Jacek Sowa: Gra na starej zakopiance

FELIETON. "Oczekiwana z dużym zainteresowaniem ustawka miejscowych sił na starej zakopiance zakończyła się zgodnie z przewidywaniami..." - pisze Jacek Sowa. I w swoim stylu komentuje poniedziałkowe posiedzenie miejskiej i powiatowej Komisji skarg, wniosków i petycji oraz dyskusję o budowie kolejnych rond wzdłuż ul. Krakowskiej
Wiele emocji w Krzywej Arenie obiecywali w sobie nowotarscy kibice przed starciem nowotarskich Citizens z zespołem United z Podhala. Zebrani naprędce amatorzy drużyny kolejowej nie mogli liczyć na wsparcie garstki podtatrzańskich wolontariuszy i polegli z kretesem, wobec profesjonalnej przewagi zjednoczonych.

Zaczęło się obiecująco, gdy doświadczony w tańcach na lodzie napastnik gości poszedł parę razy po bandzie, ale skończyło się na spektakularnym objechaniu tafli, przy stoickim spokoju bramkarza gospodarzy. Potem z kolei, kapitan Citizenz, pamiętający jeszcze czasy występów w zespole rywali, próbował grać na czas, a wysiłki skrzydłowego, nawiązujące do dawnych rozwiązań taktycznych spełzły na niczym.

Zespół gospodarzy był do rozgrywki dobrze przygotowany, a plan gry był rozrysowany na wiele schematów; tu nic ich nie mogło zaskoczyć. Nie było chaotycznego wybijania na uwolnienie, kontrataki wyprowadzano przemyślane i skuteczne. Nic też dziwnego, że po dwóch tercjach większość drużyny amatorów udała się do szatni. W końcówce nawet wprowadzony doświadczony obrońca niczego korzystnego nie wniósł do gry i skończyło się tak, jak skończyć musiało. Gościom zabrakło atutów, podczas gdy u rywali imponował spokojem pozyskany z Zakopanego rozgrywający, w trakcie gry wspierany z ławki przez kapitana Zjednoczonych. A w odwodzie był jeszcze waleczny zawodnik Huraganu Waksmund.

Zwycięzców trzeba uznać za styl, w jakim uzyskali ten spektakularny wynik, dający nadzieję na niezwłoczne zdobycie Pucharu Starej Zakopianki, na który kibice z całego Podhala z utęsknieniem od dawna czekają. Jest co prawda parę aspektów gry do poprawy, ale w tej formie to raczej sprawa nieodległej przyszłości. Kibicujmy im zatem, bo w planie jest jeszcze wiele trofeów do zdobycia.

I nieważne, czy wygrywa się po pięknej grze czy przy pomocy fauli czasami. Wynik idzie w świat, a po latach mało kto będzie pamiętał w jakim stylu. Ważne, aby był powodem do zadowolenia dla kibiców...

Jacek Sowa

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 26.11.2025 14:17