
Dodatkowe kontrole biletowe, nowe biletomaty i większa czujność kierowców sprawiły, że miejskie autobusy w Zakopanem osiągnęły rekordowy wynik finansowy. W sierpniu pokrycie kosztów z wpływów biletowych sięgnęło aż 87% na jednej z linii.
Tak dobrego rezultatu jeszcze nie było - podkreślają władze miasta. Tym bardziej, że mieszkańcy Zakopanego korzystają z komunikacji bezpłatnie. Najbardziej rentowna pozostaje linia nr 23 do Kuźnic, która cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród turystów.
- Mamy dwóch kontrolerów biletów, wcześniej był tylko jeden. Dzięki temu kontroli jest więcej, a pasażerowie, którzy jeżdżą bez biletów, otrzymują opłaty dodatkowe. Widzimy, że ludzie pojawiają się później w urzędzie, żeby je opłacić lub składają reklamacje - tłumaczy Bartłomiej Bryjak, wiceburmistrz Zakopanego.
Kierowcy na straży uczciwości
Ważną rolę w ograniczeniu liczby gapowiczów odgrywają także sami kierowcy.
- Znacznie więcej biletów sprzedają kierowcy autobusów, szczególnie na linii do Kuźnic. Jest kilku rekordzistów, którzy bardzo pilnują, by każdy pasażer miał ważny bilet. Wpuszczają przednimi drzwiami i od razu sprawdzają zakup - mówi wiceburmistrz.
Takie podejście okazało się skuteczne - widać to w finansach spółki TESKO obsługującej komunikację.
Biletomaty mają się szybko zwrócić
Kolejnym krokiem była inwestycja w nowe biletomaty. Jak podkreśla Bryjak, to rozwiązanie rozładowało napięcia w zatłoczonych autobusach.
- Kto jechał w sezonie, ten wie, że wiele osób chciało kupić bilet, ale nie było w stanie dopchać się do jedynego biletomatu. W autobusie, w którym podróżuje ponad sto osób, urządzenie nie obsłuży więcej niż kilku chętnych podczas krótkiego kursu. Nowe biletomaty powinny bardzo szybko się zwrócić - zaznacza Bartłomiej Bryjak.
Komunikacja bliżej samofinansowania
W sierpniu udało się pokryć aż 87% kosztów z wpływów biletowych linii kursującej do Kuźnic. Poprzedni rekord był o 10 punktów procentowych niższy i padł jeszcze w czasach, gdy mieszkańcy Zakopanego płacili za przejazdy.
Władze miasta podkreślają, że konsekwentne działania ograniczające jazdę "na gapę" i poprawiające dostępność biletów pokazują wyraźny efekt. Komunikacja miejska, która dotąd wymagała dużych dopłat, staje się coraz bliższa samowystarczalności.
em/r