
Gdyby Stanisław Ignacy Witkiewicz żył dzisiaj, prawdopodobnie to właśnie tutaj spędzałby czwartkowe przedpołudnia. W zakopiańskim Witkacy Atelier udowodniono, że pojęcie "Czystej Formy" nie pokryło się kurzem, a legendarna szkoła Kenara wciąż wypuszcza w świat wyraziste osobowości. Za nami interdyscyplinarny miks: rzeźba, malarstwo, awangardowa moda i premiera trzeciego numeru pisma tworzonego przez licealistów.
W czwartek, 15 stycznia, przestrzeń w Witkacy Atelier wypełniła się gwarem, zapachem farby i szelestem papieru. Okazja była potrójna, ale mianownik jeden: chęć wyrażenia własnego "ja" w świecie, który coraz bardziej promuje unifikację.
Walka o Istnienie Poszczególne
Głównym punktem programu było otwarcie wystawy dwojga maturzystów z Zespołu Szkół Plastycznych im. A. Kenara: Zuzanny Rumian i Sebastiana Zycha. Jednak to nie był typowy szkolny apel. Młodzież skupiona wokół Witkacy Atelier traktuje sztukę jako oręż.
- Ludzie boją się dziś być sobą, boją się, jak zostaną ocenieni. To zmora naszych czasów - zauważył Leon Buczyłko, jeden z liderów grupy i prowadzący wydarzenie. W swojej emocjonalnej wypowiedzi nawiązał do witkacowskiej filozofii. - Kiedy przestaniemy doceniać siebie samych, oddamy swoje IP, czyli Istnienie Poszczególne, na poczet dopasowania się do grupy. My staramy się nie być bierni. Chcemy to IP w nas zakonserwować.
Forma ważniejsza od treści?
Na ścianach atelier zawisły prace, które dowodzą dużej dojrzałości warsztatowej młodych autorów. Sebastian Zych, który samodzielnie zaprojektował plakat i zaaranżował oświetlenie wystawy, bez kompleksów mówi o swoim podejściu do malarstwa. Planuje studia na warszawskiej ASP i stawia sprawę jasno: temat dzieła jest często drugorzędny.
- Stawiam formę ponad treścią, zwłaszcza w malarstwie. Do tego dążę - tłumaczył Zych, oprowadzając po ekspozycji. Jako przykład wskazał portret swojej babci. - To nieoczywisty sposób patrzenia. Treść jest tu wyłącznie pretekstem, aby móc sprawdzić się w nowej formie plastycznej.
Z kolei Zuzanna Rumian, posiadaczka "Złotego Indeksu", pokazała rzeźbiarskie portrety, do których pozowali jej przyjaciele i lokalne osobistości, m.in. lutnik Stanisław Marduła. Jej artystyczna droga ma prowadzić w stronę szkła i ceramiki we Wrocławiu.
Kulturalne wagary i moda z pazurem
Wernisaż stał się tłem dla pokazu mody przygotowanego przez Amelię Kucwin. Kreacje, inspirowane twórczością Witkacego, przełamywały konwencję, idealnie wpisując się w ducha miejsca. Całość dopełniła premiera trzeciego numeru "Kulturalnego Magazynu Młodych" (KMM) - kwartalnika, w którym licealiści piszą o modzie, poezji i sprawach społecznych.
- W Atelier znajdziemy cudownych ludzi i inspirację. To miejsce dla wyjątkowych jednostek - mówiła Wiktoria Zwijacz, redaktorka KMM i pasjonatka teatru tańca. Zapytana o to, jak godzi naukę z tak intensywną działalnością artystyczną, przyznała z uśmiechem. - Można powiedzieć, że jestem na kulturalnych wagarach.
Powroty do źródła
Działaniom uczniów z dumą przyglądał się Marek Król-Józaga, dyrektor "Kenara". Podkreślał, że sukcesy takie jak stypendia ministerialne czy wystawy to efekt nie tylko talentu, ale tytanicznej pracy.
- Nie ma lepszej nagrody dla nauczyciela niż moment, gdy absolwenci mówią, że marzą o powrocie do szkoły w roli wykładowców - przyznał dyrektor. - Dziś widzimy ich potencjał, a oni już tworzą historię tej szkoły.
Wystawa w Witkacy Atelier jest otwarta dla zwiedzających. To doskonała okazja, by sprawdzić, co w duszy gra pokoleniu, które za chwilę będzie kształtować polską kulturę.
em/r