Po siedmiu miesiącach Miasto zapłaciło odszkodowanie za przewróconą latarnię

NOWY TARG. Ta sprawa odbiła się szerokim echem w całej Polsce. Jednak po tym jak uliczna latarnia spadła na panią Krystynę - ta długo musiała czekać na odszkodowanie. I wreszcie się doczekała.
Przypomnijmy, że do wypadku doszło w maju 2025 roku w centrum Nowego Targu. Gdy nietrzeźwy przechodzień oparł się o uliczną latarnię na ul. Krzywej - ta runęła raniąc przy tym przechodzącą obok 69-letnią panią Krystynę.

- Nagle poczułam, że coś mi się zwaliło na głowę. Przewróciłam się, gdy chwyciłam za głowę, ta cała była we krwi. Dobrze, że lekarze z przychodni obok przybiegli szybko i mnie ratowali. Gdybym wcześniej nie zrobiła tych dwóch kroków w bok, to by mnie zabiło, to przecież ciężkie żelazo. A tak, uderzył mnie klosz, który rozbił się na mnie. Jeszcze miesiąc później wyciągnęłam z głowy kawałek plastiku, bo się nie chciało goić - wspominała pani Krystyna w rozmowie z Podhale24.

O sprawie pisaliśmy w artykule Po wypadku latarni na ul. Krzywej otrzymała od burmistrza kwiaty i kosz słodyczy. Za zęby musiała zapłacić sama

Nadszarpnięty wizerunek


Sprawa wydawała się oczywista - wina jest, latarnia nie powinna była spaść, za uszczerbek na zdrowiu i leczenie należy się stosowne odszkodowanie. Blisko miesiąc po wypadku, gdy pani Krystyna doszła do siebie, udała się na spotkanie z burmistrzem. Została przeproszona, otrzymała bukiet kwiatów i kosz upominkowy. I... to wszystko.

Wówczas nie usłyszała żadnych konkretów, jeśli chodzi o odszkodowanie, poza tym, że sprawę prowadzi ubezpieczyciel. Prawniczka, z którą przyszła na spotkanie z burmistrzem zaproponowała ugodę, by Miasto wypłaciło stosowne odszkodowanie, a potem dochodziło zwrotu od ubezpieczyciela.

A ponieważ w grę wchodził nie tylko uszczerbek na zdrowiu nowotarżanki, ale także nadszarpnięty wizerunek miasta - w końcu udało się dojść do porozumienia.

Będziemy się domagać...


Jeszcze w ubiegłym roku, 29 grudnia, miasto wypłaciło kwotę, która zadowoliła poszkodowaną. Złożyły się na nią trzy strony - najmniejszą część wypłacił ubezpieczyciel, resztę po połowie wzięli na siebie Urząd Miasta i firma montująca latarnie.

Burmistrz Grzegorz Watycha przekonuje, że Miasto będzie się jeszcze domagać od ubezpieczyciela większej kwoty niż to, co dotychczas wypłacił.

- Liczyliśmy, że ubezpieczyciel inaczej się zachowa. Dobrze, że wykonawca poczuwał się do odpowiedzialności. Chcieliśmy sprawę zakończyć jeszcze w starym roku i to się udało - podsumowuje burmistrz.

Wymiana latarni i poszukiwanie wandala


Pokłosiem sprawy była stopniowa wymiana najbardziej skorodowanych latarni w Nowym Targu. Jak przekonuje burmistrz, ze względu na długi czas oczekiwania na dostawę nowych słupów - kontynuacja akcji przypadnie na ten rok.

Głośna była także inna sprawa przewróconej latarni w Nowym Targu. Tym razem jednak chodzi o celowe działanie. Wandal, który złamał latarnię na bulwarach nad Czarnym Dunajca wciąż jednak nie został zatrzymany. Mimo obiecanej przez burmistrza nagrody 2 tys. zł nikt nie wskazał sprawcy. Sprawę prowadzi policja.

fi/

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 09.01.2026 12:19