O micie pazernego górala, wywłaszczeniach i "chciwym narciarskim lobby" rozmawiamy z Federacją Obrony Podhala - podhale24.pl
Szczawnica
Clouds
17°C
Clouds
18°C
Clouds
18°C
Clouds
19°C
Clouds
18°C
Clouds
16°C
Jakość powietrza
Nowy Targ
Zakopane
Rabka-Zdrój
Nowy Targ
Dobra
PM 10: 50 | 100 %
Zakopane
Bardzo dobra
PM 10: 18 | 36 %
Rabka-Zdrój
Dobra
PM 10: 22 | 44 %
Kartka z kalendarza
04.09.2026, 20:19 | czytano: 10822

O micie pazernego górala, wywłaszczeniach i "chciwym narciarskim lobby" rozmawiamy z Federacją Obrony Podhala

Z Grzegorzem Russkiem, prawnikiem i przedstawicielem stowarzyszenia Federacja Obrony Podhala rozmawia Józef Figura.

- Mam ogromny sentyment do Maciejowej. Nie chcę, by ta góra żyła tylko we wspomnieniach - przekonuje Grzegorz Russek.
- Mam ogromny sentyment do Maciejowej. Nie chcę, by ta góra żyła tylko we wspomnieniach - przekonuje Grzegorz Russek.
Józef Figura: Ostro protestujecie przeciwko kolejnemu podejściu do tzw. prawa śniegu, czyli senackiemu projektowi ustawy ukrytemu pod drukiem 784. Co z nim nie tak?
Grzegorz Russek:
Nasze stanowisko jest jednoznaczne: jesteśmy absolutnie za rozwojem stacji narciarskich i przedsiębiorczości na Podhalu, ale kategorycznie sprzeciwiamy się wywłaszczeniom. Ta kolejność deklaracji nie jest przypadkowa - chcemy uniknąć zaszufladkowania nas jako jakichś oszołomów. Nie jesteśmy żadnymi radykałami; reprezentuję rodowitych mieszkańców Podhala, którzy od 400 lat są przywiązani do swojej ojcowizny i ziemi. Sam, choć pochodzę z Krakowa i mieszkam tu od 10 lat, stawiałem pierwsze kroki na nartach w Rabce na Maciejowej. Chcemy rozwoju, ale bez przymusu państwowego.

- Cóż takiego budzi ostry sprzeciw FOP w tajemniczym druku 784?
- To już piąta lub szósta próba wprowadzenia do polskiego porządku prawnego regulacji, która de facto prowadzi do wywłaszczeń. Projekt tego dokumentu zmierza do tego, aby do katalogu celów publicznych (takich jak budowa dróg publicznych, szpitali, przedszkoli czy żłobków, które są zarządzane przez państwo lub samorząd) dodać obiekty sportowe, w tym wyciągi, koleje linowe czy taśmociągi.

- Co w tym złego?
- To tworzy podwójny, niezwykle niebezpieczny precedens. Po pierwsze, po raz pierwszy w historii cel publiczny miałby być realizowany i zarządzany przez prywatny, komercyjny biznes, a nie przez skarb państwa czy samorząd. Po drugie, jako "mięso" tego celu publicznego wskazuje się obiekty o charakterze czysto komercyjnym, rozrywkowym i sportowym. Grupa lobbingowa stacji narciarskich, pod pretekstem powstrzymania owego mitycznego "jednego pazernego górala", który rzekomo blokuje rozwój, próbuje przeforsować prawo dające im instrument przymusu państwowego. Biznes miałby otrzymywać tzw. zezwolenie na 30 lat na budowę i całoroczną eksploatację infrastruktury na prywatnym gruncie. Właściciel pozostawałby wpisany w księdze wieczystej i musiałby płacić podatki od nieruchomości, ale nie mógłby na tej ziemi zrobić absolutnie nic innego.

