroniska (bez uwzględnienia kosztów utrzymania) zapłaciłyby od 200 do 250 tysięcy zł. Radny przedstawił wizualizację schroniska na bazie kontenerów, w których znajdować się mają boksy dla psów. - To tania budowa modułowa - przekonuje. Dopytywany o roczne koszty funkcjonowania schroniska wymienił kwotę od pół miliona do miliona gdyby Miasto musiało je prowadzić samodzielnie, ale gdyby to zrobić wspólnie z innymi gminami, to koszty wtedy pójdą w dół". Kilkakrotnie przewijał się apel, by "zrobić pierwszy krok" i zacząć działać, zanim na prawdę pojawi się problem z bezpańskimi zwierzętami.
- Zróbmy ten krok. Łatwiej rozmawiać na temat, który jest już delikatnie zaczęty. Popatrzcie - nie mamy teraz w Nowym Targu problemu bezpańskich psów, a w innych wioskach wałęsają się takie psy. U nas nie ma takiego problemu, dlatego warto mieć takie schronisko na swoim terenie, zwłaszcza jak Nowy Targ chce być liderem regionu - apelował radny Maciej Fryźlewicz.
Wójtowie z powiatów podhalańskich jeszcze nie wiedzą, ale się dowiedzą
Radni Grzegorz Luberda i Bartłomiej Garbacz pytali - czy rozmawiano już w wójtami pozostałych gmin. - Nie występowałem z taką inicjatywą, ale rozmawialiśmy z wiceburmistrzem Waldemarem Wojtaszkiem, który był na Konwencie Tatrzańskim i temat schroniska był wtedy omawiany. Powiedział nam, że żadna gmina nie jest zainteresowana prowadzeniem takiej działalności. Jeśli już - to gminy z Pienin same sobie poradzą. Ale pojawiła się koncepcja Łapsz Niżnych - a wiem, że to uciążliwa działalność, więc nikt nie będzie chciał na terenach atrakcyjnych turystycznie lokalizować takiej działalności. Za to my mamy od 25 lat teren przeznaczony właśnie pod działalność uciążliwą. Zakład Utylizacji Odpadów do najprzyjemniejszych nie należy i nie ma ryzyka, że w promieniu kilkuset metrów będzie się lokalizować działalność mieszkaniową, czy turystyczną i że mieszkańcy mogliby potem protestować - przekonywał Sięka.
- Każdy wójt powie, że nie ma u siebie terenu. Powierzchniowo Nowy Targ nie jest dużą gminą. Dlaczego więc to my jako mały samorząd, zajmujący mały obszar administracyjny mamy się brać za rolę tego, który takie miejsce u siebie znajdzie? Inne gminy są mniej ludne i mają większą powierzchnię. Są tereny nie tylko gminne, ale i skarbu państwa, trzeba znaleźć takie miejsce - ale nikt tego nie chce. Najłatwiej powiedzieć: "u nas nie ma terenu" - stwierdził burmistrz Watycha.
- Dobrze, zapytajmy gminy, czy są zainteresowane. Powiedzmy wójtom, że "radni nowotarscy podjęli taką uchwałę, że mamy taki pomysł i co wy na to: małe schronisko modułowe tylko dla nas. Która z gmin idzie w ten pomysł". A jeśli ktoś potem dołączy to dostawimy kolejne kontenery na koszt gminy, która się później zgłosi. Rozsadek nakazuje, że mniejsze schronisko jest lepsze - mówił radny Sięka.
Inni radni upierali się jednak, że najpierw powinno się Miasto zapytać pozostałe gminy o ich opinię. Burmistrz także zgłosił swoje obiekcje wobec budowy schroniska w tym miejscu. Jak argumentował - taka lokalizacja m. in. zmniejszy wartość sąsiednich działek, a są na terenie powiatu nowotarskiego tereny, które być może lepiej się na taki cel nadają.
Przypomniano, że współwłaścicielem kilku działek w tamtej części miasta jest FCC. Na pytanie, czy firmie ktoś powiedział, że jest pomysł na umiejscowienie tam schroniska, radny Sięka odparł, że "FCC jest zainteresowane wyprostowaniem statusu nieruchomości działek na których prowadzi działalność i chce się zmienić działkami". - Jak im powiemy, że w zamian dostaną wyprostowany status, to ja jako przedsiębiorca byłbym zainteresowany. Nie widzę przeszkód, żeby się z nimi nie dogadać. A pan burmistrz ma z nimi dobre relacje - odparł radny. - Poza tym ten teren wcale nie jest atrakcyjny inwestycyjnie, bo tam śmierdzi. A jak dołożymy tam nowoczesne schronisko, to nie zmniejszymy wartości sąsiednich działek - mówił.
"Czego bronicie?"
- Zamysłem moim i wójtów z powiatu nowotarskiego i tatrzańskiego są działania na rzecz utrzymania schroniska na Kokoszkowie jako optymalnego rozwiązania - mówił Grzegorz Watycha. Padły słowa o potrzebie modernizacji placówki prowadzonej przez pp. Pawluśkiewiczów - o ile będzie ich stać na to, by dostosować obiekt do obowiązujących przepisów i wyznaczonych standardów dla zwierząt (schronisko jest prywatne, więc samorząd nie może prowadzić tam inwestycji).
