
Przedstawiciele sołectwa Rokiciny Podhalańskie, Ochotniczej Straży Pożarnej oraz społeczności Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Rokicinach Podhalańskich wspólnie odwiedzili Dom "U Matusi" w Rabce-Zdroju.
Placówka powstała z inicjatywy Sióstr Nazaretanek - Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Siostry prowadzą dom i zapewniają wsparcie - nie tylko schronienie i opiekę bytową, ale także pomoc emocjonalną, duchową i organizacyjną - dla matek i dzieci, które znalazły się w trudnej sytuacji. Ich posługa obejmuje również działania integracyjne i edukacyjne, mające pomóc rodzinom w trudnym momencie życia.
To wyjątkowe spotkanie po raz kolejny połączyło lokalne środowisko we wspólnym celu - niesienia pomocy i wsparcia dzieciom znajdującym się pod opieką sióstr. Odwiedziny były świadectwem tego, jak wielką siłę ma jedność lokalnej społeczności. Spotkali się tam ludzie, których połączyła jedna myśl - czynienie dobra. Sołectwo, straż pożarna i szkoła - trzy filary jednej miejscowości - wystąpiły razem jako jedna wspólnota.
Delegacji przewodniczyła sołtys Rokicin Podhalańskich Nina Gryglicka, a znaleźli się w niej jeszcze naczelnik OSP Bronisław Majchrzak wraz z innymi druhami oraz wicedyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Rokicinach Podhalańskich Katarzyna Wójciak. Wizyta była wyrazem współpracy i jedności różnych instytucji działających na rzecz dobra nie tylko mieszkańców sołectwa, lecz także ludzi potrzebujących poza nim. Podczas krótkiego, a jednocześnie zapadającego głęboko w serce spotkania, oprócz przekazania darów i świątecznych upominków zorganizowanych przez środowisko, był czas i na rozmowę z siostrami oraz dziećmi.
Wśród przekazanych rzeczy znalazły się m.in. mleko modyfikowane dla niemowląt, środki higieniczne i pielęgnacyjne od pierwszych dni życia, jednorazowe podkłady, kosmetyki dla dzieci oraz sucha żywność. Jak podkreśliła siostra Natalia, zapotrzebowanie na tego typu artykuły jest stałe, zwłaszcza że już w najbliższych dniach w ich domu pojawi się noworodek. Z wdzięcznością zaznaczyła, że najcenniejsze są właśnie te rzeczy codziennego użytku, "zwyczajne", a jednocześnie tak potrzebne i niezbędne.
- To spotkanie nie było planowane długo. Zrodziła się myśl, pomysł akcji i natychmiast pojawiła się reakcja. Wszyscy się zorganizowali, bo w tej miejscowości są dobre i otwarte serca. Jak powiedziała pani sołtys Nina Gryglicka: Serce boli, gdy słyszy się historie tych dzieci. Człowiek jeszcze bardziej docenia to, że sam wychował się w pełnej rodzinie. Ale to na pewno nie będzie nasza ostatnia akcja - już teraz myślimy o kolejnych działaniach - podkreśliła.
Strażacy też powiedzieli: Myśl, myśl, a my ci pomożemy!
Pani sołtys, wicedyrektor szkoły oraz przedstawiciele OSP zadeklarowali dalszą pomoc i współpracę z siostrami. Już podczas tego spotkania pojawił się pomysł kolejnych inicjatyw. Dom "U Matusi" został też zaproszony na wspólne kolędowanie, które planowane jest w Rokicinach Podhalańskich w styczniu Nowego 2026 Roku, bo dobro, które się zaczyna, chce trwać.
To przedświąteczne spotkanie było czymś więcej niż przekazaniem darów. Było znakiem wspólnoty, dowodem na to, że sołectwo, straż i szkoła - różne lokalne instytucje i środowiska - potrafią się jednoczyć i razem działać, gdy trzeba pochylić się nad drugim człowiekiem. Pokazało, że w Rokicinach Podhalańskich wciąż żywa jest wrażliwość, empatia i gotowość do pomocy, do czynienia dobra. Tak właśnie rodzi się dobro - z serca, z rozmowy, z bycia razem. I oby takich chwil było jak najwięcej.
Katarzyna Wójciak