
W sobotnie południe Zakopane znów zobaczyło skład, który pół wieku temu symbolizował nowoczesność. Historyczna jednostka EN71-001 przyjechała pod Giewont niczym żywa pocztówka z lat 70., a na peronie czekała nie tylko kapela góralska, ale także tłumy mieszkańców i turystów.
Dokładnie o 11:33 peron zakopiańskiego dworca zadrżał pod ciężarem pociągu, który przed laty rozpoczynał służbę na świeżo zelektryfikowanej kolejowej "Zakopiance". Jednostka EN71-001, odrestaurowana w barwach z epoki, pojawiła się pod Giewontem z okazji 50-lecia elektryfikacji linii kolejowej do Zakopanego.
Na powitanie przygotowano prawdziwą uroczystość - muzykę, kwiaty i regionalny poczęstunek. Wiceburmistrz Zakopanego Iwona Grzebyk-Dulak wręczała kolejarzom goździki, tak jak przed laty witano pierwsze elektryczne składy. Dla wielu pasażerów przejazd retro pociągiem był pretekstem do osobistej podróży w czasie. Jeden z uczestników wspominał: - Jechało się jak w siedemdziesiątym piątym. Różnica jest taka, że dziś nie ma już "duh, duh, duh" na każdym łączeniu, bo teraz są spawane tory - opowiadał z uśmiechem.
Przyznał też, że w latach 70. trasa do Zakopanego była prawdziwą szkołą cierpliwości. - Upały potrafiły powykrzywiać tory i wtedy każdy kurs był loterią - dodał.
- Skoro mamy pociąg odmalowany w historyczne barwy, trudno było nie wykorzystać tej okazji. Pięćdziesiąt lat elektryfikacji linii to rocznica, która zobowiązuje - wyjaśniał. Jakub Stawarz, inicjator wydarzenia. Podkreślił także, że EN71 powstawała z myślą o trudnym, górskim terenie. - To następcy słynnych parowozów OKz32. Mocniejsze, przystosowane do podjazdów i... fabrycznie wyposażone w stojaki na narty - mówił z dumą.
W wagonie znalazły się nawet zabytkowe narty - te drewniane i te z Polsportu z Szaflar.
Nie mogło zabraknąć Apoloniusza Rajwy - kronikarza Podhala. Jego archiwalne slajdy z 1975 roku stały się świadectwem pierwszego elektrycznego wjazdu do Zakopanego. - Pociąg był udekorowany świerkowymi gałązkami i chorągiewkami. A ludzi było tyle, że załamała się część wiaty. Pamiętam ten szmer i śmiech, bo nikomu nic się nie stało - wspominał.
Opowiedział też o mniej znanych epizodach z historii Zakopianki - m.in. o elektrowozie, który kiedyś... sam ruszył w kierunku Poronina i przejechał całą trasę aż do Nowego Targu.
em/r