
Czy sesje w Zakopanem staną się bardziej rzeczowe i krótsze? Radny Tymoteusz Mróz zaproponował, by z sali zniknęła mównica, a każdy radny przemawiał na siedząco - przez własny mikrofon. To rozwiązanie ma nie tylko skrócić czas obrad, ale także obniżyć temperaturę wystąpień. Wniosek z podpisami radnych ma trafić do przewodniczącego już w listopadzie.
Radny zwraca uwagę, że obecne zasady zabierania głosu sprzyjają nie tyle pracy, co popisom. Trzeba wstać, przejść do mównicy, wygłosić przemowę - często utrzymaną w podniosłym tonie. Tymoteusz Mróz uważa, że to przerost formy nad treścią.
- Do rady przyszliśmy pracować, a tę pracę trzeba usprawniać - mówi.
Propozycja jest prosta: indywidualne mikrofony dla wszystkich i rezygnacja z jednej, centralnej mównicy. Według radnego skróci to sesje i przywróci bardziej roboczy charakter obrad.
- To po pierwsze oszczędzi czas, a po drugie ograniczy niepotrzebną pompatyczność wystąpień - argumentuje.
Mróz przygotował stosowny dokument i zachęca innych do poparcia inicjatywy.
- Część radnych już wyraziła aprobatę - zapewnia. - Jeżeli ktoś zgadza się z takim rozwiązaniem, może podpisać pismo w biurze rady. Złożymy je przed kolejną sesją.
Propozycja to symboliczny zwrot od "politycznych scen" ku bardziej technicznemu prowadzeniu sesji. Mieszkańcy przyzwyczajeni do żywiołowych debat mogą poczuć zmianę - być może na spokojniejszą.
Czy radni poprą pomysł? Okaże się niebawem. Jeśli tak, z sali sesyjnej może zniknąć ważny rekwizyt dotychczasowych obrad, a wraz z nim wiele płomiennych przemówień.
em/r