- Przysłuchiwałem się debacie na sesji Rady Miasta w Rabce-Zdroju, gdzie radni poparli ten projekt. Tam bardzo mocno podkreślano, że to nie jest wywłaszczenie ani odebranie prawa własności, ale jedynie "czasowe ograniczenie". Ma to zapobiec sytuacjom, jakie miały miejsce choćby na Maciejowej, gdzie na skutek protestu jednego właściciela zamknięta została cała stacja. Czy to nie jest racjonalny kompromis - ograniczenie prawa zimą, by stacja mogła działać?
- Panie redaktorze, został Pan - oraz cała społeczność Rabki - "wpuszczony w maliny" przez burmistrza Leszka Świdra lub jego sprzymierzeńców. To, że w projekcie nie używa się słowa "wywłaszczenie", a zastępuje je słowem "zezwolenie", to zwykła manipulacja polityczna i językowa. Jako prawnik posłużę się obrazową metaforą.
Wyobraźmy sobie, że mamy samochód. Podchodzi do niego przedsiębiorca z kilofem, wybija szyby, zabiera opony, silnik, kierownicę i zostawia nam samą karoserię. Formalnie to wciąż jest nasz samochód. Musimy za niego płacić ubezpieczenie, podatki, a na koniec go zutylizować. Ale czy możemy z niego korzystać zgodnie z przeznaczeniem? Nie, bo nie ma silnika ani kół. Dokładnie tym jest proponowane "zezwolenie". Ogranicza ono prawo własności na okres do 30 lat i pozostawia właściciela gruntu z taką bezużyteczną "karoserią" - czyli "pustym prawem własności".

- To weźmy inny przykład sprzed lat - Dziubasówki w Nowym Targu. Inwestor dogadał się z 90% właścicieli działek, a jeden zablokował inwestycję. Gdyby stacja powstała, zimą jeżdżono by tam na nartach, a latem właściciele mogliby na tej łące jak dotąd wypasać owce. Nikt by im tej ziemi nie zabrał ani nie zabudował na stałe. Tymczasem na skutek protestu jednego stracili wszyscy pozostali. Tam nie można nawet postawić bacówki.
- Ponownie opiera się Pan na zmanipulowanej narracji, którą usłyszał Pan w urzędzie. Projekt ustawy druk 784 w ogóle nie rozróżnia sezonu letniego i zimowego. Mówi o ograniczeniu prawa własności, które jest wpisywane do księgi wieczystej na pełne 12 miesięcy w roku, przez 30 lat. Nie ma tam mowy o żadnym "oddawaniu ziemi na lato". Bądźmy precyzyjni i czytajmy faktyczny tekst projektu ustawy, a nie marketingowe deklaracje lobbystów.
Po drugie, ja zawsze jestem zwolennikiem rozmowy i kompromisu. Zawodowo zajmuję się rozwiązywaniem sporów i gaszeniem złych emocji. Zawsze powtarzam: usiądźmy do stołu. Przykłady stacji takich jak Białka Tatrzańska (Kotelnica), Małe Ciche, Witów-Ski, Harenda czy Suche pokazują, że wielkie stacje narciarskie można budować na bazie zgody i dobrowolnych umów handlowych. Tam przedsiębiorcy przekonali lokalnych gospodarzy, proponując im czynsz dzierżawny za metr kwadratowy. Ziemia zaczęła na nich zarabiać, a inwestorzy osiągnęli gigantyczny sukces. Dlaczego dzisiaj rezygnuje się z tej drogi na rzecz przymusu państwowego?

- Skoro stacje przynoszą zyski, wszystkim się to opłaca, więc w czym problem, że potrzebna jest ustawa?
- Ponieważ nasi biznesmeni narciarscy często nie zachowują się racjonalnie. Powiem ostro: w mej ocenie wykazują się chciwością, zachłannością i pychą. Przez ostatnie 20 lat budowali swoje imperia na niewaloryzowanych i rażąco niskich kwotach czynszów dzierżawnych płaconych ludziom, którzy często nie brali prawników i nie rozumieli znaczenia klauzul waloryzacyjnych. Przez te 20 lat właściciele gruntów zachowywali się niezwykle lojalnie - nikt nie groził postawieniem płotu w środku sezonu, mimo że kwoty były zamrożone.

