
FELIETON. "Nie trzeba publikować prywatnych mejli, czy poczynionych ukradkiem nagrań, żeby się oburzyć, czy zdziwić językiem polityków. W Nowym Targu wystarczy posłuchać sesji. W trakcie oficjalnego posiedzenia z udziałem kamer lokalny polityk bez żenady rzuca pindolami" - pisze Sabina Palka.
O takich osobach jak przewodniczący nowotarskiej Rady Miasta mówi się, że ma talent do robienia z siebie centrum świata, nawet jeśli świat o to nie prosi. Pouczanie, wygłaszanie sądów, rzucanie złośliwych uwag, komentowanie zachowań innych dorosłych ludzi, upominanie ich w stylu "niech pan nie patrzy na zegarek", "gdzie pani idzie, sesja się nie skończyła", "pan się nie uczy, ile razy mam powtarzać, że oczekuję...", "zapamięta pan, czy może trzeba sobie to zapisać na karteczce". Niewinne? Nie, bo rzucane z pogardą do starszych od siebie i metrykalnie, i doświadczeniem w pracy samorządowej. A te uwagi często wygłaszane są w trakcie czyjeś wypowiedzi. Ot taka czujność, a podstawowa rola jaką jest prowadzenie obrad i organizacja pracy Rady zmienia się w show. Tylko mało kto się śmieje.
Mówi się, że punktualność jest grzecznością królów, oznacza szacunek dla czasu innych osób, odpowiedzialność i profesjonalizm. Na taką grzeczność radni i uczestnicy posiedzeń - nie mają co liczyć. Sesje notorycznie zaczynają się po czasie, a ogłaszane przerwy nigdy nie kończą się zgodnie z zapowiedzią.
Do tego dochodzą wygrażania pięściami, kłótnie na korytarzach. Od niegrzecznego zachowania przechodzimy do wulgarnego języka
Nie trzeba publikować prywatnych mejli, czy poczynionych ukradkiem nagrań, żeby się oburzyć, czy zdziwić językiem polityków. W Nowym Targu wystarczy posłuchać sesji. W trakcie oficjalnego posiedzenia z udziałem kamer lokalny polityk bez żenady rzuca pindolami.
Na prośbę sekretarza Miasta, by korespondencja między radnymi a burmistrzem przechodziła przez Biuro Rady i była adresowana na oficjalny adres mejlowy burmistrza, a nie jego imienny, co ułatwi system przesyłania dokumentów i zachowania ścieżki służbowej - przewodniczący wjechał na pełnej petardzie.
Padły słowa o adresach mejlowych typu "lolo pindolo". Miało być śmiesznie? Jeśli się komuś spodobało - w porządku - o gustach nie dyskutuję, ze spokojem przyjmuję do wiadomości cudzy punkt widzenia. Tak jak przyjmuję, że to panie i panowie radni wybrali swojego przewodniczącego widząc w nim lidera i osobę, która ich reprezentuje. Chcieliście - to macie.
Sabina Palka