Poronin uroczyście ugościł i przywitał w domu Kamila Stocha (zdjęcia)

Zamiast pożegnalnych nastrojów i nostalgii - radosne powitanie i plany na przyszłość, w której wreszcie znajdzie się czas na normalne życie wśród swoich. W piątkowy wieczór, 29 maja, sala konferencyjna ośrodka Limba w Poroninie wypełniła się samorządowcami, sportowcami oraz lokalną społecznością, którzy zjechali z całego Podhala, by wspólnie podziękować Kamilowi Stochowi za lata dostarczania niesamowitych emocji.
Spotkanie miało wyjątkowy, kameralny, a zarazem niezwykle prestiżowy charakter. Z Kamilem Stochem rozmowę przeprowadził legendarny komentator - Przemysław Babiarz, który wyciągnął od trzykrotnego mistrza olimpijskiego z Zębu wspomnienia z najbardziej pamiętnych momentów jego kariery. Oficjalne uroczystości przeplatane były występami dzieci i młodzieży z lokalnych szkół, które specjalnie na tę okazję przygotowały autorskie piosenki oraz wręczyły skoczkowi pudła pełne osobistych laurek i listów.

Radosne świętowanie rozpoczęła wójt Gminy Poronin - Anita Żegleń, która otwierając spotkanie, nadała mu pozbawiony sztucznego zadęcia ton

- Szanowni Państwo. Witam was bardzo, bardzo serdecznie. Miło was wszystkich zobaczyć. Są takie wydarzenia, takie dni, takie eventy, które powinny jednoczyć nas wszystkich. I bardzo mi zależało, żeby ten wieczór był taki swojski i skromny. Panie Kamilu, bo my tacy tutaj jesteśmy. Bez nadęcia, bez zadęcia, ale bardzo chcielibyśmy świętować to wydarzenie, ten czas. Bardzo się cieszę, że są z nami przedstawicielem szkół, młodzież, bo dla nich jest pan niezwykle inspirującą osobą. W związku z tym, że ma być krótko i skromnie, to nie będę długo przemawiać, obiecuję - mówił otwierając spotkanie Anita Żegleń.

Wójt zaznaczyła, że Gmina Poronin nie żegna mistrza odchodzącego na sportową emeryturę, a wita swojego mieszkańca, który wreszcie będzie miał czas pomieszkać w domu.

Do tych słów z uśmiechem odniósł się sam Kamil Stoch, rozpoczynając dialog na scenie.

- Dziękuję państwu za zaproszenie. Jestem trochę zdenerwowany, ale bardzo zadowolony albo podekscytowany, że mogę tutaj przed państwem być. I tak się zastanawiałem właśnie, czy to jest impreza pożegnalna i dlatego się wszyscy tak cieszą? Kiedy pani wójt powiedziała, że to jest jednak impreza nie pożegnalna, a ma inny charakter, bardziej powitalny, dlatego tym bardziej się cieszę, że mogę tutaj być. Dziękuję - mówił z uśmiechem Kamil Stoch.

Prowadzona przez Przemysława Babiarza rozmowa szybko zeszła na temat sportowych wspomnień i fenomenu pamięci u wybitnych atletów. Dziennikarz przypomniał wielkie plebiscyty, w których sukcesy skoczka nieustannie przeplatały się ze złotą erą polskich siatkarzy, w tym zacięty bój o tytuł sportowca roku 2014 z Mariuszem Wlazłym. Stoch zauważył, że dla samych zawodników te rankingi miały drugorzędne znaczenie

- Dla nas sportowców tak naprawdę nie miało znaczenia, kto wygra ten plebiscyt, bo dla nas było super samo to, że my tam byliśmy, że po prostu kibice nas doceniają i oddawali na nas głosy, a co za tym idzie dostaliśmy zaproszenie na finałowe rozstrzygnięcie tej gali. Natomiast, myślę, że tak do tego wszyscy podchodziliśmy, ale teraz z perspektywy czasu uważam, że po prostu super jest to, że wszyscy byliśmy częścią tej wspaniałej historii, takiej złotej historii polskiego sportu, że tak naprawdę dwie totalnie różne dyscypliny sportu przechodziły takie swoje, powiedzmy drugie życie, prawda. Taką swoją drugą złotą erę i jakby wszyscy w tym uczestniczyliśmy. Tak naprawdę wynik plebiscytu to był najmniej ważny w tamtym momencie - mówił Kamil Stoch.

