- Czy urzędnicy są lepsi niż reszta mieszkańców? - oburza się Paweł Dziubek na myśl o parkingu przy urzędzie

- Sprawa niewielkiego parkingu za remizą przy urzędzie wzbudziła duże emocje pod koniec wtorkowej sesji w Czarnym Dunajcu.
Paweł Dziubek oburzał się, że pracownicy urzędu mogą zostawiać tam samochody za darmo, podczas gdy petenci muszą płacić.
- Wyjaśnialiśmy to dokładnie nie raz - przekonywał wiceburmistrz Michał Jarończyk. - Pracownicy przyjeżdżają na cały dzień, mają gdzie zaparkować. Petenci płacą tylko złotówkę za godzinę. To potężna różnica. Jeśli pracownik urzędu miałby płacić za każdy dzień to w jaki sposób mielibyśmy mu to wyrównać? Zwiększyć wynagrodzenie? - dopytywał.

"Zadusicie ten Czarny Dunajec"


Na tłumaczenia Pawła Dziubka, że także inni chcieliby mieć podobne darmowe stawki dla swoich pracowników, wiceburmistrz przekonywał, że każdy pracodawca musi myśleć, gdzie staną jego klienci i gdzie staną jego pracownicy. - To normalna sprawa na całym świecie, jak i w Czarnym Dunajcu - dodał.

- A rozmawialiście z przedsiębiorcami jakie mają obroty tu w Rynku? Wy zadusicie ten Czarny Dunajec, to wszystko padnie i jeszcze każecie ludziom płacić? - irytował się Dziubek.

Do dyskusji włączył się też burmistrz Marcin Ratułowski przypominając, że to z inicjatywy przedsiębiorców powstała strefa płatnego parkowania, by wymusić rotację samochodów i umożliwić łatwiejsze dotarcie klientom do sklepów.

- Pan chce ukarać urzędników, mieszkańców naszej gminy, bo powinni wszyscy płacić? Moim obowiązkiem jest dbać o naszych mieszkańców, którzy są urzędnikami a nie zarabiają tyle, co burmistrz. Ja sobie mogę zapłacić i często płacę jak nie ma miejsca z tyłu. Tam i tak połowa miejsc jest zajęta przez mieszkańców. I urzędnicy płacą, albo parkują na Sienkiewicza czy przy szkole.

A co z radnymi?


Jak przekonywał, przewodniczący rady miejskiej, także seniorzy są zadowoleni ze strefy. W większości nauczyli się obsługi parkomatów i cieszą się, że mają wystarczająca ilość miejsca by zaparkować.

- Umowa na parkingi podpisana jest na 3 lata. Jeśli będzie zmiana stanowiska rady to po tym okresie parkometry znikną. Ale decyzje były inne. Teraz parę osób narzeka, a 90% jest zadowolonych - uciął dyskusję burmistrz.

Co ciekawe, sami radni są zwolnieni z opłat za parking podczas posiedzeń komisji czy sesji.

- Moim zdaniem żaden radny nie powinien korzystać z darmowego parkingu. Ja zawsze płacę podobnie jak przewodniczący Bukowski, wiceprzewodniczący Dziubek czy radny Chramiec. My na to dostajemy diety, by one rekompensowały także i te koszty - przyznaje radny Piotr Duraj, wzywając innych do zrzeczenia się przywileju.

fi/

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 11.06.2026 20:14