
Statystyki są nieubłagane - w Zakopanem ludzi ubywa, a nie przybywa. Władze miasta biją na alarm: z roku na rok jest nas coraz mniej, coraz trudniej o mieszkanie, a lokalny biznes się zwija. Miasto, które w sezonie tętni życiem, poza nim pustoszeje - i to nie tylko z turystów. Demografia w dół - więcej zgonów niż narodzin
Jeszcze niedawno Zakopane liczyło niemal 30 tysięcy mieszkańców. Dziś oficjalna liczba to 25 tysięcy.
- W 2024 roku mieliśmy 152 narodziny i aż 294 zgony. To oznacza ubytek 142 osób w jeden rok - podaje Bartłomiej Bryjak, zastępca burmistrza. - W ciągu dwóch dekad ubyło nas ponad 4 tysiące. Dla miasta tej wielkości to cios.
Od 2004 roku Zakopane straciło łącznie ponad 14% ludności. Zdaniem Bryjaka, choć dane demograficzne były pokazywane co roku, "nigdy nie towarzyszyła im prawdziwa dyskusja". A problem, jak podkreśla, tylko się pogłębia.
Miasto nie dla rodzin? Brak mieszkań i planów pod zabudowę
Problemy z mieszkalnictwem widać jak na dłoni. Wielu mieszkańców nie ma gdzie zamieszkać, a młodzi - zamiast zostawać - wyprowadzają się do okolicznych gmin.
- Troje z czworga moich dzieci planuje życie poza Zakopanem - mówi były radny Jacek Kalata. - Brakuje terenów pod budownictwo jednorodzinne, a nowe inwestycje nie uwzględniają potrzeb mieszkańców.
Obecnie około 80 rodzin czeka na przydział mieszkania komunalnego lub socjalnego. To liczba, która - według radnego Kazimierza Konarskiego - powinna mobilizować władze do działań.
Gospodarczy regres - firm więcej znika niż powstaje
2024 był pierwszym rokiem, w którym w Zakopanem zamknięto więcej firm niż otwarto. - Od dekady maleje liczba nowo rejestrowanych działalności, za to rośnie liczba tych wykreślanych - wskazuje Bryjak. - W ubiegłym roku po raz pierwszy ta równowaga została przełamana. Jesteśmy na minusie.
Miejsce tradycyjnych, lokalnych biznesów zajmują dziś wątpliwej jakości apartamentowce i inwestycje turystyczne funkcjonujące w szarej strefie.
- Coraz częściej buduje się hotele, które potem dzieli się na mieszkania i sprzedaje osobno. Formalnie to często jednoosobowa działalność - ale realnie żadnej kontroli. Ustawodawca nie daje samorządom realnych narzędzi, by to weryfikować - komentuje wiceburmistrz.
Zakopane jako produkt sezonowy. Czy da się to odwrócić?
Choć Zakopane niezmiennie przyciąga turystów, życie mieszkańców staje się coraz trudniejsze. Ubywa ludzi, mieszkań, firm - zostaje tylko ruch turystyczny i wynajem krótkoterminowy.
- Pytanie brzmi: jak zatrzymać ten trend? Jak przekonać młodych, by zostali, a nie wyjeżdżali? Jak sprawić, by turyści zapragnęli nie tylko odwiedzać Zakopane, ale tu zamieszkać? - pyta retorycznie Bartłomiej Bryjak.
Bez długofalowego planu i odważnych decyzji Zakopane może wkrótce stać się miejscem "na chwilę", a nie "na życie".
er/r