Jacek Sowa: Prostowanie kija

FELIETON. Dawno temu, może z pół wieku wstecz kij hokejowy był sprzętem prostym, którym potrafiło posługiwać się każde nowotarskie dziecko. Każdy niemal dorosły wiedział też, na czym ta ciekawa gra polega...
Niestety, po kilkudziesięciu latach opromienionych sukcesami hokejowego "Podhala" mało kto wie, dlaczego wygięcie łopatki kija hokejowego posunęło się aż tak daleko poza zasięg hokeistów, a raczej leworęcznych biurkowych graczy, którzy ich zmanipulowali.

Na temat upadku potęgi nowotarskich "Szarotek" zużyto już tony mądrych rozpraw i wylano hektolitry łez, które roztopiły do betonu taflę lodowiska w parku. Do tej czczej kanonady ze ślepaków nie mam zamiaru się przyłączyć, chcąc jednak zwrócić uwagę na dokument, który od niedawna zaistniał w miejscowym światku sportowym.

Dokument, zatytułowany jako Strategia Odbudowy Hokeja w Nowym Targu sięga aż po przyszłe stulecie powstania KS "Podhale"; to wartościowe opracowanie Stowarzyszenia DalejPodhale.pl i jego autorom należy się uznanie za rzeczowe i w miarę rozsądne podejście do zagadnienia.

"Bo Nowy Targ bez hokeja - to jak góry bez śniegu - coś niby zostaje, ale to już nie to samo" - cytuję. Hmm, dla oka może tak, ale zimową porą bez odpowiedniego wyposażenia łażenie po górach, zwłaszcza tych wysokich, zakrawa na szaleństwo.

Autorów poniosła nieco fantazja w określeniu, że: .. od ponad 90 lat hokej na lodzie był nie tylko wizytówką naszego miasta, ale także jego tożsamością. Nie, nie, drodzy Koledzy, hokej w Nowym Targu funkcjonuje niespełna osiem dekad, ale wizytówką stał się dopiero 60 lat temu, gdy wychowankowie klubu ze stolicy Podhala sięgali po najwyższy tytuł. A z tą tożsamością to też różnie bywało...

Mistrzowskie drużyny, reprezentanci Polski, olimpijczycy, sportowe wychowanie kolejnych pokoleń młodzieży - to wszystko prawda, jak też i fakt, że dziś hokej nowotarski znajduje się w najtrudniejszym momencie w całej swej historii. Tu znów zacytuję za manifestem Stowarzyszenia: "...zawieszona działalność drużyny seniorskiej KH Podhale, chaos organizacyjny i zadłużenie - to nie tylko problemy sportowe. To symptomy głębokiego kryzysu zaufania do instytucji, które przez lata odpowiadały za rozwój tej dyscypliny..."

Czy do instytucji, czy też może bardziej do ludzi, którzy pchali łapy w to dziedzictwo, nie mając pojęcia, na czym polegają solidne podstawy nowoczesnego sportu. O ile romantyczny, choć naiwny sposób zawiadywania w stylu "Coś Się Zdarzy" (za pomocą pełnych pieniędzy pudełek po pantoflach) przez chwilę jakoś jeszcze funkcjonował, o tyle próba profesjonalnego zarządzania klubem przez firmę "Wojas" (kontynuatora patronatu kombinatu NZPS "Podhale") zaowocowała powrotem na hokejowe podium, aby potem za sprawą dyletantów zjechać na dno.

To są fakty, udokumentowane paromilionowym deficytem w kasie klubu, z której szafy z obu stron wypadają trupy, jak w "Czerwonej Oberży". I dziś nikt, kto ma równo pod sufitem, nie da się nabrać na górnolotne obietnice i utopijne wizje, a pewnym panom powiedziano: już dość!

35-stronicowy elaborat na przyszłość, podparty 20 stronami biznesplanu na dziś, to mądry i merytoryczny dokument, nad którym powinni pochylić się wszyscy, którym na hokeju w Nowym Targu zależy. Ale też i ci, którzy mają moc sprawczą, a ta już może sięgać daleko poza granice stolicy Podhala, nawet Za Wodę.
Hokej w naszym regionie (!!!) potrzebuje mądrych menedżerów, dużych pieniędzy, ale przede wszystkim szerokiej kadry wychowanków; na razie wygląda to kiepsko.

Zakrzywioną łopatką kija hokejowego trzeba umieć operować, ale żeby się tego nauczyć, może nie wystarczyć czasu nawet do stulecia klubu. Ale spróbować warto!

Póki co, warto wybrać się na stadion piłkarski, gdzie piłkarze, też z "Szarotką" na piersi, nie czują respektu przed uznanymi markami na futbolowej mapie kraju. Bo i od NKP "Podhale" przyszli uzdrowiciele miejscowego hokeja mogliby się czegoś nauczyć...

Jacek Sowa

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 12.08.2025 23:55