
Jeśli ktoś lubi zjechać na rowerze z asfaltu i nie boi się podjazdów to warto wybrać się z Rabki na Maciejową. To popularna trasa szczególnie wśród tych, którzy jeżdżą na wyżyłowanych elektrykach, ale ja próbuję tradycyjnie, siłą mięśni...
Jak popatrzeć na mapę i znaki na szlaku, to trasa rowerowa Głównego Szlaku Beskidzkiego z Rabki na Turbacz zaczyna się dopiero powyżej schroniska na Maciejowej. Ale przecież jakoś tam trzeba dojechać. No to jedziemy.
Trasa jest wymagająca szczególnie dla mniej niż bardziej wprawnego rowerzysty jakim jestem. To nie tylko strome podjazdy, ale przede wszystkim luźne kamienie pod nogami i nierówności w kilku miejscach sprawiły, że "spadłem" i musiałem podepchnąć rower kilkadziesiąt metrów.
Być może to jest powód, dla którego ten odcinek formalnie nie jest zaliczony do szlaków rowerowego, choć dawniej czerwone znaki z rowerkiem były widoczne na drzewach. Widoki wspaniałe, wrażenia niezwykłe, a do tego na Maciejowej w schronisku z nową ekipą klimat wciąż ten sam i słynne racuchy wciąż znajdują powodzenie.
- Takim to chyba ciężko, nie? - zagadał przy schronisku rowerzysta podjeżdżając wypasionym elektrykiem.
No ciężko, ale satysfakcja jaka!
Józef Figura