Jak wyjaśniał mecenas Łukasz Ambroży - schronisko na Kokoszkowie działa, ale nie może przyjmować nowych zwierząt. Miasto ma zawartą do końca roku umowę o że dopóki decyzja o wykreśleniu placówki z rejestru nie będzie ostateczna - może ona działać. - Właścicielka wycofała swój wniosek o wykreślenie, my za "swoje psy" płacimy albo do końca roku, albo do czasu aż one znajda właścicieli. Postępowanie i ostateczność decyzji ma wpływ na lokalizacje. Istnieje możliwość funkcjonowania schroniska na dotychczasowych zasadach. Warunkiem jest ciągłość prawna istnienia schroniska - mówił prawnik.
- Padło tyle kłamstw i manipulacji, że nie wiem od czego zacząć - zaprotestował radny Maciej Tokarz. Zwracając się bezpośrednio do Grzegorza Watychy dodał: - Czy to nowe schronisko powstanie, czy nie - to nie jest już pana problem, bo kończy pan kadencję (i zgodnie z prawem na kolejna kadencję nie będzie już wybrany - przyp. red.) i to nie pan to będzie budował. Tak jak nie pan będzie budował pałac lodowy. Kolejność jest taka: najpierw pokazujemy miejsce, które dopuszcza lokalizacje schroniska, a potem przystępujemy do realizacji. Czego bronicie? Zapisów, że będzie tam składowisko odpadów? Teraz jest to dobre przeznaczenie terenu? Celowym jest, żeby zmienić przeznaczenie tych terenów. Kogo interesów jesteście adwokatami? Mówimy tylko o zmianie i potencjalnej budowie schroniska - przekonywał radny.
Co ze schroniskiem na Kokoszkowie
Przedstawiając radnym informacje o statusie schroniska na Kokoszkowie, burmistrz powiedział: - Niezwłocznie po powzięciu informacji o decyzji Powiatowego Lekarza Weterynarii o wykreśleniu schroniska, które w ramach umowy zapewniało miejsce dla bezdomnych psów, powołano zespół zadaniowo-koordynacyjny składający się z pracowników Referatu ds. Gospodarki Komunalnej. Zespół na bieżąco podejmuje działania m.in. we współpracy z organami Inspekcji Weterynaryjnej oraz podmiotem prowadzącym schronisko. W związku ze złożonym odwołaniem od decyzji o wykreśleniu schroniska - podmiot ten dalej kontynuuje opiekę nad psami odłowionymi przed 30 czerwca br. Jednocześnie w celu zapewnienia bieżącego wyłapywania bezdomnych zwierząt, uruchomiono procedurę pozyskania nowego wykonawcy - skierowano zapytania do kilkunastu schronisk oraz opublikowano zapytanie ofertowe w BIP. Wpłynęła jedna oferta, obecnie trwają czynności formalno-prawne zmierzające do podpisania umowy.
Tym schroniskiem jest placówka w Chełmku. Także prywatne. Dziś radni zdecydują o przeznaczeniu 50 tysięcy zł z budżetu Miasta na koszty dowozu i utrzymania "nowotarskich" psów do Chełmka.
- Patrząc na ekonomię, to schronisko na Kokoszkowie jest najlepszym rozwiązaniem. Poleciłem swojemu zastępcy i jednemu z pracowników przeprowadzić rekonesans w schronisku w Łącku i Starym Sączu. My mamy raptem do 20 psów - a teraz na Kokoszkowie jest ich 8. Jesteśmy w stanie - w razie kryzysowej sytuacji - samodzielnie zorganizować schronisko, a nie teraz wychodzić przed szereg. Nawet w rejonie ZUO są ceny gruntów tak wysokie, że szkoda ich pod schronisko. Na terenie powiatu są tańsze grunty, które by się mogły nadać. Nawet znalezienie tzw. domów tymczasowych dla 5 psów - załatwiłoby problem. Dla nas stawka dzienna na Kokoszkowie to 18 zł wraz z opieką weterynaryjną. Każde inne schronisko liczy sobie 4 tysiące zł za miesiąc od psa - w górę - wyliczał burmistrz.
Głos zabrała też w imieniu kilku organizacji i fundacji - Tatrzańskie Otulisko i Inicjatywa Adoptuj z Podhala - Justyna Wróbel. Mówiła m. in. o braku współpracy z właścicielami schroniska na Kokoszkowie.
Radny Bartłomiej Garbacz zgłosił, że przyszedł mu do głowy pewien pomysł, ale musi sprawdzić czy jest sensowny - dlatego na razie się nim z innymi radnymi nie podzieli. Jak dodał - "trzeba najpierw porozmawiać i innymi gminami, bo na etapie kolejnych kroków - inicjator powinien móc udowodnić, że ma prawo do dysponowania terenem. - Dlatego w pierwszej kolejności należałoby ustalić, czy współwłaściciele działek obok zakładu utylizacji odpadów komunalnych są zainteresowani tematem - a potem przystąpić do zmian w mzp - argumentował. - We wrześniu, czyli za kilka dni odbędzie się konwent starostów. Ten temat mógłby być poruszony przez burmistrza. Wtedy będziemy mieć informację, czy wójtowie są zainteresowani, czy się zaangażują w inicjatywę. Ten jeden miesiąc pokaże nam co możemy zrobić. Jak nie będą zainteresowani, to wtedy możemy podjąć taką uchwałę intencyjną i dalej to procedować - podsumował.
Radni 10 głosami poparli wniosek o przełożenie tematu na kolejną sesję. 8 było przeciw, 1 - wstrzymał się od głosu.
Sabina Palka






























Ich interesów pilnuje Watycha. Radni to na rozumieją. Bo jakoś bez problemu poparli budowę bloków z drugiej strony. Ciekawe, prawda?