
NOWY TARG. Rada Miasta przychyliła się do prośby ok. 400 mieszkańców, którzy wnioskowali o wykreślenie z dokumentów - zapisu możliwości uruchomienia w rejonie Kowańca noclegowni. Temat ten pojawił się na sesji po raz trzeci. Wcześniej koalicja dwóch klubów radnych - odrzucała wniosek. Dziś przegrali głosowanie.
Dzisiejsza sesja nadzwyczajna Rady Miasta zwołana została na wniosek burmistrza, który w porządku obrad umieścił uchwały - poprzednio przez większość radnych kilkukrotnie odrzucane. Chodzi m. in. o zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Nowy Targ 24 Dział, a konkretnie zapis, iż w budynkach dawnego Domu Dziecka w Kotlinie mogłaby zostać otwarta noclegownia i ogrzewalnia.
Odrzucić uchwałę i przerwać dyskusję
Najpierw Marcin Jagła złożył wniosek o zdjęcie tego punktu z porządku obrad. Jak tłumaczył - "arytmetyka nie wskazuje na to, żeby można było tę uchwałę dziś przegłosować" i jak dodał - "są dziś mieszkańcy na sesji, a porządek obrad nie przewiduje udzielenie im głosu".
- Sesja zwołana została na wniosek burmistrza, więc na zmiany porządku obrad musi być zgoda wnioskodawcy i żadne głosowanie tu nie pomoże - przypomniał Grzegorz Luberda. - Ten projekt jest odrzucany na kolejnych sesjach (od lipca br. - przyp. red.). Zgadzamy się z mieszkańcami, którzy wnieśli pismo, by wykreślić słowa "noclegownia" i "ogrzewalnia" z uchwały - dodał radny.
Wobec tak postawionej sprawy - przewodniczący Rady Miasta zarządził przerwę.
Potem jeszcze radny Maciej Tokarz próbował zamknąć dyskusję, bo jak stwierdził "wcześniej na sesjach i komisjach było już dużo mówione na ten temat", poza tym jego zdaniem temat jest "ewidentnie politycznie rozgrywany przez jeden klub radnych". Większość Rady odrzuciła jego propozycję i dyskusja trwała.
Chodzi o spokój mieszkańców
Grzegorz Watycha zapytany, czy zgadza się, by Rada zrezygnowała po raz kolejny z procedowania tej uchwały powiedział: - Zawnioskowałem by ująć w programie sesji ten punkt, bo uważam, że bezpodstawnie był on odraczany, a jest to niewielka zmiana. Chodzi tylko o to, by wykreślić z uchwały intencyjnej - przepisany z wniosku starosty cały katalog zadań z zakresu polityki społecznej - ostatnie dwa zadania, które nie są zadaniami powiatowymi ale gminnymi, czyli "ogrzewalnię i noclegownię". Chodzi o spokój mieszkańców z Kotliny, czy Kowańca, którzy są poruszeni faktem, że w ogóle coś takiego może zaistnieć w tym miejscu. Dla nas to zmiana kosmetyczna. Nie wiem dlaczego jest taki opór ze strony Rady... - mówił burmistrz.
Naczelnik Wydziału Rozwoju i Urbanistyki Wojciech Watycha przypomniał, że chodzi o wykreślenie z treści uchwały dwóch słów. - Projekt uchwały powstał w odpowiedzi na interpelacji klubu radnych Nasze Miasto oraz PiS, a także na protest złożony przez mieszkańców tej części miasta. Wydaje się, że wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom zasadne jest podjęcie uchwały - dodał.
"Zaufajcie nam, że tam nie będzie noclegowni"
Radny Luberda przypomniał, że pod pismem w sprawie wykreślenia słów "noclegownia" i "ogrzewalnia" podpisało się ok. 400 mieszkańców. - Mam nadzieję, że Rada to przegłosuje i uspokoi mieszkańców z tamtego rejonu - podsumował.
Zwracając się do obecnych na sali mieszkańców Bartłomiej Garbacz powiedział: - Jeżeli burmistrz deklaruje, że nie chce realizować tego zadania publicznego (jakim jest noclegownia - przyp. red.), i wnioskodawca, czyli starosta też w rozmowie z waszym przedstawicielem zadeklarował, że on również nie będzie tego realizował - to macie gwarancję, że taki obiekt tam nie powstanie.
Uciszając mieszkańców wołających, że "to za mało" - dodał: - Chciałbym wyjaśnić, że taki zapis jest niezbędny dla powiatu na etapie prowadzenia rozmów, z osobą która jest pełnomocnikiem i zmierza do tego, żeby nabyć ten teren. Jeżeli chcecie państwo poznać szczegóły - zapraszam do rozmowy. Ale teraz - to możecie tylko zaufać tym deklaracjom składanym przez burmistrza, czy starostę. Zaufajcie nam, że tam nie będzie noclegowni.