Dzisiaj te stacje generują ogromne zyski. Przyjrzyjmy się twardym danym finansowym. Stacja Małe Ciche w ostatnim roku rozliczeniowym wygenerowała aż 6 milionów złotych zysku netto, a rok wcześniej - 4 miliony. Wie Pan, ile ta stacja płaci rocznie za dzierżawę wszystkich gruntów pod stokiem? Zaledwie 538 tysięcy złotych. Relacja kosztu dzierżawy do czystego zysku wynosi około 1 do 10! Każdy racjonalny przedsiębiorca posiadający taki margines finansowy ma pełne pole do negocjacji i urealnienia stawek, by zachęcić właścicieli do przedłużenia umów na kolejne lata. Z kolei mała stacja Witów-Ski, posiadająca zaledwie jedną kanapę i taśmę, wypłaciła w ostatnim roku około 1,4 miliona złotych dywidendy.

Zamiast jednak stworzyć rezerwę finansową na uczciwe negocjacje z właścicielami ziemi, właściciele stacji skonsumowali te zyski, a teraz próbują wylobbować ustawę, która zmusi ludzi do oddania gruntów po zaniżonych, niewaloryzowanych stawkach. To jest czysty wyzysk i działanie w złej wierze.

- Spójrzmy na Gubałówkę, gdzie rodzina Byrcynów od lat blokuje popularną trasę. Czy to nie jest dowód na to, że prawo musi chronić inwestycje przed jednostkowym uporem?
- Odpowiem jako chrześcijanin i prawnik dbający o prawdę obiektywną. Przez lata sam ulegałem tej powszechnej, medialnej propagandzie, wierząc, że "Byrcyny zablokowały Gubałówkę". Dziś wstydzę się swojej naiwności. Kiedy bowiem szczegółowo przeanalizowałem akta sądowe spraw prowadzonych przez panią Bożenę Gąsienicę-Byrcyn z Polskimi Kolejami Linowymi (PKL) z lat 1993-2015, prawda okazała się zupełnie inna.

To, co działo się na Gubałówce ze strony PKL-u, można streścić w trzech punktach: pozorowane działania, nielegalne i siłowe próby przejmowania gruntu, a na końcu - niezwykle agresywna i oszczercza kampania medialna. PKL, będący państwowym gigantem o mentalności z czasów PRL-u, stworzył czarno-białą narrację, by zrobić z właścicieli kozły ofiarne. Tymczasem w jednym z wyroków sąd wyraźnie napisał, że w obliczu tak skandalicznych i bezprawnych działań przedsiębiorcy, właściciel gruntu nie tylko nie ma obowiązku, ale wręcz nie powinien utrzymywać z nim żadnych relacji cywilnoprawnych. Sprawa Maciejowej w Rabce może mieć bardzo podobne, drugie dno, o którym nikt głośno nie mówi, bo słyszymy wyłącznie głos silniejszego podmiotu komercyjnego.

- Zwolennicy tego projektu przekonują, że ustawa jest wzorowana na sprawdzonych rozwiązaniach z krajów alpejskich, gdzie takie regulacje z powodzeniem funkcjonują. Skoro sprawdza się to w Austrii czy we Włoszech, to dlaczego nie miałoby u nas?
- Twierdzenie, że ten projekt wzoruje się na rozwiązaniach alpejskich, to kolejne nadużycie. Porównywanie skali i uwarunkowań prawnych Tatr do Alp to kompletne nieporozumienie, które może nas jedynie ośmieszyć.

Jako prawnik analizowałem ten projekt wielokrotnie, wraz z uzasadnieniem. Projekt ustawy jest napisany niezwykle niechlujnie, bez dbałości o podstawową technikę legislacyjną, spójność terminologiczną i logikę. Wygląda na to, że była pisana na kolanie. Student pierwszego roku prawa oblałby kolokwium ze wstępu do prawoznawstwa za napisanie artykułów o tak rażących niespójnościach logicznych.

