
W Szczawnicy na placu Dietla w pierwszy dzień maja o wodach mineralnych było wyjątkowo donośnie - wesoło, ale i poważnie...
Rozpoczęto od promocji wód, gawędząc z lekarzem uzdrowiskowym Agnieszką Zachwieją - to na poważnie - i ze Stanisławą Wiercioch, gaździną ze Związku Podhalan - to na wesoło.
- Tradycją w rodzinach góralskich było pieczenie placków na wodach mineralnych tzw. szczawach, to były bardzo proste placki, podpłomyki. Gaździny pod koniec tygodnia piekły, dzieciaki musiały iść do źródełka i przynosić wodę. Najlepszą była ta, która zawierała dużo dwutlenku węgla, ciasto rosło na niej jak na drożdżach i wypiekało się go wprost na blasze. Cudowne, cieplutkie jeszcze, najlepiej smakowały. Na drugi dzień posmarowane masełkiem ze świeżej osełki były okrasą dla podniebienia - wspominała Stanisława Wiercioch. - Wody nie tylko służyły do pieczenia placków, jak chłopy sobie dogodzili, to na ich uporczywy kac najlepszym lekarstwem była mineralna. Fantastyczną wodą jest Pitoniakówka, inaczej zwana Janosikiem, bo najmocniejsza i najbardziej „porna”. To męska woda, siły chłopom dodawała. Długi czas była niedostępna, ale chłopi sobie poradzili, wycięli w dachu dziurę i na ostrewce schodzili do źródełka, tam kłębiła się woda od nadmiaru dwutlenku węgla.
Piotr Gąsienica - dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury i Sportu, nie tylko organizator, ale i prowadzący, znany z doskonałej konferansjerki i humoru na scenie, zapytany, czego się spodziewa po jedenastym już „Święcie” powiedział: - Przede wszystkim promocji wód szczawnickich, dotarcia z informacją do społeczeństwa, pokazania, co to za wody, bogate w minerały, zdrowotnie działające. Ta wiedza jest ciągle za mała, przegrywamy z marketingiem wód stołowych, a to są przecież różne wody i wymagają innego dotarcia do klienta. Woda zdrowotna, lecznicza, przepisywana jest także na receptę, o bardzo bogatym działaniu na organizm, a stołowa służy przede wszystkim do gaszenia pragnienia. Szczawnica musi wymyślić sposób promowania swoich wód po to właśnie, by Polacy korzystali z możliwości polepszenia swego zdrowia. I zaraz dodał: - Nie zakończymy promocji podczas tego „Święta wód szczawnickich”, jako miasto uzdrowiskowe zdajemy sobie sprawę, że na sezon musimy przygotować bogatą ofertę. Jest już taka - to przede wszystkim „Lato Pienińskie”, jubileuszowe trzydzieste w tym roku i mam nadzieję, że będzie przebogate.
Dla licznie zebranych gości na placu Dietla przygotowany został obfity program muzyczny, zaczęto od „Klasyki na wesoło” w wykonaniu Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Szczawnicy. Występ przygotowany przez dyrektorkę Ewę Zachwieję nie tylko się podobał, ale zaskoczył słuchaczy, okazało się, że można np. muzykę Chopina przedstawić… zabawnie. Słowacki zespół „Smola a Hrysky”, jazzujący i żywiołowy, mógł się podobać. W porównaniu z nimi Big Band Szkoły Muzycznej z Nowego Targu był już bardziej wyważony i widać było dobrą pracę nauczycieli w szkole.
Na „Święto wód szczawnickich” przybyły delegacje zaprzyjaźnionych miast partnerskich na czele z burmistrzami, ze Słowacji - Spiska Bela, z Włoch - Oliveto Citra, z Niemiec - Perleberg, z Węgier - Harkany i Chmielnik z Ukrainy. Burmistrz Szczawnicy Grzegorz Niezgoda witając i przedstawiając poszczególne delegacje, mógł pochwalić się współpracą, przede wszystkim kulturalną, jak i wymianą doświadczeń w organizowaniu oraz prowadzeniu administracji samorządowej, a że współpraca ma efekty - niech świadczy przygotowanie tegoż „Święta”, którego projekt współfinansowany jest przez Unię Europejską z Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz z budżetu państwa za pośrednictwem Euroregionu „Tatry” w ramach Programu Współpracy Transgranicznej Polski i Słowacji.
Bogaty pierwszy dzień zamknął występ Zbigniewa Wodeckiego, na który wszyscy oczekiwali i nie zawiedli się.
W niedzielę drugi dzień świętowania. Oprócz kolejnych koncertów, będzie też prawdziwa gratka dla miłośników dobrego humoru - występ kabaretu „Elita”. O godz. 19 natomiast, przy dźwiękach słowackiej orkiestry dętej i z przemarszem marżoretek, otwarty zostanie „Orlik”. Nie zabraknie też darmowej degustacji potraw regionalnych z obu stron granicy.
Patronat nad Świętem wód szczawnickich sprawuje portal Podhale24.pl.
Ryszard M. Remiszewski
Zdjęcia: Ryszard M. Remiszewski