
Sprawa biogazowni. Wczoraj wniosek, dziś uchwała - błyskawiczna rezolucja nie przeszła
CZARNY DUNAJEC. Radni przekonywali, że chodzi o rozwój turystyczny gminy, w podtekście jednak szybko pojawił się wątek blokowania budowy biogazowni.
Trzech radnych podpisało się pod projektem rezolucji, która w ostatniej chwili trafiła do porządku obrad dzisiejszej sesji rady gminy. W jej treści znalazło się konkretne stanowisko dotyczące zakazu "realizacji na terenie Miasta i Gminy Czarny Dunajec na widokowych terenach otwartych inwestycji polegających na budowie elektrowni wiatrowej, elektrowni słonecznej (fotowoltaicznej), elektrowni geotermalnej, elektrowni wodnej oraz biogazowni".
Miało to zapewnić "ochronę płaszczyzn widokowych oraz terenów położonych wzdłuż linii widokowych" terenu objętego Południowomałopolskim Obszarem Chronionego Krajobrazu.
Jak przekonywali autorzy projektu rezolucji, realizacja tego typu inwestycji "zniszczyłaby walory przyrodniczo-krajobrazowe oraz negatywnie wpłynęłaby na rozwój i atrakcyjność turystyczną naszej Gminy".
Wajda: "Zaczną się kłócić przez was"
I choć sprzeciw miał być podyktowany dobrem gminy, to sprawa wywołała długą dyskusję. Szybko okazało się bowiem, że wniosek wypłynął z Cichego, skąd do radnych trafiło pismo z podpisami ponad 50 rolników, którzy nie są za biogazownią i elektrownią.
- To najwięksi rolnicy, w większości mający działki w terenach widokowych - przekonywał Bartłomiej Bukowski, przewodniczący rady i jeden z współautorów rezolucji.
Jednak radny Tomasz Jędrzejowski zauważył, że 50 osób to nie całe sołectwo.
- Czy nie lepiej byłoby najpierw zwołać zebranie wiejskie? To robienie poza plecami władz lokalnych. Nie owijajmy w bawełnę, rezolucja dotyczy Cichego. Powinny również sołectwa wyrazić swoje zdanie - podkreślił.
Jednak jak przekonywał radny Czesław Wajda, te zapisy są w istniejącej strategii rozwoju gminy czy planach zagospodarowania przestrzennego.
- A ci którzy się podpisali pod pismem nie mają wielu hektarów, a niektórzy w ogóle nie zajmowali się rolnictwem. Chodziła jedna osoba i namawiała, żeby podpisać protest w sprawie biogazowni. Jeden to się ze mną kłócił, że nic nie podpisywał. W Cichem jest 3 tys. ludzi, a mamy podpisy 50! Jeśli ci ludzie się dowiedzą, że to komu zrobicie przysługę? Zaczną się kłócić przez was - zauważył były przewodniczący rady.
Bukowski: To my mamy określić kierunki
Daniel Domagała zaapelował, by zostawić to na następną sesję i zorganizować dyskusje na zebraniach sołeckich.
- To my jako rada mamy określić kierunki rozwoju gminy i to my mamy dać wskazówki urbanistom - przekonywał jednak Bartłomiej Bukowski.
Sołtys Cichego, Aneta Sproch, zauważyła, że głosy dotyczące biogazowni na zebraniu wiejskim były tak "za" jak i "przeciw".
- Ten co nie gazduje jest "za", rolnicy, którzy nie mają odpowiedniej ilości pola boją się, że konkurencyjna firma przebije stawkę dzierżawy i stracą możliwość utrzymania. Są interesy jednych i drugich. Nie są przeciw biogazowni dlatego, że coś im zasłoni. Dajcie czas na zastanowienie, przedyskutowanie - zaapelowała do radnych.
- Podobna sytuacja była w Starem Bystrem - zauważył Tomasz Jędrzejowski. - Co jest ważniejsze, podpisy 50 osób, czy uchwała rady sołeckiej?
Chowaniec: "A możemy chcieć i elektrowni jądrowej w Piekielniku"
Jak zauważył Rubiś, w planie zagospodarowania przestrzennego są określone tereny chronione, a dodatkowe zapisy będą ograniczeniem.
- Jedni chcą chronić, inni zainwestować, każda ze stron powinna mieć możliwość zajęcia stanowiska - przekonywał Sebastian Chowaniec. - Każda miejscowość powinna decydować w swojej sprawie. Mieszkańcy Piekielnika mają połowę terenu w obszarze Natura 2000 i chronionego krajobrazu. Jeśli w Czarnym Dunajcu chcą być rezerwatem to niech decydują za siebie. My w Piekielniku nie chcemy, by ktoś za nas decydował. Każdy ma prawo gazdować na swoim terenie - podkreślił.
Bartłomiej Bukowski przekonywał, że w rezolucji chodzi o "kolosy" przed którymi trzeba się uchronić, a nie małe, przydomowe instalacje. Zaproponował, że można wprowadzić zapis dotyczący ograniczenia mocy.
- Jak będziemy mieli trochę gotówki to możemy chcieć elektrowni jądrowej w Piekielniku - zażartował radny Chowaniec.
Ratułowski: Nie zgodzę się nigdy
Wywołany do odpowiedzi burmistrz Marcin Ratułowski nie krył zdziwienia.
- Słucham i nie wierzę. Tu są przemycone rzeczy, które negatywnie będą oddziaływać na przestrzeń naszej gminy. Jeśli będziemy chcieli robić enklawy budowlane - to zasłonimy widok ze ścieżki rowerowej. Nie zgodzę się nigdy na poszerzenie terenów widokowych. Nie po to wpłynęło 2300 wniosków do planu ogólnego, by teraz został zatrzymany rozwój turystyczny naszej gminy - przekonywał burmistrz.
Radny Paweł Dziubek poprosił o przerwę na przedyskutowanie sprawy w kuluarach. Po rozpoczęciu obrad doszło do głosowania, w którym 17 radnych było za wnioskiem, by przełożyć uchwalenie rezolucji na jedna z kolejnych sesji po przedyskutowaniu jej na zebraniach wiejskich.
fi/
copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 17.03.2026 15:05