Zamiast rzetelnej analizy problemu, woli rozmowy i precyzyjnego zdefiniowania skali zjawiska, autorzy projektu przygotowali legislacyjną "armatę do strzelania do much". Chodzi o to, by zmusić właścicieli do uległości, dając przedsiębiorcom instrument pozwalający na przeczekanie i przeczołganie ludzi przez pozorne negocjacje, by ostatecznie i tak przejąć ich ziemię na 30 lat.

- Jednak czy zabezpieczenie w postaci progu 75% czy 80% podpisanych umów z właścicielami gruntów nie jest wystarczające? To zapobiega sytuacji, gdy jeden właściciel blokuje pozostałych 90%, którzy chcą zarabiać.
- Na papierze wygląda to pięknie, ale diabeł tkwi w szczegółach. Po pierwsze, proponowany mechanizm "zezwolenia" tworzy precedensy o trudnych do przewidzenia konsekwencjach - także w wymiarze międzynarodowym i bezpieczeństwa państwa. Ustawa pozwala bowiem na swobodne handlowanie i przekazywanie tego 30-letniego przymusowego zezwolenia na kolejne podmioty, bez jakiejkolwiek zgody właściciela gruntu.

Wybiegając wyobraźnią nieco dalej, w dobie toczącej się wojny hybrydowej, łatwo mogę sobie wyobrazić scenariusz, w którym spółka zarejestrowana na Cyprze, zasilana kapitałem płynącym bezpośrednio z Kremla, przejmuje od zadłużonego lub podatnego na naciski polskiego przedsiębiorcy udziały w stacji narciarskiej wraz z prawem do przymusowego korzystania z gruntów. To nie jest straszenie, to jest trzeźwa obserwacja współczesnej rzeczywistości geopolitycznej. Oddanie w prywatne, niekontrolowane ręce tak potężnego instrumentu ingerencji w grunty prywatne to wejście na pole minowe.

Po drugie, dzisiaj mówimy o "obiektach sportowych", ale za chwilę ktoś zmieni definicję i pod tym samym pozorem wrzuci do katalogu celów publicznych, biogazownie (jak ta, która wywołała ogromne protesty w Rabie Wyżnej) czy inne uciążliwe inwestycje komercyjne. Raz otwarta furtka prawna zostanie wykorzystana do maksimum.

- Co w takim razie zamierza zrobić Federacja Obrony Podhala? Projekt ustawy trafił już do Senatu.
- Naszym nadrzędnym celem jest doprowadzenie do odrzucenia tego szkodliwego projektu już w pierwszym czytaniu w Senacie. Wykorzystamy do tego wszelkie dostępne w demokratycznym państwie, eleganckie środki.
Prowadzimy intensywne rozmowy bezpośrednie z samorządowcami z całego Skalnego Podhala i powiatu nowotarskiego. Chcemy uświadomić lokalnym radnym, w jakie sidła są wciągani. Lobbujący za ustawą chcą przerzucić odpowiedzialność na gminy. Dotychczas procedury wywłaszczeniowe leżały na poziomie starostwa powiatowego. Tymczasem ten projekt po raz pierwszy zmusza rady gmin do podejmowania decyzji bezpośrednio uderzających w ich własnych mieszkańców. Samorządy będą konfrontowane z permanentnym konfliktem społecznym na linii: mieszkańcy - wielki biznes.

