Kto zlikwidował kosze na śmieci w lesie? Leśniczy

Nadleśnictwo Nowy Targ rocznie wydaje na sprzątanie śmieci w swoich lasach 52 tys. zł.
- Na jednej z minionych sesji wystąpiłem do burmistrza z prośbą o wystawienie w Borze Kombinackim 2-3 koszy na śmieci z wąskim prześwitem... - zaczął swoje zapytanie do nadleśniczego podczas minionej sesji radny Marcin Jagła.

- ... a ja je zlikwidowałem jako leśniczy - przerwał radnemu Krzysztof Przybyła. - To nie przypadek, ani złośliwość w stronę urzędu miasta, nawet je osobiście sprzątnąłem. To nie robi nic dobrego. Nie tylko dlatego, że Ilość śmieci do wywiezienia jest nieproporcjonalnie większa. Ale najważniejsze, że tam wchodzą zwierzęta - lis, kuna, wiewiórka się wściubi, nie mówię już o butelkach po soku, do których dostają się owady. A mamy owady na Borze, których jest tu jedyne stanowisko w Polsce. Na wszystkich konkursach uczymy dzieci, że po to jest las, by tam iść, a nie o to, by zostawiać śmieci - podkreśla nadleśniczy.

Jak tłumaczy, zalecenie, by w lasach nie montować koszy obowiązuje w całej Polsce. Niestety, również ławeczka, która stanęła przy leśnej ścieżce po interwencji radnej Ewy Pawlikowskiej, jest miejscem, gdzie ląduje większa ilość śmieci.

Pozostawionym wyjątkiem w przypadku Boru Kombinackiego są kosze na Miejscach Obsługi Rowerzystów (MOR). Jednak to teren należący do miasta.

- Likwiduje się kosze z wąskim prześwitem, a pozostały otwarte kubły niczym paśnik w lesie, ale skoro właścicielem terenu jest kto inny to nie mam pytań - ripostuje Marcin Jagła.
fi/

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 18.05.2025 20:18