Góralska pielgrzymka rowerowa z Giewontu na Hel (zdjęcia)

Najpierw wyszli pieszo na Giewont a następnie z Zakopanego wsiedli na rowery i ruszyli w Polskę - XVII Góralska Pielgrzymka Rowerowa Zakopane - Hel rozpoczęta.
W sobotę, 19 lipca, większość uczestników tegorocznej pielgrzymki rowerowej pokonała pieszo górski szlak, aby dotrzeć do krzyża na Giewoncie. Dzień później już wszyscy pielgrzymi wsiedli na rowery. Po porannym błogosławieństwie ojców pallotynów przy zakopiańskich Krzeptówkach ruszyli w Polskę. Zatrzymali się jeszcze na chwilę na Olczy, a następnie dotarli do sanktuarium w Ludźmierzu. Tam odbyła się msza święta rozpoczynająca rowerowe pielgrzymowanie na Hel. U Gaździny Podhala modlili się o szczęśliwy przebieg pielgrzymki oraz zanosili indywidualne prośby do Matki Bożej.

Rowerzyści pokonują kolejne kilometry - góralska pielgrzymka już w Trzebnicy

W poniedziałek, po porannej mszy w Oświęcimiu, rowerzyści wsiedli na dwa kółka i udali się do pobliskich Harmęży. Znajduje się tam Centrum Św. Maksymiliana, gdzie znajduje się wystawa Klisze Pamięci. Pielgrzymi mieli okazję zwiedzić to przejmujące miejsce, gdzie w rysunkach ukazano całe piekło KL Auschwitz. Po tych przeżyciach uczestnicy, podzieleni na kilkunastoosobowe grupy, znów wyruszyli na trasę. W tym dniu przeszkadzał im upał - na licznikach w pewnym momencie było 36 stopni Celsjusza. Na szczęście jadący z uczestnikami bus techniczny z przyczepką został wyposażony w ogromną ilość wody w butelkach. Metę uczestnicy osiągnęli w godzinach popołudniowych, pokonując nieco ponad 120 km. A była to Góra Św. Anny - miejsce wielokrotnie nawiedzane przez cyklistów.

Nazajutrz rano, w Sanktuarium Św. Anny Samotrzeciej na Górze Św. Anny, odbyła się msza święta. Po śniadaniu rowerzyści dokonali szybkiego przeglądu roweru, uzupełnienia bidonów, założyli kaski i zwartą grupą opuścili gościnne śląskie progi. We wtorek temperatura nieco spadła - niestety wzmagający się wiatr skutecznie hamował rowerzystów, uniemożliwiając "wykręcenie" satysfakcjonującej średniej dnia. Mimo tych przeszkód, drobnych defektów i chwil znużenia, rowerzyści wieczorem szczęśliwie dotarli na miejsce dokładając kolejne 150 km. Nocleg zaplanowano w Trzebnicy. A w środę jeden z najkrótszych dystansów na całej trasie - nieco ponad 100 km.

Ania Blańda

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 24.07.2025 15:04