Doskonałym przykładem naszej skuteczności jest to, co wydarzyło się niedawno na sesji Rady Gminy Szaflary. Przyjechaliśmy tam bez zapowiedzi - 80-letnia pani prezes Józefa Chromik oraz ja. W planie obrad była rezolucja popierająca te zmiany legislacyjne, przygotowana na prośbę starosty nowotarskiego (prywatnie syna senatora Jana Hamerskiego). Po naszych wystąpieniach wójt Rafał Szkaradziński zaczął się tak plątać w swoich argumentach i mijać z prawdą, że radni sami zrozumieli powagę sytuacji. Stosunkiem głosów 14 do 0 zdjęli ten punkt z porządku obrad, decydując, że najpierw muszą rzetelnie przeanalizować dokument. To pokazuje, że merytoryczna dyskusja potrafi obnażyć kłamstwa lobbystów.

- Można rozumieć argumenty dotyczące obrony własności, ale muszę zapytać o drugą stronę medalu. Co z narciarzami? Maciejowa to było serce zimowej Rabki. Co Pan proponuje w zamian, aby te małe, lokalne wyciągi mogły w ogóle odżyć, skoro ustawa ma trafić do kosza?
- Proponuję powrót do sprawdzonych metod: rzetelnego dialogu, wzajemnego szacunku i uczciwości finansowej. Nie może być tak, że branża generująca dziesiątki milionów zysków zasłania się brakiem możliwości dogadania się, żądając od państwa darmowego bata na ludzi.

Jako narciarz-amator, który w 1987 roku zajął czwarte miejsce w mistrzostwach dzieci Rabki w slalomie pod okiem legendarnego trenera Marka Szarawarskiego, mam ogromny sentyment do Maciejowej. Nie chcę, by ta góra żyła tylko we wspomnieniach. Dlatego składam ofertę.
Proszę ułatwić nam kontakt z osobą, która rzekomo blokuje Maciejową. Deklaruję, że jako Federacja spotkamy się z nią. Chcemy wysłuchać jej wersji wydarzeń bez pośredników i bez presji biznesu. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że ta osoba - podobnie jak pani Bożena Gąsienica-Byrcyn - padła ofiarą bezwzględnej gry silniejszego podmiotu, o czym opinia publiczna nie ma pojęcia. Jeśli uda nam się porozmawiać, obiecuję, że w ciągu 12 miesięcy przedstawię konkretne, polubowne rozwiązanie tego problemu, oparte na wzajemnym szacunku i sprawiedliwym podziale zysków.

Deklaruję, że przyjadę do Rabki i pro bono pomogę w rozmowach ze wszystkimi drobnymi właścicielami gruntów wokół Maciejowej, którzy chcieliby oddać swoje ziemie pod rekreację, ale boją się oszustwa i wyzysku. Pokażmy, że można odbudować Maciejową na drodze porozumienia, tak jak budowano stacje na Podhalu ćwierć wieku temu.
Reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
komentarze
najlepiej oceniony
17
Osiol 22:18, 4 września 2026
Komunizm już upadł jego przywracanie i wywlaszczenia spowodują atak lub embargo USA na ten kraj.(spójrz Kuba)
Nadto niema w projekcie zakazu wyburzenia budynków czy płotów więc.....nikt z dorobkiem życia w pobliżu nie może czuć się bezpiecznie.