Skoczek zapytany przez Babiarza o to, które z wydarzeń w jego sportowej karierze było tym najważniejszym, tym które najgłębiej zapadło w pamięci, usłyszał o chwilach na Wielkiej Krokwi.

- To, co ja zapamiętałem najbardziej ze swojej kariery, to jest oczywiście zwycięstwo w Zakopanem. Pierwsze moje zwycięstwo w ogóle, pierwsze podium w Pucharze Świata i od razu pierwsze zwycięstwo. I to może było dlatego, że nigdy bym sobie nie wymarzył lepszego początku tego najlepszego momentu w swoim życiu sportowym. Będąc młodym chłopakiem czy później, jak dorastałem, zawsze chciałem być tym najlepszym. Wygrywać. Oczywiście jako dziecko miałem ku temu okazję. Później miałem chwilę takiego przestoju. Mówiąc inaczej, no byli lepsi. A potem, kiedy wszedłem już na ten najwyższy poziom sportowy i miałem okazję rywalizować z najlepszymi skoczkami na świecie, no to bardzo tego pragnąłem, żeby stanąć na tym podium, a najlepiej na jego najwyższym stopniu. No ale nie wymarzył bym sobie, że ten pierwszy raz będzie właśnie na skoczni tak naprawdę najbliższej mojemu sercu. I to się stało w Zakopanem przy pełnych trybunach. I najlepszym momentem po prostu, który zapamiętam na zawsze, było to odśpiewanie hymnu a cappella, który był taką moją najlepszą nagrodą. Mogłem coś zrobić wspólnie z kibicami, którzy byli wtedy. Dało się wyczuć te emocje, takie wibracje, aż mam ciarki do tej pory nawet jak o tym opowiadam. Podczas zawodów wtedy dużo działo. Wtedy Adam Małysz upadł podczas pierwszej serii, ja później prowadziłem to po tej pierwszej serii, utrzymałem to prowadzenie do końca. Była taka śnieżyca. Ja czułem, że ta skocznia drży po prostu w posadach, a ja drżę razem z nią. Po prostu jeszcze zdzierając gardło przy śpiewaniu hymnu. No to było coś, coś niesamowitego - wspominał Kamil Stoch.

Jedno z ostatnich pytań jakie padło z ust komentatora sportowego było o planach na przyszłość skoczka.

- Zamierzam robić te wszystkie rzeczy, które zawsze chciałem robić, a na które nie miałem czasu albo możliwości. Zobaczymy, czy wystarczy mi teraz czasu i życia, żeby to wszystko zrobić. Ja nie mam głowy do biznesu, bo ja od dziecka wiedziałem, że Bóg stworzył mnie do miłości. Dlatego bardzo chciałbym podróżować, zwiedzić te wszystkie miejsca, w których też już byłem, a których nie dane mi było zobaczyć poza skocznią, hotelem i lotniskiem, tudzież spędzać właśnie w taki sposób czas z moją małżonką resztę naszego życia. Chciałbym również poświęcić się bardziej życiu Klubu Sportowego Ewenement. Mam nadzieję, że będę w stanie po prostu udzielić odpowiednich informacji i wskazówek tej młodzieży, która mam nadzieję, kiedyś będzie reprezentowała nasz kraj w skokach narciarskich. No i cóż, takie też przyziemne rzeczy, które po prostu lubię robić, którymi lubię się zajmować, jak chociażby spotkania z rodziną, spotkania z przyjaciółmi, koszenie trawy - opowiadał o najbliższych planach Kamil Stoch.

Na zakończenie na salę szef kuchni wwiózł specjalne babeczki z nadzieniem pistacjowym nazwane ?Kamilki" na cześć Kamila Stocha. Smak ciastka skoczkowi przypadł do gusty, ale śmiał się, że nazwa już nie bardzo.

Po słodkim podsumowaniu samorządowcy oraz grupy mieszkańców dziękowali mistrzowi z Zębu za lata sportowych emocji i ustawiali się w długiej kolejce do zdjęć.

em/r

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 30.05.2026 16:44