
NOWY TARG. Nad Dunajcem trwa trialowy festiwal najlepszych w kraju motocyklistów, do których tym razem dołączyła pokaźna grupa zawodników ze Słowacji.
Już przed startem widoczne było, że zawody tej rangi z roku na rok osiągają coraz wyższy poziom organizacyjny. Dzieje się to za sprawą wielkiego zaangażowania działaczy AMK "Gorce", którzy zadbali o atmosferę wielkiego sportowego święta, także za sprawą coraz większej liczby sponsorów.
Przed inauguracją nie zabrakło poglądowej akcji Wydziału Ruchu Drogowego Policji na temat bezpieczeństwa na drogach, choć wydaje się, że szersze grono adresatów tego apelu znajduje się jednak poza kwalifikowanym torem motocyklowym. Niemniej jednak jest to też jakiś odzew i pokłosie publikacji na ten temat na portalu Podhale 24...
Ponad setka uczestników przystąpiła do walki o punkty na swych warczących rumakach, choć nie brak było wśród nich maszyn elektrycznych. Zgodnie z przewidywaniami po pierwszym dniu (IX runda MP) zespołowo prowadzi nowotarski AMK "Gorce" (236 pkt), ale przewaga nad najgroźniejszymi rywalami nie jest wysoka: AMK Gliwice zebrał 192 pkt a krakowski SMOK 186 pkt.
Gospodarze, dobrze znający zmodyfikowany (i znakomity zresztą) tor nad zakolem Białego Dunajca, mocno ruszyli do ataku na indywidualne pozycje liderów, jednak podwawelski Smok, Paweł Ryncarz, jest poza wszelką konkurencją, zaliczając niemal wszystko na "zero". Dodatkowo wysoką klasę w kategorii A pokazał Tomaś Valenta ze Słowacji (34 pkt.), który wyprzedził miejscowych faworytów: Stanisława Ślimaka (36 pkt.) i Maksymiliana Konieczkę (48 pkt.) Za nimi, z większą już stratą rajderzy z Gliwic, dwóch Wojciechów: Walczak i Duda oraz Jakub Błażusiak (AK Kraków).
Wśród kobiet (i nie tylko - w grupie C) bezkonkurencyjna była prowadzona przez b. mistrza kraju Bogusława Siekę, krakowianka Justyna Lonycz, która trzykrotnie przejechała trasę bez straty punktu! Nowotarżanka, Julia Majtyka była trzecia, nieznacznie przegrywając z Emilią Wrasidlo z AMK Gliwice.
Podczas kolejnej X rundy mistrzostw Polski w niedzielę, na trudnym torze widoczna jest determinacja zawodników, jednak mało który z nich, poza ścisłą czołówką, jest w stanie pokusić się o bezbłędny przejazd. Szczególnie jeden z odcinków trasy z podstępną "ścianą płaczu stanowił dla większości przeszkodę nie do pokonania. To tym bardziej podnosi rangę imprezy, która w przyszłości powinna pokusić się o międzynarodowe szlify. Początek został już zrobiony...
Wyniki niedzielnych zawodów i klasyfikację generalną po dziesięciu rundach podamy po ich zakończeniu.
js/ zdj. Szymon Pyzowski