W odpowiedzi usłyszał, to nie są żadne gwarancje.
"Ktoś tu kłamie"
- Wasz przedstawiciel otrzymał takie zapewnienie na piśmie. Co więc powoduje ten wasz opór? Co was motywuje? Nie rozumiem tego oporu. Powiat rozmawiając z pełnomocnikiem dewelopera, który chce kupić ten teren - mówi on że nie zna radnych, a jak rozmawiam z radnym, to mówi "no dzwonił do mnie". To kto tu kłamie? Jestem przekonany, że klamie osoba, która ma z tego korzyść. Wprowadza nas w błąd, że nie kontaktuje się z radnymi, podczas, gdy radni przyznają, że się on z nimi kontaktuje, więc o co tu chodzi? - dopytywał radny Garbacz.
- Panie radny, ja to pytanie mógłbym odwrócić i zapytać dlaczego taki opór i zdecydowane stanowisko jest z tamtej strony? Jako mieszkańcy prosiliśmy radnych, żeby usunąć ten zapis, a widzę, że nie ma klimatu, by wsłuchać się w nasze prośby. Nie negujemy innych zapisów, ale prosimy, by głosy mieszkańców, których zaufanie zostało skierowane do państwa radnych - zostało wysłuchane. Nie wiem skąd taki upór i czemu część rady chce przegłosować lokalizacje tej instytucji w tym miejscu - odpowiedział radnemu jeden z mieszkańców.
Wywołanym do odpowiedzi poczuł się Jan Łapsa. - Niektórzy myślą, że jestem uwikłany w te sprawę. Prosiłem od samego początku o wykreślenie tych dwóch słów. Obojętnie jest mi - kto te budynki kupi i kto tam będzie. Jest tylko wasz opór. Natomiast nie mówcie, że jestem prowodyrem, a pan panie Garbacz niech się zastanowi nad sobą, a nie posądza kogoś o niecne czyny. Ja sobie nie życzę. Niech ludzie powiedzą czy byłem u kogoś i namawiałem, żeby stawał przeciwko starostwu.
- Nie wskazałam pana - odparł Bartłomiej Garbacz. - Jak zostanie rozwiązana sytuacja prawna, a deweloper przekona właściciela terenu do tego by on był nabywcą - to zostanie złożony wspólny wniosek z powiatem o dostosowanie budynku do faktycznego przeznaczenia. O tym mogę państwa zapewnić - dodał w stronę mieszkańców radny, który jest jednocześnie sekretarzem powiatu.
Sporne słowa wykreślono
- Drodzy mieszkańcy, my słyszymy wasz głos - mówił Jan Sięka. - Proszę się nie obawiać, jak się negocjacje zakończą sukcesem, to odpowiednia zmiana będzie wprowadzona w planie zagospodarowania przestrzennego. Ważnym jest też, że ktoś rozpuszcza plotki o imigrantach, którzy mają być w tamtym ośrodku zlokalizowani i myślę, że są to wierutne bzdury i nie ma co im wierzyć - mówił radny. I dodał: - Państwo nie słyszycie tego co tu jest mówione, czy w rozmowach kuluarowych. Z korzyścią będzie jak ten teren zostanie przejęty przez starostwo, czyli bliski nam urząd lokalnych ludzi, a nie przez dewelopera, który będzie w stanie tam zrobić działalność, która będzie państwu szkodzić i będzie bardziej uciążliwa.
Zaapelował do nowotarżan "o cierpliwość".
Głos zabrała także Katarzyna Wójcik: - Obawy mieszkańców są słuszne. Wiadomo, że temat ogrzewalni jest trudny do dyskusji. Jeżeli mamy tak wielu mieszkańców, którzy mają swoje obawy i nie mają zaufania, to nie stoi nic na przeszkodzie, żeby te dwa słowa wykreślić. Tym bardziej, że nie jest tam planowana ani noclegownia, ani ogrzewalnia.
Jej słowa mieszkańcy nagrodzili oklaskami.
W głosowaniu 11 radnych było za wykreśleniem słów o noclegowni i ogrzewalni, 7 - było przeciw. Wstrzymali się od głosy radni - Ewa Pawlikowska i Mariusz Wcisło.
- Chcielibyśmy serdecznie podziękować. Trudno było się nam przebić z naszymi prośbami i niepokojami, ale skoro została podjęta ta uchwała tak jak słyszeliśmy - to bardzo dziękujemy - powiedział w imieniu mieszkańców jeden z Nowotarżan.
- Proszę bardzo, dziękujemy za obecność - odpowiedział przewodniczący Rady Miasta, który podobnie jak 6 innych radnych - był przeciwko woli mieszkańców, czyli wprowadzeniu zmian.