
Czterdzieści lat temu prochy Kazimierza Przerwy-Tetmajera ostatecznie spoczęły na zakopiańskim cmentarzu na Pęksowym Brzyzku. We wtorek 2 czerwca przedstawiciele lokalnych władz, instytucji oraz mieszkańcy oddali hołd artyście, który jak nikt inny ukształtował literacki mit Podhala.
Rocznicowe obchody otworzył występ młodych muzyków. Przed bramą cmentarza na Pęksowym Brzyzku zagrała dziecięca kapela góralska, działająca w zakopiańskim Domu Kultury "Jutrzenka" pod przewodnictwem Krzysztofa Trebuni-Tutki. Po części artystycznej zebrani przeszli przed grobowiec poety, by złożyć na nim wieńce. W ceremonii wzięli udział m.in. starosta tatrzański Andrzej Skupień, delegacja reprezentująca Miasto Zakopane oraz członkowie Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół".
- Spotykamy się tutaj, aby przypomnieć wydarzenie sprzed czterdziestu lat, kiedy prochy poety powróciły pod Tatry. Będziemy wspominać zmarłego i wspierać go modlitwą - podkreślił starosta Andrzej Skupień, dodając, że rocznica zyskała należytą oprawę dzięki propozycji prof. Anny Mlekodaj.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer w swojej twórczości wielokrotnie zaznaczał, że po odejściu z tego świata jego duch powróci w ukochane góry i zakorzeni się na graniach Tatr. Choć była to jego wyraźna, ostatnia wola, droga do jej spełnienia trwała dekady.
Podczas spotkania przypomniano skomplikowane losy pisarza. W czasach młodości, gdy Stanisław Wyspiański uwieczniał go na kartach ?Wesela", Tetmajer cieszył się tak ogromną sławą, że jego wiersze nie wymagały podpisu nazwiskiem. Schyłek życia przyniósł jednak dramatyczną zmianę - w latach 30. pisarz żył w nędzy i niemal całkowitym zapomnieniu.
- Jesteśmy dziś przy Kazimierzu Tetmajerze, który dał góralom mit założycielski, obdarzył ich poczuciem tożsamości, uczył wolności, ukochał Podhale, z którego wyszedł i do którego pragnął powrócić - mówiła prof. Anna Mlekodaj.
Po śmierci w 1941 roku poeta został pochowany w Warszawie. Na Powązkach spoczywał przez 46 lat. O sprowadzenie jego szczątków pod Tatry przez długi czas zabiegał Związek Podhalan, powołując się na pozostawione przez autora listy. Cel udało się osiągnąć dopiero w 1986 roku przy ścisłej współpracy z rodziną zmarłego.
Po zakończeniu uroczystości na cmentarzu, wydarzenie przeniosło się do Kina ?Sokół", gdzie odbyła się druga część obchodów - wieczór słowno-muzyczny "Błękitne zadumienie - impresja słowno-muzyczna".
e/r