
Sekcja zwłok 30-letniego policjanta, którego ciało znaleziono w namiocie nad Białką w Nowej Białej, nie wykazała jednoznacznie, co było przyczyną jego śmierci. Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu zleciła dalsze badania.
Śmierć 30-letniego policjanta ze Śląska, którego ciało znaleziono w namiocie nad brzegiem rzeki Białka w Nowej Białej (powiat nowotarski), bada Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu. Funkcjonariusz przebywał w górach prywatnie, w czasie wolnym od służby.
Jak wynika z ustaleń śledczych, mężczyzna biwakował z dwoma kolegami, również policjantami. Interesowali się survivalem i spędzali noc w namiocie rozbitym nad rzeką. Po wspólnym ognisku wszyscy położyli się spać w śpiworach. Rano koledzy znaleźli 30-latka nieprzytomnego i natychmiast rozpoczęli reanimację. Na miejsce wezwano służby ratunkowe, jednak życia mężczyzny nie udało się uratować.
Jak poinformował prokurator rejonowy w Nowym Targu Jacek Tętnowski, przeprowadzona sekcja zwłok nie dała odpowiedzi na pytanie, co było przyczyną śmierci funkcjonariusza. Zlecono dalsze badania, w tym toksykologiczne, których wyniki mają być znane w ciągu miesiąca. - Na obecnym etapie wykluczono udział osób trzecich - przekazała prokuratura.
Rzeczniczka śląskiej policji, nadkom. Sabina Chyra-Giereś, potwierdziła, że zmarły był funkcjonariuszem jednej z jednostek garnizonu śląskiego i przebywał w górach prywatnie, w czasie wolnym od służby.
r/