30 lat przymusowej dzierzawy to czasem całe zawodowe życie.
I wszystko by bogole byli jeszcze bogatsi.
najgorzej oceniony
68
Prawo śniegu albo bieda zagości na Podhalu 21:35, 4 września 2026
Federacja broni swojego interesu a nie Mieszkańców Poshala, prawo śniegu jest konieczne, czy pan pseudo prawnik z Krakowa wypłaci właścicielom domków, pensjonatów, hoteli odszkodowania jak stacje narciarskie padą a ludzie przestaną przyjeżdżać?
1
Zwyczajny Obywatel11:11, 8 września 2026
To może ktoś postawi pytanie a co by było na tych działeczkach i ile by kosztowały gdyby się stacje nie wybudowały. Przecież to nie chodzi o to czy ktoś chce czy nie chce dać działki tylko typowo syndrom psa ogrodnika - sam ryzyka nie poniesie ale też nie pozwoli innym zarobić i dodatkowo, kilku spekulantów jak to całe towarzystwo cichutko czeka aż większość działek pod stacje będzie miało podpisane umowy dzierżawne to oni w tedy (oczywiście jako Ci co chronią własność jak własnej piersi, będą podbijać staweczki w ramach szantażu - beze mnie nic nie zrobicie. To nie chodzi o żadną obronę wartości tylko kasę!
8
Góralka17:30, 7 września 2026
Panie Russek, niech Pan najpierw chociaż aplikację zrobi a dopiero potem wypowiada się na tematy prawne. Zwykły prawnik a kwestionuje projekty pisane przez specjalistów z dużo wyższymi kwalifikacjami. Pewnie nikt z poważnym tytułem nie podjął się reprezentowania Federacji i Byrynek i został im tylko magister szkolony w rosji
15
mela13:11, 5 września 2026
I pod państwowym batem zewnętrzne inwestory będą góralom okupować ziemię! To jakaś paranoja! Niech inwestory zaproponują za dzierżawę konkretne pieniądze, tak jak w Kotelnicy, to mało kto odmówi. Precz z takimi prawami!!!
41
Vizzo11:40, 5 września 2026
Już dawno to powinno być uchwalona bo zacofani górale non stop blokują rozwój na rzecz "ojcowizny" a wystarczy popatrzeć na gubałowkę i te budy tam jak ta ich ojcowizna wygląda... Bez tego prawa narciarstwo w Polsce niedługo padnie.
9
Rób biznes na swoim11:05, 5 września 2026
Prawo sniegu- grabież w białych rękawiczkach.
10
Pijawka10:21, 5 września 2026
Czyżby każdy posiadający kawałek ziemi a nie chciały do kołchozu to to będzie ,, kułak " i trzeba na nim stalinowskie metody stosować???
A wystarczy przekupić tylko 360 osób i już kułaków będziemy mieć z głowy??(Sprawa Rywina)
29
Bolek09:57, 5 września 2026
A kto gonił na Dziubasówki aby stacja nie powstała i żeby nie było konkurencji to już wiedzą tylko mieszkańcy. Jakby ta ustawa była to zamiast gołego pola ludzie mieliby potężny zyski z najlepiej położonej stacji w kraju, gdzie śnieg leży dużo dłużej niż w Białce
12
Exc09:29, 5 września 2026
To co w Obidowej, trasa na Turbacz nielegalnie wytyczona po prywatnych gruntach bez pytania, takie to prawo
22
Marek09:07, 5 września 2026
Czy to zdjęcie nie pochodzi przypadkiem z corocznych zawodów o Puchar Burmistrza, które kiedyś tętniły życiem w Rabce i na stoku Maciejowa?
Reklama
5
Obserwator07:43, 5 września 2026
W tej wypowiedzi zastanawiające jest tyło jedno że ta rezolucja była przygotowana na prośbę starosty nowotarskiego Tomaxza Hamerskiego. To ja się pytam jakim prawem starosto ty taką prośbę skierowałem do wojta i Rady Gminy Szaflary. Czy miałeś upoważnienie Zarządu Powiatu czy miałeś upoważnienie Radny Powiatu czy miałeś upoważnienie Przewodniczącej Rady.
Bo jeżeli nie to jest jest grubo sprawa. Kariera Senatorska może się nie powieść. Proszę Starosto sobie zapamiętać własność prywatna to rzecz święta to gwarantuje Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej a zamach na nią to nigdy nikomu nie pomógł tylko zaszkodził.
14
pniok07:33, 5 września 2026
radni z Rabki niech se uchwalają prawo śniegu na swoich działkach a nie na sąsiadowych, dobrze zabierać innym ale od mojego wara !
12
N@jr4d00:05, 5 września 2026
@Prawo śniegu albo bieda zagości na Podhalu
Skoro jest taka jednomyślność i chęć zarabiania wśród wszystkich pazernych idiotów - jak piszesz, to nie trzeba żadnej ustawy, bo przecież wszyscy aż przebierają nogami by oddać za bezcen swoją własność. Nikt nikomu nie będzie wypłacał odszkodowań za to co robi ze swoją własnością. Bawi mnie wasza tęsknota za komunizmem.
7
jahu22:47, 4 września 2026
mam wrażenie, że chęć ustawowego uzyskania możliwości wywłaszczeń na cel publiczny w postaci stoków narciarskich, jest wypaczeniem konstytucji i tylko pozornie słuszne, albowiem nie bierze pod uwagę przyzwyczajenia i potrzeb ich właścicieli, którzy korzystają na swój sposób ze swojej własności de facto od zawsze (400 lat), lubią i chcą tam przebywać a nie rzadko wypasają swoje stada owiec a może i innych zwierząt i nie chąc z tych przyczyn pozbyć się prawa własności. No niestety nie można w majestacie prawa wyrzucać ludzi z ich domów (bo tak to należy traktować) tylko dlatego aby każdy mógł pojeździć na nartach a wielu zarobiło być może nawet wywłaszczony, ale pozbawienie kogoś domu z takich powodów nie powinno mieć miejsca w państwie prawa, gdzie prawo własności powinno być święte i mam nadzieję, że tak pozostanie
19
Stefan22:19, 4 września 2026
... Józefa Chromik ... i wszystko jasne
17
Osiol22:18, 4 września 2026
Komunizm już upadł jego przywracanie i wywlaszczenia spowodują atak lub embargo USA na ten kraj.(spójrz Kuba)
Nadto niema w projekcie zakazu wyburzenia budynków czy płotów więc.....nikt z dorobkiem życia w pobliżu nie może czuć się bezpiecznie.

