Były przewodniczący rady gminy zasiądzie na ławie oskarżonych. Wszystko przez kilka dokumentów

Po trzech latach od teczkowej afery w lutym odbędzie się pierwsza rozprawa. Na ławie oskarżonych zasiądzie Tadeusz Czepiel, radny, były przewodniczący rady gminy Czarny Dunajec, emerytowany policjant.
Prokurator stawia zarzut: ukrywanie przez trzy dni dokumentów, którymi nie miał prawa rozporządzać. W biurze przewodniczącego rady znaleziono teczkę z dokumentami należącą do ówczesnego wójta gminy Marcina Ratułowskiego. A w niej regulamin konkursu na dofinansowanie przedsięwzięć ze środków NFOŚiGW, pismo adresowane do urzędu gminy, wydrukowana korespondencja mailowa, pismo adresowane do dyr. Państwowego Instytutu Geologicznego, pismo adresowane do wójta i mapa topograficzna.

Artykuł 276 Kodeksu karnego stanowi:
"Kto niszczy, uszkadza, czyni bezużytecznym, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2."

Jak czytamy w komentarzu do przepisu - w praktyce, aby doszło do popełnienia przestępstwa z art. 276 k.k., konieczne jest wykazanie, że sprawca działał umyślnie, z zamiarem bezpośrednim, tj. świadomie i celowo dążył do zniszczenia, usunięcia lub ukrycia dokumentu.

Jednak sam oskarżony przekonuje, że nie ma mowy o umyślności ani celowości te działania, bo teczkę zabrał przez przypadek po sesji ze stołu prezydialnego nie mając pojęcia, że to teczka z dokumentami wójta.

Przypomnijmy, że sprawa odbiła się szerokim echem po tym jak do domu radnego zapukali policjanci. Potem okazało się, że teczka nie była ukryta w domu tylko w gabinecie przewodniczącego. Tłumaczenia na niewiele się zdały. Prokuratura po otrzymaniu zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa wszczęła swoje postępowanie, którego efektem jest akt oskarżenia, który wpłynął do sądu. Pierwotnie rozprawa miała odbyć się w połowie stycznia, ale sąd przesunął termin na koniec lutego.

- Nie mogę się z tym pogodzić niezależnie od tego jak się ta sprawa skończy, a wierzę, że zakończy się pozytywnie dla mnie. To trwa już trzy lata. Zadra pozostanie do końca życia. Ja już na starość potrzebuję spokoju. Przecież w pracy przerabiałem tysiące dokumentów niejawnych. A tu taka sprawa, z teczką, w której nic takiego nie było - podkreśla Tadeusz Czepiel.

fi/

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 21.01.2025 09:40