
Mamy jubileuszowy rok Królewskiego Wolnego Miasta Nowy Targ. Zaskoczcie nas!
FELIETON. "Patrzę na ramowy program tegorocznych obchodów. Faktycznie mamy ramkę w postaci opatrzenia cyklicznych, powtarzających się co roku imprez - okolicznościowym logotypem. Dobry ruch, spina graficznie rok. Ale wygląda to tak, jakby wszystkie i tak zaplanowane na ten rok koncerty, wystawy, zawody, turnieje podpięto pod jubileusz tylko dlatego, że odbędą się A.D. 2026" - pisze Sabina Palka.
Pewnie to niesprawiedliwe, ale innego punktu odniesienia nie ma. Tegoroczne zapowiadane obchody lokacji Miasta można będzie porównać tylko do jednej imprezy zorganizowanej z tej samej okazji. Było to 30 lat temu. Pech chce, że tamto wydarzenie - szczególnie spektakl na Rynku - pamiętam. I od porównań nie ucieknę.
Przez kolejne lata albo zapominano o jubileuszu, albo zaznaczono go symbolicznie - okolicznościową wystawą, trzema zdaniami na sesji, krótką notatką na stronie Urzędu Miasta, że "dziś przypada".... W ubiegłym roku zapowiedziano, że skoro w 2026 przypada okrągła rocznica - to zorganizowane zostaną obchody.
Przyczepiłam się do tej zapowiedzi, pytając co kilka tygodni "jaki program, co planujecie" - bo usłużna pamięć natychmiast podsunęła mi wspomnienia tamtych odchodów: zaprzężone w cztery konie karety, którymi wjechali na Rynek europejscy władcy, wielkie platformy, na których aktorzy i statyści tańczyli, inscenizacja pożaru (imponująca), który w przeszłości niemal strawił Miasto, epidemia zarazy, monumentalna scena, gdy z ul. Szaflarskiej "wpłynął" na Rynek transatlantyk. I Mikołaj Grabowski wołający z pokładu "wszyscy do Ameryki? Wsiadajcie", a potem wymieniający nazwiska tych, którzy przed laty emigrowali.

Spektakl podzielony był na "obrazki", przypominające różne wydarzenia z przestrzeni ponad sześciu wieków. Jerzy Stuhr jako Kazimierz Wielki faktycznie był wielki. Z wysokości kilkunastu metrów, z kosza wysięgnika spowitego w królewską purpurę - odczytał akt lokacji. Zbigniew Zamachowski w roli starosty nowotarskiego przekomarzający się z Piotrem Cyrwusem na temat przyjeżdżających do Nowego Targu władców - Zygmunta Luksemburczyka, królowej Barbary, Eryka Duńskiego i polskiego władcy. W postacie historyczne wcielili się Zbigniew Wodecki, Grzegorz Turnau, Krzysztof Globisz, Jerzy Trela, Dorota Segda, Renata Dancewicz i inni krakowscy aktorzy. Nie zabrakło aktorów-amatorów z grup działających przy nowotarskim ówczesnym MOK i grupy z Limanowej.
Były akcenty regionalne - jak fragment wesela góralskiego. Wystąpili członkowie nowotarskich zespołów Śwarni, Hyrni, a także zespoły regionalne z Lipnicy Wielkiej i Szczawnicy.
Pokazano sceny z nawiązujące do czasów wojny, PRL, stanu wojennego, tzw. zimy stulecia - tu cały Rynek ku uciesze widzów utonął w pianie ochoczo rozprowadzanej przez strażaków do wysokości niemal metra. To akurat pamiętam, bo byłam jedną z wielu osób siedzących na krawężniku przy południowej pierzei Rynku. Żadne z nas nie zdążyło wstać, nim piana gaśnicza pokryła nas po czubek głowy. Nie było narzekań, ale śmiech i próby zrzucenia z siebie mocno pachnących detergentem baniek - na sąsiadów.
Spektaklowi towarzyszyła orkiestra "na żywo". Mocnym elementem widowiska było pierwsze publiczne wykonanie hymnu Nowego Targu. Bo nie wiem, czy wiecie Nowotarżanie - mamy własny hymn. Nie jest to melodia, którą słyszymy co 3 godziny z wieży Ratusza. To pieśń z tekstem Bronisława Maja. Wykonała ją pochodząca z Nowego Targu sopranistka Zofia Kilanowicz.
Widowisko zaprezentowane 30 lat temu, wieczorem 28 lipca na nowotarskim Rynku wyreżyserował Jerzy Zoń. Pomysłodawcą przedstawienia "Nowy Targ" był Jan Kanty Pawluśkiewicz, który skomponował do niego muzykę. Przygotowania do spektaklu trwały rok. Rejestrowało go 14 kamer telewizyjnych. Pokazano je w TvP prawie miesiąc później. Kto ciekawy - znajdzie w sieci spore fragmenty. Starczy wpisać do wyszukiwarki: "
650 lecie Nowego Targu".
Dziś patrzę na ramowy program tegorocznych obchodów. Faktycznie mamy ramkę w postaci opatrzenia cyklicznych, powtarzających się co roku imprez - okolicznościowym logotypem. Dobry ruch, spina graficznie rok. Ale wygląda to tak, jakby wszystkie i tak zaplanowane na ten rok koncerty, wystawy, zawody, turnieje podpięto pod jubileusz tylko dlatego, że odbędą się A.D. 2026.
Kulminacja obchodów 680-lecia nadania praw miejskich Nowemu Targowi przypadnie na czerwiec. W zapowiedziach nic zaskakującego - konferencja, uroczysta sesja, msza w intencji, odczytanie aktu lokacji. Przepraszam - jest nowy akcent wspólne świętowanie "bycia miastem" z Bytowem i Bydgoszczą - bo te dwa grody też mają 680-lecie. Może być fajnie. Ale nie wiemy jeszcze jak to będzie wyglądać. Będzie historycznie, współcześnie, regionalnie, futurystycznie?
Mówiłam, że to może niesprawiedliwe porównywania i zbyt duże oczekiwania. Ale 30 lat temu wysoko postawiono poprzeczkę. Organizatorzy tegorocznych obchodów nie unikną porównań. Stąd moja prośba: zaskoczcie nas! Bardzo proszę.
Sabina Palka
copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 13.02.2026 14:06