30 lat przymusowej dzierzawy to czasem całe zawodowe życie.
I wszystko by bogole byli jeszcze bogatsi.
21
Ten Pan reprezentuje Federację?22:06, 4 września 2026
Ten Pan reprezentuje Federację? Przecież to nie prawnik, tylko magister prawa i jeszcze szkolony w Moskwie?
"Pomysłodawcą i założycielem Kancelarii jest Grzegorz Russek, absolwent studiów magisterskich prawniczych na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, oraz stażów naukowych na uniwersytetach Fort Hare (RPA) oraz Moskiewskim Uniwersytecie Państwowym im. M. Łomonosowa (Rosja)" - cytat ze strony kancelarii tego Pana
68
Prawo śniegu albo bieda zagości na Podhalu21:35, 4 września 2026
Federacja broni swojego interesu a nie Mieszkańców Poshala, prawo śniegu jest konieczne, czy pan pseudo prawnik z Krakowa wypłaci właścicielom domków, pensjonatów, hoteli odszkodowania jak stacje narciarskie padą a ludzie przestaną przyjeżdżać?
32
przykład21:33, 4 września 2026
to przykład dobry oszołomstwa górali
dodaj komentarz

Komentarze są prywatnymi opiniami czytelników portalu. Podhale24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Podhale24.pl zastrzega sobie prawo do nie publikowania komentarzy, w szczególności zawierających wulgaryzmy, wzywających do zachowań niezgodnych z prawem, obrażających osoby publiczne i prywatne, obrażających inne narodowości, rasy, religie itd. Usuwane mogą być również komentarze nie dotyczące danego tematu, bezpośrednio atakujące interlokutorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, zawierające dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz zawierające uwagi skierowane do redakcji podhale24.pl (dziękujemy za Państwa opinie i uwagi, ale oczekujemy na nie pod adresem redakcja@podhale24.pl).

reklama
reklama
Co, gdzie, kiedy
Nie przegap!
10
10.2026
Nie przegap!
08
10.2026
Nie przegap!
11
10.2026
reklama
Pod naszym patronatem
Zobacz wersję mobilną podhale24.pl
Skontaktuj się z nami
Adres korespondencyjny Podhale24.pl
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Aplikacja mobilna
Obserwuj nas
8
Czwartek
Imieniny:Brygidy, Pelagii
Kliknij po więcej