- Możecie być zadowoleni, bo pokazaliście mi środkowy palec - wypalił w stronę radnych opozycji burmistrz Czarnego Dunajca

CZARNY DUNAJEC. Miało być w ekspresowym tempie przyjęcie uchwały intencyjnej, by zdążyć przed zmianą przepisów. Argumenty burmistrza trafiły w próżnie, a radni nie dopuścili eksperta do głosu. A potem kombinowali, jak jednak go wysłuchać.
Sesja zwołana była ze względów konieczności przyjęcia zmian w budżecie zapewniających finansowanie dla tworzonego parku uzdrowiskowego. Jednak w ostatniej chwili do porządku obrad burmistrz chciał dołączyć jeszcze jeden punkt. Chodzi o powołanie spółdzielni energetycznej mającej przynieść oszczędności dla budżetu gminy. I choć wydawało się, że to tylko uchwała intencyjna, którą po dyskusji można było przyjąć bądź odrzucić, radni zdecydowali, że... dyskusji nie będzie.

Jakoś to będzie?


Jak przekonywał Tadeusz Czepiel - nie wystarczy informacja fachowca, by podjąć decyzję.

- Mówimy o wielu rozwiązaniach OZE. Jest mowa choćby o biogazie. Czy wiecie co dzieje się w sąsiednich gminach w tym temacie? To powinna dyskutować nie tylko komisja budżetowa, to są poważne rzeczy. To dotyczy każdej miejscowości. Mamy utworzyć spółdzielnię, a później "jakoś to będzie"? Chcecie w pięć minut załatwić bardzo poważny temat, który może i jest dobry, ale budzi wiele kontrowersji? Z czego to się bierze, kto to zainicjował, kto ten program stworzył? Podyskutujmy, co lepsze. Chcę mieć pełna informację - podsumował wiceprzewodniczący rady.

Tylnymi drzwiami


I zaproponował, by porządku obrad wstawić jedynie punkt dotyczący informacji na ten temat, a dopiero potem zwołać kolejną sesję.

- Czy to nie jest wprowadzenie bocznymi drzwiami jednej słynnej elektrowni? - zawiesił pytanie odnoszące się do głośnej sprawy próby budowy wielkiej farmy fotowoltaicznej na granicy Cichego, przy ścieżce rowerowej. Tamten pomysł upadł odrzucony przez radnych.

Ta wiadomość zelektryzowała nie tylko mieszkańców Czarnego Dunajca. Czy przy ścieżce rowerowej powstanie ogromna farma paneli? (video)

Także Paweł Dziubek, szef klubu PiS podkreślał, że można wysłuchać wyjaśnień eksperta, a nie podejmować uchwałę.

- My musimy sprawdzić te informacje swoimi kanałami, poczytać, a nie procedować na łapu-capu. Nie kwestionuję wiedzy eksperta, ale ja się na tym nie znam. Dlaczego mamy procedować uchwałę, skoro nie będziemy wiedzieć nic. W co my idziemy, są gołe informacje z ustawy? - dodała Zofia Kierkowska.

Pat w piątym rozdaniu


Wiceburmistrz Michał Jarończyk przekonywał, że podczas głosowania radni mogą uchwałę odrzucić, albo złożyć wniosek o odłożenie głosowania na inny termin.

- Jeśli uznacie, że potrzebny jest czas do namysłu - nie raz były wnioski o odłożenie punktu na kolejną sesję. Każda czynność wymaga czasu. Wiele gmin stara się zarejestrować spółdzielnie, by skorzystać z tych rozwiązań.

Ostatecznie podczas powtarzanego pięciokrotnie z powodu awarii głosowania radni nie wprowadzili punktu do porządku obrad. Głosy podzieliły się równo - po 9 za i przeciw i 1 wstrzymujący się, wobec czego wymaganej większości nie było.

"Narażamy się na śmieszność"


Radni chcieli jednak wprowadzić do porządku obrad dyskusję na temat spółdzielni, na co jednak nie wyraził zgody burmistrz. I powstała konsternacja, bo na sali był ekspert, który miał wyjaśnić wszelkie wątpliwości, a nie został nawet dopuszczony do głosu.

- Narażamy się na śmieszność, widzę, że ktoś się obraża - nie krył złośliwości pod adresem burmistrza Paweł Dziubek.
Ten nie pozostał dłużny i wypalił nie gryząc się w język.

- Możecie zwołać komisję po sesji i wysłuchać eksperta, potem zwołać sesję nawet jutro. Pałeczka po waszej stronie. Możecie być zadowoleni, bo pokazaliście burmistrzowi środkowy palec jeśli chodzi o sprawy ważne dla gminy - podsumował Marcin Ratułowski.

Ostatecznie ekspert musiał poczekać na zakończenie obrad, by już w ramach komisji wspólnej przekonać radnych do założenia spółdzielni.

Ale o co chodzi?


Jak przekonuje burmistrz, są to bardzo korzystne rozwiązania z punktu widzenia zarzadzania energią pozyskiwaną z odnawialnych źródeł.

- Spółdzielnię mogłyby utworzyć podmioty z terenu gminy Czarny Dunajec, gdzie moglibyśmy bilansować energię, rozliczać ją w skali roku. To powrót do tego, co było wiele lat temu, gdy wchodziła fotowoltaika, by wytworzoną latem energie bilansować zimą. To przyniosłoby korzyści dla gminy. Można by włączyć obiekty użyteczności publicznej w tym energochłonną stację uzdatniania wody, czy duże szkoły. Ale jak zwykle temat nowinkowy nie spotkał się z akceptacją rady.

Burmistrz po sesji nie zostawił suchej nitki na radnych.

- To tylko działanie z zemsty, gdzie ostateczna krzywdę poniosą mieszkańcy. A jak kiedyś trzeba będzie nocami oświetlenie wyłączać z oszczędności, to ci sami radni będą mówić, że nie zrobiliśmy nic, by polepszyć stan energetyki w gminie. Oni zawsze będą w opozycji. To ludzie fałszywi, ja im już nigdy nie zaufam - podsumował Marcin Ratułowski.

Co dalej?


Jaki będzie ciąg dalszy tej sprawy? Po zapoznaniu się z opinią eksperta radni mają się znów spotkać na nadzwyczajnej sesji i przegłosować powołanie spółdzielni. Jeśli to się powiedzie trzeba będzie szybko przeprowadzić całą procedurę, by przed początkiem nowego roku spółdzielnia mogła rozpocząć działalność na obowiązujących zasadach. jeśli się nie zdąży, to będzie ryzyko, że nowe przepisy zmienią zasady tak jak bo było z prywatną fotowoltaiką.
Józef Figura

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 04.09.2025 18:46