Burmistrz Czarnego Dunajca chce ratować polskie skoki narciarskie

Burmistrz Czarnego Dunajca przekonuje, że gmina ma potencjał - swoje skocznie i grono dzieci garnących się do skoków.
Podczas zawodów Pucharu Świata w Zakopanem udało się porozmawiać z Ireneuszem Rasiem, wiceministrem Sportu i Turystyki, Apoloniuszem Tajnerem - byłym prezesem Polskiego Związku Narciarskiego, a obecnie posłem, a także z Iwoną Grzebyk-Dulak wiceburmistrz Zakopanego oraz działaczami Tatrzańskiego Związku Narciarskiego.

- Rozmawialiśmy o tym, jak skutecznie wykorzystać rządowe programy i stworzyć w samorządach system szkolenia dzieci i młodzieży w sportach zimowych - przekonuje.

Szasną dla rozwoju dyscypliny ma być proces szkolenia od najmłodszych lat. A to najlepiej osiągnąć w gminie Czarny Dunajec, która ma własne skocznie w Chochołowie do trenowania najmłodszych. I właśnie rozwojowi skoków dzieci klas I-III poświęcone były kuluarowe rozmowy w Zakopanem.
Właśnie w gminie Czarny Dunajec ma być swoista kuźnia młodych talentów, które w dalszym ciągu trafiałyby do Zakopanego, gdzie już na większych skoczniach mogliby zacząć swoja przygodę dzieci z klas IV i wyższych.

- To będzie wyjątkowy system szkoleniowy. Mamy napływ utalentowanych dzieci, stałe finansowanie z gminy, do tego niezbędny będzie koordynator pozyskiwania środków zewnętrznych. Problem jest z brakiem trenerów - przyznaje burmistrz.

Jak podkreśla, konieczna będzie też odpowiednia praca wizerunkowa, by trafić z przekazem do rodziców dzieci. Rynek zajęć pozalekcyjnych jest bogaty, więc może być trudno przekonać ich, by chcieli posyłać dzieci na treningi z Chochołowie, a potem w Zakopanem.

Czy uda się stworzyć program przyszłościowy dla polskich skoków? Burmistrz Marcin Ratułowski jest o tym przekonany, a p przeprowadzonych rozmowach ma mieć także wsparcie działaczy PZN i TZN.

fi/

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 20.01.2025 09:48