Zakopane przyjęło uchwałę reklamową. Koniec z nielegalnymi banerami

Niemal 11 lat trwało przygotowanie treści miejscowego prawa, które ma uporządkować przestrzeń publiczną w Zakopanem. Pomimo różnicy zdań, radni jednogłośnie na sesji 28 maja przyjęli uchwałę reklamową. Zgodnie z nowym prawem nielegalne reklamy mają zniknąć do roku czasu. W przeciwnym wypadku naliczana będzie gigantyczna kara. Posiadacze legalnych reklam na dostosowanie do nowych wymogów mają 5 lat.
Uchwalenie dokumentu pomimo różnic zdań radnych, to zwieńczenie prac, które rozpoczęły się jeszcze w 2015 roku. Nowe przepisy biorą pod lupę absolutnie każdy element reklamy, uzależniając jej legalność od ścisłych wytycznych.

- Aby nośnik reklamowy był zgodny z uchwałą reklamową, krajobrazową, musi spełniać wszystkie warunki, które narzuca, określa ta uchwała. Przede wszystkim są to gabaryty, czyli wielkość, szerokość, wysokość, powierzchnia takiej reklamy. To jest przede wszystkim na odpowiednim terenie. Na przykład mamy absolutny zakaz reklam niestanowiących szyldów na terenach parków kulturowych, Parku Kulturowego Kotliny Zakopiańskiej, na terenach zielonych, otwartych. Nie mogą takie nośniki przesłaniać panoram. Natomiast przede wszystkim są to gabaryty. Uchwała przewiduje różne regulacje dla różnych rodzajów budynków, na przykład na budynkach objętych ochroną konserwatorską. Te nośniki mogą być inne niż na takim normalnym budynku, na budynku usługowym inne niż na mieszkaniowym, na budynku wysokim inne niż na niskim - wyjaśnia Bartłomiej Rzepa, główny specjalista w Biurze Planowania Przestrzennego Urzędu Miasta Zakopanego.

Burmistrz Zakopanego, Łukasz Filipowicz, podkreśla cywilizacyjny wymiar tej zmiany i apeluje do lokalnych przedsiębiorców o nowoczesne podejście do marketingu.

- Jest to ogromna satysfakcja i uważam, że dla wszystkich powinna być, bo ten proces był bardzo, bardzo długi. Ja pamiętam, jak przyjmowaliśmy na sali obrad uchwałę o Parku Kulturowym Krupówki. Zaraz po tej uchwale rozmawialiśmy, że teraz najwyższy czas na uchwałę krajobrazową, a to było ponad dziesięć lat temu i po tych dziesięciu latach w końcu mamy to. Mamy tą uchwałę krajobrazową, która mam nadzieję, że wreszcie posprząta ten wjazd do Zakopanego. Pozbędziemy się tych paskudnych reklam i wreszcie odsłonimy to, co mamy najpiękniejsze, czyli nasze góry, a nie te płachty na tych stelażach, które no chyba już nikomu się nie podobają. Najwyższy czas, żeby to zniknęło i myślę, że na pewno to wizerunkowi miasta pomoże. Oczywiście to nie jest tak, że od jutra zaczniemy wszystkich karać. Trzeba wiedzieć, że czas wejścia tej uchwały to jest dwanaście miesięcy. Także wszyscy mają spokojnie czas, żeby się do tego dostosować. Nie chcemy tego robić radykalnie, nie chcemy tego robić gwałtownie. Chcemy, żeby ludzie mieli czas. Już dzisiaj idzie sygnał, że należy to sprzątać. Ja mam nadzieję, że już od jutra pierwsze reklamy zaczną znikać. Oczywiście będziemy na początku upominać, prosić, edukować, bo przecież przygotowujemy też poradnik dobrych praktyk. Jak taka reklama, jak takie szyldy mogłyby wyglądają zgodnie z uchwałą. Bo nie chodzi o to, żeby ludzi pozbawić nośników informacyjnych. Niech każdy pokazuje swoją działalność, swój drobny biznes. Niech to się dzieje w ramach takich ustandaryzowanych szyldów i niech to będzie też ozdoba miasta - mówi Łukasz Filipowicz, burmistrz Zakopanego. - Mamy 2026 rok. Jest mnóstwo możliwości, żeby zareklamować się dużo bardziej wydajnie za te same pieniądze w Internecie, a nie na tych paskudnych płachtach.

Mimo powszechnej zgody co do celu, sam moment uchwalenia prawa wzbudził sporo kontrowersji na sesji Rady Miasta. Radni krytykowali fakt, że po 11 latach prac dostali dokument, którego nie mogą już realnie zmodyfikować, a przewidziane okresy przejściowe dla niektórych podmiotów uznali za zbyt pobłażliwe. Swoje rozgoryczenie bezsilnością samorządowców wyraził Zbigniew Szczerba, wiceprzewodniczący Rady Miasta Zakopane.

- Termin 5-letni jest zdecydowanie za długi. Nasz głos jako radnych został ograniczony do zera. Nie mamy możliwości wprowadzenia teraz żadnych zmian. Jako reprezentanci mieszkańców powinniśmy mieć coś do powiedzenia. Nasze głosy nie mają nic do gadania. Możemy tylko zagłosować za lub przeciw - mówił rady Szczerba.

W odpowiedzi na te zarzuty urzędnicy tłumaczyli, że jakiekolwiek korekty zablokowałyby wejście przepisów w życie na kolejne miesiące, a zróżnicowanie terminów dostosowawczych wynika bezpośrednio z przepisów prawa i konieczności respektowania wcześniej wydanych decyzji.

- Uchwała procedowana jest od 2015 roku, czyli 11 lat. Można było brać w tym udział. Jakiekolwiek zmiany w uchwale przesuną projekt na koniec roku. Procedurę trzeba będzie powtórzyć, czyli udogodnienia i wyłożenia. Uchwała ma na celu pozbycie się największych nośników reklamowych - mówiła Marta Gratkowska.

Na najbardziej opornych przed dostosowaniem się do nowego prawa czekać będą wysokie kary finansowe.

- Dla reklamy 10 m kw. opłata miesięcznie może wynosić 9 tys. zł. Burmistrz wszczyna postępowanie i od tego dnia zaczynamy naliczać opłatę. Jeżeli reklama nie zniknie do wydania decyzji, to naliczana opłata jest od momentu rozpoczęcia. Następnie sprawa skierowana jest do Urzędu Skarbowego - informowała Marta Gratkowska.

W magistracie ma zostać powołana specjalna komórka, która będzie w terenie sprawdzać i zinwentaryzować reklamy. Żmudna praca sprawdzania legalności i wielkości reklam oraz szyldów ma przynieść wymierne efekty w postaci oczyszczenia miasta z reklamowego chaosu.

Przedsiębiorcy, którzy mają nielegalnie postawione reklamy mają rok czasu na ich demontaż lub zalegalizowanie. W przypadku właścicieli nielegalnych reklam okres dostosowania do nowych przepisów wynosi aż 5 lat.

Radny Jakub Kot, który twierdzi, że uchwała i jej zapisy są trudne do zrozumienia traktuje ją jako fundament, pod przyszłe korekty.

em/r

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 29.05.2026 08:10